News
THE EXPANSE, klasyk SCI-FI nie jako space opera, ale… NEO-NOIR?
Chcesz dyskutować o najlepszych telewizyjnych space operach XXI wieku? Można się założyć, że The Expanse pojawi się praktycznie w pierwszym zdaniu.
Chcesz dyskutować o najlepszych telewizyjnych space operach XXI wieku? Można się założyć, że The Expanse pojawi się praktycznie w pierwszym zdaniu. Przypomnijmy tylko, że seria wystartowała na kanale SyFy, by po przedwczesnej anulacji przenieść się na Prime Video i zaadaptowała pierwsze sześć z dziewięciu tomów cyklu powieściowego Jamesa S.A. Coreya.
No dobra, przyznajmy od razu na wstępie, że The Expanse to jest faktycznie kwintesencja science fiction, ale… nie do końca w pierwszym sezonie, o czym przypomniał ScreenRant. Czysta space opera rozciąga się pomiędzy sezonami 2 i 6, natomiast sezon pierwszy wygląda jednak nieco inaczej.

Debiutancki sezon zasadniczo śledzi dwóch odrębnych protagonistów. Pierwszym jest oczywiście James Holden, który zaczyna jako drugi oficer na statku transportującym lód Canterbury. A co z Joe Millerem (znany z Punishera AD 2004 i znakomitej Mgły Thomas Jane)? Otóż historia Millera w The Expanse jest niemal w całości neo-noirową detektywistyczną zagadką – zgorzkniały, zniechęcony, napędzany alkoholem detektyw, który łamie przepisy, aby zbadać zaginięcie młodej dziewczyny. To założenie wprost zaczerpnięte z pulpowych powieści pierwszej połowy XX wieku, bardziej Sokół Maltański niż Battlestar Galactica.
Miller spotyka podejrzanych informatorów w barach, stawia do pionu niechętnych świadków i ściera się ze swoim szefem o prawdziwe znaczenie sprawiedliwości w niesprawiedliwym świecie. Dopiero pod koniec pierwszego sezonu The Expanse i na początku sezonu 2 ścieżka Millera przecina się z drogą załogi Holdena. W tym momencie noirowe tony, wcześniej tak wyraźne, zanikają praktycznie do zera i serial zamienia się w pełnoprawną space operę.

Miller schodzi na drugi plan, podczas gdy Holden awansuje na niekwestionowanego głównego bohatera. Koniec z podejrzanymi barami, koniec z policyjną robotą, koniec z czarnym kryminałem. Potem gdy Miller, w komplecie ze swoim charakterystycznym kapeluszem, zaczyna pojawiać się jako wizja w umyśle Jamesa Holdena jest to jedynie nieco wymuszona reminiscencja. Niezależnie czy wolisz noir czy space operę, jeżeli dotąd nie miałeś/miałaś okazji sięgnąć po The Expanse, to czas jest najwyższy po wielkimi krokami nadchodzi jego następca – Wojna pojmanego. Ale to już zupełnie inna historia.

