Ranking

Szybka piątka #5 – Nietypowe filmy o miłości, po których nie wymiotujesz tęczą

Autor: REDAKCJA
opublikowano

O miłości można opowiadać na wiele sposobów. Niestety, twórcy najczęściej idą po linii najmniejszego oporu, decydując się na konwencjonalne historie. Czasami jednak znajdują się wizjonerzy, którzy starają się zerwać z banałem i w oryginalny sposób opowiedzieć o różnych aspektach miłości. Przedstawiamy nasze ulubione nietypowe produkcje z bijącym sercem w tle.

W komentarzach wpisujcie swoje typy!

Radosław Pisula

1. Szklana Pułapka I i II – Najpiękniejsze filmy o miłości, jakie powstały. Bez dwóch zdań. Dodatkowo niezwykle subtelne, bo ukryte pod płaszczem wysokooktanowej akcji. Mimo tego, że John i Holly mają niewiele wspólnych scen, to właśnie oddanie nowojorskiego gliniarza dla swojej kobiety determinuje rozwój akcji całego filmu. Dla niej w pojedynkę wydziera z rąk niemieckiego oprawcy cały wieżowiec, a w sequelu wysadza w powietrze samolot. Maniakalnie szczęśliwy Bruce Willis, wrzeszczący: „Holly! To twoje pieprzone światła lądowania!”, zawsze chwyta za serce.

2. Casablanca i Ulice w ogniu – Niby ta sama historia, a przedstawiona w dwóch diametralnie różnych konwencjach. Miłość piękna, bo niespełniona – ale z własnego wyboru. Filmy, które uczą, że czasami dla wspólnego dobra trzeba odpuścić oraz pamiętać, że mimo tego „zawsze mamy Paryż”. I pomagać ukochanej, nawet jeżeli nasze drogi się rozeszły. Żeby zrobić coś takiego z klasą, trzeba mieć cojones oraz naprawdę kochać drugą osobę.

3. Przed zachodem słońca – Pierwsza część jest jeszcze słodka i niewinna, druga to już popis dojrzałego scenopisarstwa. Buntownik Linklater siada ze swoimi bohaterami w kawiarni, przechadza się po paryskich uliczkach i snuje historię szczeniackiego zauroczenia, które gdzieś się zagubiło, zostało zagarnięte przez pęd życia. Zawsze jakoś bardziej lubiłem kontynuację tej pięknej historii, ponieważ rozkłada na czynniki pierwsze funkcjonowanie uczucia, stara się podchodzić do niego pragmatycznie za pomocą inteligentnych dialogów – niesamowite jest to, że bohaterowie filmu o miłości potrafią rozmawiać oraz myśleć. Ważna produkcja, które szanuje widza i dorasta razem z nim. Pozwala odnaleźć się w pokręconym labiryncie.

4. The Hire – The Follow – Ten krótkometrażowy film Wong Kar-Waia (ze scenariuszem Andrew Kevina Walkera), będący częścią kampanii reklamowej BMW, to prawdziwe dzieło sztuki. Bezimienny kierowca, śledzący podejrzaną o zdradę kobietę, odkrywa prawdę o swoim zleceniodawcy. Azjatycki reżyser, tak jak ma to w zwyczaju, wykorzystuje w tej produkcji poetykę ulotności chwili. Nie mamy tutaj płomiennego związku czy wielkich uniesień. Całość opiera się na empatii i zrozumieniu, które w swoisty sposób definiują to, co nazywamy miłością do bliźniego – nie romantyczną. U Kar-Waia ważna jest już sama bliskość – ukradkowe spojrzenie, mijanie się na ulicy czy siedzenie obok w poczekalni na lotnisku. Uczucia krążą w powietrzu, a najpiękniejszym wyznaniem miłosnym może być zwyczajnie zrobienie tego, co należy. I tak robi Clive Owen. Moc całego medium zaklęta w krótkiej fabule (dodatkowo polecam wspaniałe „Chungking Express” tego samego reżysera).

5. Uprowadzona – Bryan Mills to rodzic ostateczny, który dla dobra córki spacyfikował wszystko co złe, spocone i nadmiernie owłosione. „Nie wiem, kim jesteś, nie wiem, czego chcesz. Jeżeli oczekujesz pieniędzy, to zapewniam cię, że ich nie mam. Mam natomiast wyjątkowe umiejętności, które zdobywałem w trakcie wieloletniej służby, dzięki czemu stałem się postrachem ludzi takich jak ty. Jeżeli wypuścisz moją córkę, nie będę dochodził sprawiedliwości. Jeśli tego nie zrobisz, to zacznę cię szukać, znajdę i zabiję” – to już na zawsze najpiękniejsze potwierdzenie ojcowskiej miłości.

Szymon Pajdak

1. 500 dni miłości – świeży, autentyczny, słodko-gorzki. Od początku wiemy, jak będzie wyglądała znajomość Toma i Summer, a jednak nie możemy oderwać wzroku od ekranu. Wydarzenia pokazywane są w sposób niechronologiczny, dlatego na przemian obserwujemy proces zakochiwania i odkochiwania. Wszystko jest tutaj zwyczajne, niesamowicie naturalne, podane bez zbędnych słów i czynów, bez uniesień i gromkopierdności. Spojrzenie na miłość i relacje damsko-męskie od strony faceta, któremu nie było pisane. Smutno, bezpretensjonalnie, inteligentnie, słowem – życiowo.

2. Urodzeni mordercy – dla wielu ten wybór może okazać się dziwny, ale dla mnie to jeden z lepszych filmów o miłości. Uczuciu, które wyrosło na zbrodni i grzechu, uczucie, którym darzą się dwie totalnie zepsute jednostki, outsiderzy nie pasujący do znanego im świata. Czy to jest w ogóle możliwe? Okazuje się, że tak. To właśnie Mickey i Mallory, mimo tego, że są seryjnymi mordercami, wydają się najbardziej autentyczni i prawdziwi w zdegenerowanej rzeczywistości, która ich otacza. Co oczywiście nie znaczy, że mogą służyć za przykład, bo to para, która jest zła, a ich pasją i źródłem uczucia jest zabijanie.

3. Prawdziwy romans – związek na pierwszy rzut oka bardzo podobny do tego z „Urodzonych morderców”, jednak tutaj zabijanie jest złem koniecznym. Czymś, przez co trzeba przejść, żeby być razem. Dwie samotne osoby, które spotkały się i coś zaiskrzyło. Do tego stopnia, że są w stanie poświęcić dla siebie wszystko, nawet życie. Nie liczy się przeszłość i to, co zostawili za sobą, liczy się tu i teraz, ważni są tylko oni. Wszystko to wkomponowane w film gangsterski spod ręki Scotta i Tarantino.

4. Dzikość serca – toksycznej miłości ze zbrodnią w tle ciąg dalszy. Tym razem w reżyserii samego Davida Lyncha, który przedstawia nam swoją wersję Romea i Julii. Opowieść o parze kochanków, których uczucie wytrzymuje próbę czasu i nie poddaje się presji otoczenia. Kino drogi, w którym dwie indywidualności zostały umieszczone w świecie pełnym przemocy i osobliwości, podlanym surrealistycznym sosem.

5. Zakochany bez pamięci – czy chciałbyś pozbyć się wszystkich wspomnień, związanych z drugą osobą? Uczucia, które was kiedyś łączyło, a dzisiaj pozostaje jedynie przykrym balastem. A co, jeżeli po tym zabiegu spotkacie się ponownie i znów w sobie zakochacie? Przeznaczenie, fascynacja, a może coś jeszcze innego? Wspaniały film, który jest na przemian zabawny i smutny, radosny i wzruszający, a do tego porusza ważne kwestie nie popadając w banał. Wspaniałe role Carreya i Winslet.

Piotr Han

1. Commando – Opowieść o najbardziej bezinteresownym uczuciu na świecie: miłości rodzica do dziecka. W momencie, gdy porwana zostaje jego córka, dla Johna Matrixa całe życie traci jakąkolwiek wartość, jego jedynym pragnieniem staje się oswobodzenie Jenny z rąk zbirów. Aby to osiągnąć, gotów jest złamać wszelkie prawa i zasady. Nie ma żadnej świętości, której by nie zszargał dla osiągnięcia swojego celu. Liczy się wyłącznie życie dziecka. Oswobodzi je, nawet jeżeli w pojedynkę będzie musiał podbić małe państwo. Ale czego się nie robi dla ukochanej córeczki?

2. Ojciec chrzestny – Tutaj sytuacja jest podobna, tyle tylko, że to dziecko poświęca się dla rodzica. Michael Corleone brzydzi się przemocą i nie chce mieć nic wspólnego z mafijnym biznesem rodziny. Jednak w sytuacji, gdy zagrożone jest życie jego ojca, bez mrugnięcia okiem gotowy jest porzucić wszystko, w co wierzył, aby go ratować. Do końca życia będzie płacił cenę za tę decyzję. Wydaje się jednak, że gdyby mógł cofnąć czas, to zachowałby się tak samo.

3. Leon zawodowiec – Leon kochał swoją roślinkę.  Nie wiadomo, czy roślinka odwzajemniała to uczucie, ale ja w to wierzę.

4. Ziemia obiecana – Film Andrzeja Wajdy jest wielką opowieścią o miłości do pieniędzy. Trójka głównych bohaterów jest gotowa poświęć bardzo dużo, żeby tylko osiągnąć swój cel: zbić majątek i stać się kimś. Mogą wyrzec się swojego pochodzenia i zaprzedać duszę diabłu. Dla pieniędzy. Czyste i bezinteresowne uczucie.

5. Psy – Opowieść o miłości do zasad. Franz wie, że zemsta nie przyniesie mu ukojenia ani spokoju, jednak zdaje sobie sprawę z faktu, że nie mógłby spojrzeć w lustro, gdyby jej nie dokonał.

Karolina Chymkowska

1. Okruchy dnia – Trudna, piękna i niespełniona miłość między dwojgiem dojrzałych ludzi, którzy nie są w stanie wybić się poza własne obciążenia i zahamowania. Zagrana koncertowo na półtonach, gestach, spojrzeniach. Chłodny, zamknięty w sobie, obsesyjnie zorganizowany bohater Hopkinsa i pełna ciepła, ale i wewnętrznego smutku bohaterka Thompson tworzą wspólnie atmosferę, która aż wrze od oczekiwania, pragnienia i przeczucia klęski.

2. Życie jest piękne – Historia o miłości romantycznej, tak (bo któż nie chciałby być tak zdobywaną Principessą i jak można nie podziwiać godności, z jaką kobieta w pantoflach na obcasie i eleganckim kostiumie wsiada do bydlęcego wagonu, w którym uwięziono jej rodzinę), ale przede wszystkim o bezgranicznej, cierpliwej, wszechmądrej miłości ojca do syna. Ojca, który robi to, co możliwe i niemożliwe, by zachować w swoim dziecku uśmiech, pogodę, niezłomną wiarę w zwycięstwo, chronić je wysiłkiem przekraczającym ludzkie zdolności.

3. Wielki błękit – Taka całkowita, bezgraniczna afirmacja wolności wymaga odwagi, samoświadomości, siły i, owszem, egoizmu. A jednak w głębi duszy tęskni za nią każdy niezależny duch, w ten czy w inny sposób wplątany w zależności, związki i zobowiązania. To chyba najczystsza forma doświadczania miłości, rozpłynięcie się jednocześnie w Absolucie i niebycie, zrzucając z siebie wszystko – emocje, przyzwyczajenia, oczekiwania innych, ograniczenie własnego ciała.

4. To właśnie miłość – Absolutna perła wśród komedii romantycznych. Po pierwsze z uwagi na wielowątkowość i zgrabnie przecinające się losy bohaterów. Po drugie, ponieważ w piękny sposób afirmuje rozmaite rodzaje miłości. Po trzecie, humor jest fantastyczny, a Bill Nighy rządzi. Po czwarte – nie wszystko kończy się bezwzględnie szczęśliwie. Jak w życiu.

5. Cinema Paradiso – Czyli przemożna siła, jaką kryje w sobie pierwsza, wielka, prawdziwa miłość. Do kina, do przyjaciela-opiekuna, do kobiety. Ma szczęście każdy, kto jako mały berbeć doświadczył czegoś tak czystego i intensywnego, a jako dojrzewający młody człowiek – czegoś wartego równie ogromnej determinacji.

Filip Jalowski

1. Złamana lilia – Opowiadając o „Złamanej lilii” Jerzy Płażewski powiedział, że wraz z tym filmem David Griffith okazał się nowatorem nie tylko w krzyku, ale i szepcie; a szeptać wówczas jeszcze nie umiano. Historia miłości pomiędzy młodą i delikatną dziewczyną katowaną przez ojca oraz Chińczykiem, który przybył do Anglii, aby propagować religię buddyjską, to jedno z arcydzieł kina niemego. Lillian Gish osiąga tu swoje aktorskie apogeum. Jej smutna twarz pozostaje w pamięci widza już na zawsze.

2. Hiroszima, moja miłość – Po śmiertelnym błysku, który zniszczył Hiroszimę, miłość wydaje się być jedyną szansą na powrót do normalności i zapomnienie. Alain Resnais splata w miłosnym uścisku reporterkę oraz Japończyka. Nad pokrytymi jakby wulkanicznym pyłem ciałami unoszą się natomiast myśli oraz pytania. Miłość nie pozwala zapomnieć, nie pozwala również pamiętać. Bohaterowie „Hiroszimy” zmagają się z tym paradoksem, pocałunkami, szeptami, muśnięciami dłoni.

3. Pożegnania – Wielki film Wojciecha Jerzego Hasa. Paweł i Lidka poznają się w nocnym klubie. On pochodzi z bogatej rodziny i sprzeciwia się arystokratycznemu nadęciu, ona uwodzi mężczyzn jako fordanserka. Wkrótce uciekają razem, spędzają dzień poza miastem. Rozdziela ich wojna. Gdy konflikt dobiega końca, spotykają się ponownie. Nic nie jest jednak tak proste, jak tego letniego, sielskiego dnia roku 1939.

4. Światła wielkiego miasta – Chaplin jest jednym z największych artystów w historii kina. „Światła wielkiego miasta” to jeden z dowodów na jego geniusz. Tramp spotyka niewidomą dziewczynę i poświęca wszystko, co ma po to, aby nieznajoma mogła odzyskać wzrok. Chaplin nawet przez chwilę nie ociera się o banał. „Światła wielkiego miasta” to czysta magia kina i jedna z najbardziej poruszających scen w jego historii.

5. Pusty dom – Ascetyzm Kim Ki-duka w najlepszym wydaniu. Sun-hwa znajduje się w nieszczęśliwym związku z brutalnym furiatem. Tae-suk włamuje się natomiast do domów tylko po to, aby naprawić niedziałające urządzenia, posprzątać, zostawić znak swojej obecności. Ścieżki tej dwójki przypadkowo się przecinają. Sun-hwa dołącza do Tae-suka. Na ich drodze pojawiają się kolejne puste domy.

Andrzej Brzeziński

1. Mistrz – Anderson w jednym z wywiadów powiedział, że chciał opowiedzieć historię miłosną. Jednak nie uświadczymy tutaj opowieści szytej grubymi nićmi rodem z „Tajemnicy Brokeback Mountain”. Jeśli już jakieś uczucie rozpala się między bohaterami, to jest ono zarysowane tak subtelnie, że wręcz ciężko je dostrzec. Jednak ja bym podszedł do tego filmu z zupełnie innej strony. Zamiast doszukiwać się tutaj wątków homoseksualnych, ja widziałbym tutaj skomplikowaną relację Boga z człowiekiem. W chrześcijaństwie miłość jest jedną z najważniejszych cnót i jest podstawowym źródłem szczęścia człowieka. Miłość człowieka do Boga nie jest doskonała. Jest pełna wątpliwości, deklaracji złożonych pod wpływem oferowanej obietnicy wiecznego szczęścia , ale zarazem fascynacji tym, co nieznane. Z kolei miłość Boga do człowieka opiera się na fascynacji tym, co człowiecze, a może i nawet zwierzęce. Bóg kocha człowieka, ze wszystkimi jego wadami i słabościami. Z drugiej strony jest to jednak miłość surowa, pełna nakazów i przykazów i przede wszystkim nieznosząca sprzeciwu. Czy nie tak właśnie wygląda relacja Freddiego i Lancastera?

2. Fortepian – Jedna z najpiękniejszych i zarazem najbardziej nietypowych historii miłosnych, jakie można zobaczyć w kinie. Oto historia miłości, która, wydawać by się mogło, nie ma prawa zaistnieć. Ona – niemowa, która swoje emocje wyraża najlepiej, gdy dotyka palcami klawiszy fortepianu. On – analfabeta, któremu raczej obca jest wrażliwość i sentymentalność. W obojgu zaczyna się budzić coś, czego nie rozumieją, coś, co przyciąga ich do siebie. No i jest jeszcze ten trzeci… Jane Campion opowiedziała historię o miłości praktycznie bez wypowiadania tych dwóch magicznych, ale i zarazem pustych słów. Bez lukru, bez romantyzmu, z masą niedopowiedzeń i ukradkowych spojrzeń. Mistrzostwo. I nie jest to tylko film o miłości między kobietą a mężczyzną. To również film o miłości do muzyki.

3. Jaśniejsza od gwiazd – Jane Campion po raz kolejny. Takich filmów jak ten już się nie kręci. Takie film zwyczajnie nie pasują do współczesnego kina, ale właśnie dlatego są wyjątkowe. Reżyserka po raz kolejny z wyczuciem opowiada piękną historię o miłości, naznaczoną jeszcze większym tragizmem niż  w „Fortepianie”, bo niespełnionej. Po raz kolejny nie ma tutaj wielkich słów i wzniosłych deklaracji, jest za to tęsknota i tłumione, ale gorące uczucie, które potrafi roztopić skute lodem serce najbardziej odpornego na wzruszenia kinomana. Prawdziwa filmowa poezja.

4. Leon zawodowiec – On kocha ją jak córkę, ona raczej widziałaby w nim swojego kochanka. Niby wszystko jest jasne, ale jest w tym filmie coś niepokojącego, coś, co trzyma widza patrzącego na tę relację w napięciu. Nie bez powodu, ale i trochę na wyrost, usunięto sceny budzące skojarzenia z pedofilią, które można zobaczyć w wersji reżyserskiej. I to właśnie sprawia, że ta historia miłosna należy do najbardziej kontrowersyjnych w tym zestawieniu.

5. Romeo i Julia – Ta pozycja musiała się w tym zestawieniu znaleźć. Historia tragiczna w niecodziennej oprawie. Z pozoru mdły film, z bohaterami o aparycji tak typowej dla takich maślanych historyjek o miłości, jakby zostali żywcem przeniesieni z pamiętnych fotostory z Bravo. W dodatku do bólu niepasujące do teledyskowej stylistyki dialogi, wiernie przeniesione z oryginału Szekspira, ale to właśnie dzięki niemu po tym filmie wcale nie mam ochoty wymiotować tęczą, a wręcz przeciwnie – wziąć żyletkę i podciąć sobie żyły. Nie wiem jeszcze, jak prezentuje się „Wielki Gatsby”, ale „Romeo i Julia” to najlepsza historia miłosna w reżyserii Baza Luhrmanna, przebijająca te z „Moulin Rouge” i „Australii”.

Rafał Donica

1. Prawdziwe kłamstwa – Czyli „Kiedy Harry poznał Helen” – bo arcydzieło kina akcji spod ręki mistrza Camerona, pełne pościgów, strzelanin i Harrierów, to w rzeczywistości… historia reanimacji starego małżeństwa po latach nudy i stagnacji. Kłamstwa i zalążki zdrady przeradzają się w trakcie sensacyjnych wydarzeń w ponowną fascynację drugą połówką – Helen dowiaduje się, że „jej mąż to Rambo”, a Harry odkrywa w żonie seksbombę, tylko czasem wywalającą się nieporadnie na podłogę podczas striptizu. Powiedzcie, drogie panie, która z was nie marzy o mężczyźnie, który wisząc na płozie śmigłowca wybawiłby w ostatniej sekundzie od upadku w przepaść? Ten metaforyczny ratunek małżeństwa głównych bohaterów znajduje genialną puentę w namiętnym pocałunku (nazwanym Nuclear Kiss) na tle atomowego grzyba, będącym parafrazą wielkiej eksplozji uczuć. A na deser ogniste tango! Szkoda, że w filmie zabrakło, notabene nakręconej(!), symbolicznej sceny opisanej w książkowej wersji „Prawdziwych kłamstw”, w której Juno Skinner zostawiała między nogami Jamie Lee Curtis granat bez zawleczki, zabezpieczony następnie pierścionkiem (tym samym, którym Helena rozcięła twarz „rywalki”) przez Harry’ego.

2. Łowca androidów – Deckard i Rachael to chyba najoryginalniejsza para wśród filmowych zakochanych. Ich nieco pokraczne, niemal mechaniczne, odtwórcze względem ludzi zaloty (powiedz „pocałuj mnie”, powiedz „chcę ciebie” itd.) są jednak tylko na pozór pozbawione wyższych uczuć; Rachael ratuje Deckardowi życie, zabijając jednego ze „swoich”, a Rick postanawia dla ukochanej wystawić się na niebezpieczeństwo i ucieka z nią w nieznane. Fakt, że nie wiadomo, jak długo pożyje Rachael, a obydwoje (według wersji reżyserskiej filmu) są replikantami, nadaje ich związkowi tragicznego rysu.

3. Martwica mózgu – Najlepszy film w dorobku Petera Jacksona jest jednocześnie najkrwawszym filmem o miłości w historii kina. Gdy romantyczka Paquita zakochuje się do szaleństwa w maminsynku Lionelu, nie przeszkadza jej nawet to, że jej ukochany trzyma w piwnicy zgraję żywych trupów. Jakby nie dość tego, z zapałem pomaga mu ciąć, kroić i mielić ciała zombiaków. Oblepieni wnętrznościami, stojąc na tle płonącego domu, przypieczętowują swoją miłość soczystym (i krwistym) pocałunkiem. Jeśli podczas oglądania tego niecodziennego love story ktoś zwymiotuje, to na pewno nie tęczą.

4. Wojownik – Bez wątpienia najbardziej wzruszający film o miłości braterskiej, jaki widziały moje oczy („Ognisty podmuch” jest na drugim miejscu :), z fabułą osadzoną, paradoksalnie, na brutalnych, krwawych ringach MMA. Jeżeli ktoś nie pobeczał się na finałowej walce, to nieczuły z niego bydlak.

5. Terminator – Zaczęło się w przytulnej knajpce Technoir, od niespodziewanego wyznania „Chodź ze mną, jeśli chcesz żyć”. Później romantyczny spacer za rękę, to znaczy ucieczka przed płonącym psychopatą, przebijającym ręką przednią szybę samochodu. W końcu doszło między nimi do pierwszego zbliżenia fizycznego – ona ugryzła go w rękę, i pierwszej szczerej rozmowy – on roztaczał przed nią wizję zagłady ludzkości i oświadczył jej, że jej pierworodny wszystkich ocali. Gdy po raz kolejny uratował ją przed śmiercią z rąk Terminatora, dotarło do niej, że raczej nie jest on chory psychicznie i zakochała się w nim. Związek skonsumowali w zmysłowej scenie miłosnej podszytej napięciem, nie tylko seksualnym – do drzwi mógł w każdej chwili zapukać Terminator, a na stole leżały bomby w trakcie montażu. Z ich krótkiego, acz intensywnego związku narodził się John Connor, jedna z najważniejszych postaci w kinie SF. Niestety, on tego nie dożył, ale ma to sens, wszak w ogóle nie powinno go tu być. Znacie bardziej „nietęczową” historię miłosną?

Maciej Poleszak

1. Scott Pilgrim kontra świat – Tęczą rzygać raczej nikt nie będzie, ale parę ataków epilepsji może się wśród widzów trafić. Ten film to przede wszystkim forma, treść jest tu sprawą drugorzędną, chociaż też ma swoje momenty. Miłość czy zauroczenie? Niedojrzałość czy odpowiedzialność? Kiedy jest czas, żeby wziąć się w garść i dorosnąć?

2. W pogoni za Amy – Najprawdopodobniej najbardziej dojrzały film w dorobku Kevina Smitha. Jasne, nadal żarty o robieniu minety itd. są integralną częścią scenariusza, ale historia związku głównego bohatera z lesbijką i sposób, w jaki wpływa to na stosunki z jego najlepszym przyjacielem, przedstawione są już jak najbardziej na poważnie. I wcale nie jest różowo.

3. Odlot – Prolog „Odlotu” to jeden z najbardziej wzruszających i szczerych krótkometrażowych filmów o miłości, do tego stopnia, że gdyby po pierwszych piętnastu minutach projekcji nastąpiło półtorej godziny ciszy i czarnego ekranu, to i tak na koncie Pixara pojawiłoby się kilka dodatkowych nagród.

4. 500 dni miłości – Jak ten film mógłby się tu nie znaleźć? Jeden z bardziej nieszablonowych komromów ostatnich lat. A wystarczyło tylko odwrócić schemat i zauważyć, że w związku dupkiem nie zawsze jest tylko i wyłącznie facet.

5. To właśnie miłość – Akurat ten typ nie wydaje mi się jakoś specjalnie „nietypowy”, ale nie zmienia to faktu, że jest to najprawdopodobniej najlepsza komedia romantyczna, jaką kiedykolwiek nakręcono. Ciepła, błyskotliwa, ze świetną obsadą. W każdej z wielu prowadzonych historii podchodzi to tematu miłości w trochę inny sposób. A ja co roku mam ochotę obejrzeć ten film w święta, chociaż niedługo będę go znał już całkiem na pamięć.

Rafał Oświeciński

1. Przełamując fale – miłość destrukcyjna, pełna poświęcenia, histerii, gwałtu. Miłość całym sobą – całym swoim umysłem i całą swoją fizycznością, każdą komórką ciała. Miłość skąpana w kulturze i tradycji, które uczucia starają się dławić i tylko ucieczka w ofiarowanie może dać w takim świecie zbawienie. Najwybitniejszy film Larsa von Triera i najwybitniejsza rola kobieca (Emily Watson!).

2. Trylogia z Celine i Jessem – najbardziej niebanalny romans filmowy. Najprawdziwszy, najszczerszy, pozbawiony formalnych ozdobników. Tylko rozmowa o tym i owym i z tego powodu najbliższy tak zwanego życia (przynajmniej w moim przypadku).

3. Władcy umysłów – filmowa adaptacja opowiadania Philipa K. Dicka, ni to dobra, ni to zła, ot na wielu polach przeciętna, ale na jednym znakomita. Chodzi o chemię między bohaterami granymi przez Matta Damona i Emily Blunt. Sztafaż akcji sf nie przeszkodził w znakomicie poprowadzonym romansie między dwojgiem nieznajomych ludzi – to miłość od pierwszego wejrzenia, wzajemna fascynacja, dwuznaczne spojrzenia i rozmowa, która „klei się” od początku. Nie chodzi o to, że role Damona i Blunt są rozbudowane, bo nie są, ale ten luz, bezpretensjonalność i urok są nie do przecenienia i gdy myślę o fajnej chemii miedzy bohaterami, to „The Adjustement Bureau” jako pierwsze przychodzi mi na myśl.

4. 500 dni miłości – o tym, że nie zawsze marzenia doganiają rzeczywistość, choćby o tym przekonani byli ci, którzy popadają w stan zakochania. Innymi słowy, brutalna konfrontacja miłości z prawdziwym światem.

5. Easy Rider – o umiłowaniu wolności. O ekstremalnym romansie ze światem, który nie ma granic, zasad, uprzedzeń. Z jointem w ustach, z kwasem pod językiem żyjesz jak chcesz, robisz co chcesz. I kochasz to. Kochasz najbardziej ze wszystkiego na świecie.

Agnieszka Front

1. Zanim się pojawiłeś – Gdyby sądzić po tytule, można by uznać, że jest to kolejny film w stylu „odmieniłeś moje życie, stałam się inną kobietą, a teraz jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z trójką dzieci”. Tutaj jednak jest inaczej. Historia Louisy „Lou” Clark być może zaczyna się klasycznie – mamy tutaj bowiem żyjącą w małym miasteczku dziewczynę, która jeszcze nie jest do końca pewna, czym chciałabym zajmować się w przyszłości. Praca w kawiarni daje jej uczucie spełnienia, odsuwając na razie jakiekolwiek dalsze plany. Jednakże nowe zajęcie, opieka nad sparaliżowanym Willem uświadamia jej, że tak naprawdę pragnie czegoś więcej. Pozwala jej docenić piękno świata, lecz przynosi również głęboki smutek i tragedię. Zanim się pojawiłeś to nie zwyczajny romans, a próba pokazania widzowi tego, o czym nigdy nie powinniśmy zapominać, uświadomienia mu, co tak naprawdę jest ważne i co tak naprawdę się liczy.

2. Chappie – Wybór tego filmu do zestawienia obrazów o miłości może wydawać się co najmniej dziwny, o ile nie po prostu nie trafiony. Po seansie jednak wszystko stanie się jasne. Chappie ukazuje nam inny rodzaj miłości, nie takiej, jaką czuje mężczyzna do kobiety –choć i ta forma uczucia jest tutaj zarysowana – lecz dziecka do swoich rodziców. Co prawda robota – gdyż tytułowy Chappie nim jest właśnie – być może trudno nazwać dzieckiem, posiada on jednak tak bardzo rozwiniętą samoświadomość, iż śmiało można stwierdzić, że potrafi on nie tylko rozmawiać biegać, skakać, ale również i kochać. Do tego stopnia, że gotów jest nawet zginąć w obronie swoich najbliższych.

3. DaydreamerDaydreamer to film z 2007 roku i choć jest nieco mniej znanym obrazem od poprzedników, z pewnością warto go tutaj wspomnieć. Role główne zagrali Aaron Paul (znany chociażby z serialowego mega hitu Breaking Bad) oraz Arielle Kebbel. Jest to film bardzo specyficzny, gdyż akcja dzieje się w niewielu lokacjach, głównie w domu Clintona (Paul). Sam początek ukazuje nam kompletnie pijanego bohatera, który wdaje się w rozmowę z nowopoznaną dziewczyną o imieniu Casey. Konwersacja przebiega tak dobrze, że kończy się…w łóżku. Gdy Casey zasypia, Clinton próbuje okraść dziewczynę i uciec, by w kolejnej scenie zorientować się, że coś jest zupełnie nie tak, jak być powinno. Od tego momentu w jego życiu zaczynają dziać się dziwne rzeczy – budzi się w swoim pokoju, chociaż nie pamięta, żeby zasypiał, co więcej, czyni to na krześle, a jego ręce splamione są krwią. Casey dzwoni do niego, wyraźnie zmartwiona, a on nie ma pojęcia, skąd dziewczyna zna jego numer i – jak się później okazuje – również i adres. Kiedy próbuje odnaleźć brakujące fragmenty życia, orientuje się, że być może zrobił coś naprawdę złego, co więcej, nie są w stanie go powstrzymać  nawet specjalne więzy, którymi unieruchamia się w łóżku. Jego życie to niekończąca się seria migawek, taśma filmowa, z której ktoś wycina losowe, tajemnicze i zapewne groźne sceny. Czy jest tutaj miejsce na jakiekolwiek uczucie? Owszem, Brahman Turner (reżyser) wplótł tutaj i wątek romantyczny, nie jest on jednak zdecydowanie taki, do jakiego przyzwyczaiły nas niezliczone romanse.

4. Pearl Harbor – Pearl Harbor to film wojenny, opowiadający o słynnym nalocie wojsk japońskich na amerykańską bazę położoną na hawajskiej wyspie Oʻahu. Pośród huku wystrzałów, tonących statków, tragedii wojny i ludzkiej rozpaczy znalazło się również miejsce na miłość. Jeżeli oczekujecie historii o kobiecie, której ukochany poszedł na front i z niego nie wrócił, to…po części macie rację. Ale życie lubi płatać figle, szczególnie wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. Michael Bay wyreżyserował film, który ogląda się z prawdziwą przyjemnością, czyniąc Pearl Harbor po części doumentem tamtych dramatycznych wydarzeń, po części historią o miłości, a po części opowieścią o trudnych wyborach i ich konsekwencjach.

5. A.I. Sztuczna inteligencjaA.I. Sztuczna inteligencja w wymowie może kojarzyć się z Chappie. Różni się on jednak on poprzednio opisywanego filmu i to znacznie. O ile Chappie mógł liczyć na wsparcie i – nie bójmy się użyć tego słowa – miłość  swojego stwórcy, to tutaj David Swinton zdecydowanie nie ma na to szans. Android do złudzenia przypominający żywą istotę został stworzony w jednym celu – aby kochać i być kochanym. Miał być rozwiązaniem dla tych par, które z różnych przyczyn dzieci mieć nie mogą. Przybrana matka Davida odpycha jednak chłopca, by po pewnym czasie po prostu porzucić go samego w głuszy. On jednak wciąż darzy ją uczuciem – czy aby na pewno tylko tym zaprogramowanym? – i decyduje się na heroiczny wysiłek, by nie tylko ją odnaleźć, ale i by spróbować zdobyć jej miłość. A.I. Sztuczna inteligencja to historia o poświęceniu, ofierze i o tym, do czego jesteśmy zdolni dla ukochanej osoby. Nawet, gdy ta osoba po prostu nie chce nas znać.

Jacek Lubiński

1. Imperium kontratakuje – „I love you.”; „I know” – i pozamiatane.

2. Harold i Maude – On ma 20 lat, ona 79. A my nie czujemy z tego powodu zażenowania i nie sięgamy po telefon do opieki społecznej.

3. Deadpool– Jeden z najbardziej romantycznych filmów w historii kina, na którym… umieramy ze śmiechu.

4. Poradnik pozytywnego myślenia – No dobra, końcówka tego filmu jest nieco przesłodzona. Ale cała reszta pozwala spojrzeć na kwestie uczuciowe od nieco innej strony, niż „randka, kwiaty, kino, seks”. Dość napisać, że główny bohater biega w worku na śmieci, a główna bohaterka jest irytująco nachalna. I oboje zażywają leki. I klną. I mają popaprane życie.

5. Krótki film o miłości – Co jak co, ale u Kieślowskiego dostajemy zawsze samo życie, ze wszystkimi plusami i minusami. Tutaj przeważają plusy, którym jednakże daleko od hurraoptymizmu. Za to bliżej do swoistej perwersji.

Ostatnio dodane