Connect with us

Publicystyka filmowa

To CYBERPUNKOWE arcydzieło SCI-FI zasługuje na popularność CZARNEGO LUSTRA

Serial ABC z lat 80. zabrał telewizję na przejażdżkę w przyszłość, która dziś brzmi niepokojąco znajomo. Dlaczego zniknął z ramówki? Max Headroom.

Published

on

To CYBERPUNKOWE arcydzieło SCI-FI zasługuje na popularność CZARNEGO LUSTRA

Reporter zagląda za kulisy telewizji, która płaci mu pensję, a potem dostaje cyfrowego sobowtóra. W świecie tego serialu już sam wybór pracodawcy może okazać się niebezpieczny, zwłaszcza gdy stacja traktuje publiczność jak surowiec do przerobienia na reklamowe zyski. Serial ABC zapraszał do przyszłości, w której ekran jest zarazem miejscem pracy, narzędziem kontroli i estradą dla wyjątkowo bezczelnego błazna. Dziś, przyzwyczajeni do technologicznych koszmarów Czarnego lustra, możemy zajrzeć do tej telewizyjnej osobliwości z prostym pytaniem: co właściwie zobaczyli w niej widzowie lat 80.? Max Headroom.

Advertisement

Max Headroom – dwadzieścia minut w przyszłość

Max Headroom, stworzony przez Annabel Jankel i Rocky’ego Mortona, zadebiutował w ABC w 1987 roku, a jego początki sięgają filmu Max Headroom: 20 Minutes into the Future z 1985 roku. Serialowy pilot jest przeróbką tej historii: reporter Edison Carter bada śmierć widza i odkrywa zabójcze reklamy swojego pracodawcy, Network 23. Po wypadku wzorce jego umysłu zostają skopiowane do komputera i tak powstaje Max. Już w tym pomyśle twórcy trafiają w sedno medialnego cyberpunku: człowiek poszukujący prawdy sam staje się materiałem do technologicznej obróbki.

Kadr z serialu Max Headroom: długi stół, po obu stronach siedzący w garniturach, na ścianie złote logo 23 XXIII

Matt Frewer gra zarówno Cartera, jak i jego cyfrowego sobowtóra, a ten kontrast jest jednym z największych atutów serialu. Reporter prowadzi śledztwo; ironiczny Max komentuje rzeczywistość z bezczelnością kogoś, kto nie musi zachowywać dobrych manier. Ekranowy efekt uzyskano charakteryzacją aktora i obróbką obrazu, co dodaje tej kreacji przewrotnego uroku: za komputerową twarzą siedzi żywy człowiek. Frewer sprawia, że pytanie o kopię umysłu nie zostaje techniczną zagadką. Patrzymy na dwie postacie o wspólnym pochodzeniu, lecz zupełnie odmiennym sposobie bycia.

Advertisement

Trzy sekundy reklamy, całe życie widza

W pilocie Blipverts reklamodawcy kompresują trzydzieści sekund przekazu do trzech, a Network 23 ukrywa śmiertelne skutki tej innowacji. Murray, grany przez Jeffreya Tambora, obserwuje wyniki programu Cartera minuta po minucie. Twórcy nie potrzebują dalekiej przyszłości ani skomplikowanych objaśnień: pokazują ludzi, którzy chcą sprzedać więcej i natychmiast wiedzieć, czy im się udało. To znakomita satyra na ekonomię uwagi, która rozkwitnie do niebywałych rozmiarów już trzy dekady później. Odbiorca ma przyjąć maksymalną dawkę reklamy, a jego zdrowie staje się problemem dopiero wtedy, gdy zaczyna przeszkadzać interesom stacji.

Kadr z serialu Max Headroom: mężczyzna w ciemnym garniturze i krawacie stoi w mroku przed jasnym ekranem z twarzą.

Scenarzyści wychodzą też poza reklamowy blok. W Security Systems ktoś podmienia dane Cartera, który zostaje oskarżony o oszustwo kredytowe; w The Blanks ludzie bez zapisów w centralnych bazach są ścigani i aresztowani. W War konkurencyjna stacja nadaje relacje z zamachów natychmiast po ich wystąpieniu. W każdym przypadku bohaterowie muszą zmierzyć się z kimś, kto kontroluje informacje. To cyberpunk szczególnie bliski codzienności: człowieka można skrzywdzić nie tylko bronią, lecz także wpisem w bazie, a cudzą tragedię sprzedać jako przewagę nad konkurencją.

Advertisement

Max Headroom to baaardzo bliski krewny Czarnego lustra

Właśnie tutaj Max Headroom jest najbliższy Czarnemu lustru Charliego Brookera: technologia staje się niebezpieczna w rękach ludzi, którzy widzą w innych przede wszystkim odbiorców, klientów albo dane. Reklamowy koszmar Network 23 ogląda się dziś jak karykaturę platform walczących o każdą sekundę naszego zainteresowania. Nie trzeba przypisywać serialowym komputerom współczesnych możliwości, by rozpoznać znajomą pokusę. Szefowie stacji chcą mierzyć reakcję widza natychmiast i zarabiać na niej coraz skuteczniej. Reszta, łącznie z widzem, może poczekać.

Kadr z serialu Max Headroom: stylizowana cyfrowa głowa mężczyzny w garniturze na ekranie starego telewizora z niebieskimi pasami

Brooker w wywiadach z 2011 i 2012 roku wskazywał na Strefę mroku oraz Opowieści niespodziewane jako wzory antologii; mówił też o wiadomościach rozkręcanych przez media społecznościowe i Twittera. Z Maxem łączy go zjadliwość wobec medialnego widowiska i ludzi gotowych uczestniczyć w nim cudzym kosztem. Serial ABC zasługuje na podobną uwagę, bo potrafi pokazać tę zależność bez kaznodziejstwa. Cyfrowy błazen jest tu równie ważny jak reporter: jeden szuka prawdy, drugi pozwala śmiać się z porządku, który najchętniej uznałby własne reguły za jedyne możliwe.

Advertisement

Czternaście odcinków przeciwko własnej sieci

ABC anulowała serial 14 października 1987 roku z powodu słabej oglądalności. W poprzedzającym tygodniu produkcja zajęła ostatnie miejsce wśród seriali wieczornego pasma trzech głównych stacji; w piątki rywalizowała z Dallas i Policjantami z Miami. Producent Brian Frankish wspominał później również o przekroczeniu budżetu pierwszych sześciu odcinków o cztery miliony dolarów. Telewizyjna rzeczywistość dopisała więc wyjątkowo gorzką puentę do satyry na oglądalność: ceniony przez krytyków (92% na Rotten Tomatoes) serial musiał ustąpić, kiedy przed ekranami zabrakło dostatecznie licznej publiczności.

Kadr z serialu Max Headroom: na ekranie telewizora blady mężczyzna w garniturze z otwartymi ustami, za nim niebieska siatka.

Powstały dwa sezony, łącznie czternaście odcinków. Ten niewielki dorobek wystarcza, by zobaczyć, jak celnie twórcy połączyli reporterskie śledztwo, korporacyjną dystopię i komedię opartą na podwójnej kreacji Frewera. Serial zdobył trzy nagrody Emmy, a po latach nadal ma oddanych widzów ceniących jego satyrę. Najlepszy powód do powrotu nie leży jednak w gablocie z nagrodami. Max Headroom zasługuje na popularność Czarnego lustra, bo równie dotkliwie przypomina, że za ekranem stoi ktoś, kto chce na nas zarobić. I ma do tego znacznie zabawniejszą twarz.

Advertisement
Man in a black jacket points to a screen showing a pale man in a suit on a blue-green striped display.
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *