Autor: REDAKCJA
opublikowano

NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH – oceniamy filmy, które wygrały Oscara

Tegoroczna gala oscarowa zbliża się dużymi krokami. Wygra eskapistyczny La La Land czy trzymający się realizmu Manchester by the Sea? A może Moonlight poruszające wiele ważnych społecznie problemów? Może będące w drugim szeregu, ale świetnie oceniane Fences lub Hidden Figures? Może Arrival, rzadko spotykane kino sf od modnego dzisiaj Denisa Villeneuve’a

Ciekawe pytanie jest też takie: jak tegoroczny wybór będzie się miał do ostatnich lat, gdy mówimy o najważniejszej kategorii, jaką jest najlepszy film? Czy da się przewidzieć wybór Akademii? Który film będzie klasykiem (czy w ogóle ma to znaczenie)? Jaki wybór byłby wpadką? Jaki wywoła najmniej kontrowersji?

Aby niejako pomóc w ocenie znaczenia tegorocznych nominacji proponujemy ranking najlepszych z najlepszych. Ranking, który stworzyliśmy wspólnie z wami. Blisko czterysta głosów oceniło wygranych w kategorii najlepszy film w latach 1990–2016. Zaczynamy od ocenianego najgorzej, a kończymy na ocenianym najlepiej. Wbrew pozorom różnice w średniej ocen (1–10) są widoczne i znaczące, co sugeruje, że Akademia lubi zaskakiwać, nagradzając filmy, które niekoniecznie są uwielbiane. Nie zawsze za kategorią najlepszy film stoi rzeczywiście film najlepszy, pojawiło się kilka ewidentnych wpadek, choć gwoli ścisłości zdarzyło się kilka tytułów, które zostały docenione zarówno przez Akademię, jak i przez widzów (czyli nas).

Na końcu ciekawostka: ranking najlepszych filmów, które nie wygrały – to lista najczęściej powtarzających się tytułów. Sami zobaczcie, jak mocne to tytuły, a szczególnie zwróćcie uwagę na pierwsze dwa i tytuł, który wygrał. 

Dzięki za udział w głosowaniu! Zapraszamy do lektury!

*

26. Zakochany Szekspir / Shakespeare in Love (1998)

5,67

Największa pomyłka oscarowa ostatnich dwudziestu pięciu lat czy też wyjątkowo śmiały i niepodważalny wybór Akademii, aby film Johna Maddena uznany został najlepszym obrazem 1998 roku? Od prawie dwóch dekad pokutuje przekonanie, że statuetka powinna powędrować do Szeregowca Ryana, gdyż Zakochanego Szekspira pamięta się nie przez swój artyzm i klasę, lecz właśnie dlatego, że w walce o najważniejszego Oscara pokonał film Stevena Spielberga. Ponowne spojrzenie na tę tragikomedię o miłosno-pisarskich przygodach Willa Szekspira potwierdza dążenie jego twórców do złożenia hołdu wielkiemu dramaturgowi przez uczynienie z niego jednego z nas. Trudno nie lubić Willa, który ma szczerą naturę i największego pecha w życiu; trudno nie śmiać się z licznych cytatów i nawiązań do jego twórczości wykorzystanych jako element fabuły Maddena.

Zakochany Szekspir to również niejakie zwieńczenie wspaniałej dla brytyjskiego kina dekady lat dziewięćdziesiątych, zwłaszcza w gatunku komedii romantycznej, bo choć akcja dzieje się w XVI wieku, czuć ducha współczesności, dzięki czemu film ogląda się z niekłamaną przyjemnością. Trzeba tylko na czas seansu zapomnieć o tych wszystkich Oscarach, które dostał (a zwłaszcza tym jednym), i porwać się historii. To łatwiejsze, niż myślicie. [Krzysztof Walecki]

25. Angielski pacjent / The English Patient (1996)

6,16

Obraz Anthony’ego Minghelli wygrał batalię o Oscara za najlepszy film roku 1997 roku, zostawiając w pokonanym polu między innymi Fargo braci Coen, Jerry’ego Maguire’a Camerona Crowe’a oraz Blask Jane Scott. Czy decyzja Akademii była słuszna? Wydaje się, że wszystkie przegrane filmy, które wymieniłem, mimo wszystko lepiej zniosły próbę czasu. Angielski pacjent to film długi i widowiskowy, świetnie obsadzony, dobrze nakręcony, ale niezbyt dynamiczny (myślę, że Oscar za montaż był odrobinę na wyrost) i mało oryginalny. To niewątpliwie solidne kino, ale czy rzeczywiście można je uznać za arcydzieło? Fakt, że dzieło Minghelli w 1997 roku zgarnęło aż dziewięć Oscarów, mógłby to sugerować, jednak większość z nich to były nagrody za techniczną stronę dzieła. Opowieść o zestrzelonym przez Niemców nad Saharą pilocie to dobry film, ale współcześnie niewielu ludzi jest w stanie zachwycić. [Michał Bleja]

24. Chicago (2002)

6,22

Ze stawki, w której znalazły się między innymi Pianista i Gangi Nowego Jorku, Akademia wybrała film będący ekranizacją słynnego broadwayowskiego musicalu Boba Fosse’a i Freda Ebba. I choć Chicago Roba Marshalla jest kawałkiem niezłego kina rozrywkowego, zrealizowanego z najwyższą starannością i wypełnionego świetnymi kreacjami aktorskimi (pojedynek Zellweger i Zety-Jones – palce lizać!), to jednak pozostaje dziełem szybko wylatującym z głowy, w przeciwieństwie do swoich konkurentów w wyścigu oscarowym AD 2003. Ot, jeszcze jeden musical ze świetną ścieżką dźwiękową i komediowo-sensacyjną historią w tle. [Dawid Myśliwiec]

23. Zniewolony. 12 Years a Slave (2013)

6,53

Cenię Zniewolonego za narracyjny spokój tej tragicznej historii. Spokój, co jakiś czas rozsadzany mocarnymi, naładowanymi emocjami scenami (torturowanie Patsy!). W filmie McQueena naprawdę czuć wykańczający upływ czasu i bezsilność Solomona. W Zniewolonym przechodzimy przez kilka stadiów zniewolenia, wyrażanego w niejeden sposób. Na płaszczyźnie fizycznej, mentalnej i kulturowej. To film dający wyczerpujący obraz nie tylko maltretowanych Afroamerykanów, ale w dużej mierze skupiający się na portretach oprawców. Dlatego najbardziej przejmującą postacią filmu może być grany przez Benedicta Cumberbatcha Ford. Zniewolony to dostojne, poważne kino. Wspaniale nakręcone, z zaangażowanymi aktorskimi rolami. Od pierwszego planu po epizody. Za to, w jaki sposób McQueen inscenizuje kolejne sceny i dba o kompozycje kolejnych kadrów, należał się Anglikowi Oscar. Często to statyczne ujęcia, ale o potężnej dramaturgicznej sile. Jako jeden z niewielu cieszyłem się zwycięstwem Zniewolonego podczas rozdania nagród Amerykańskiej Akademii. [Maciej Niedźwiedzki]

RECENZJA

22. Artysta / The Artist (2011)

6,61

Mam wrażenie, że Oscar zaszkodził temu filmowi. Bo teraz, zamiast doceniać biegłość warsztatową filmowców, widzowie coraz dobitniej starają się zamanifestować swój sprzeciw. Bo przecież nie zasłużył. Bo są ciekawsze produkcje. Bo nie zapada w pamięć. No cóż… Właściwie o tym jest ten film – o przemijaniu. Jeśli coś przeminęło i zostało zapomniane, to wcale nie dlatego, że było gorsze. Michel Hazanavicius z pomocą swoich ulubionych aktorów (Bérénice Bejo, Jean Dujardin) udowodnił, że słowo w filmie jest często nadużywane, bo znacznie więcej można powiedzieć poprzez milczenie, mimikę, gestykulację. Od czasu pierwszego obejrzenia filmu w kinie wielokrotnie do niego wracałem, więc dla mnie nie jest to jednosezonowa rozrywka. To błyskotliwy i szczery w swoim przekazie komediodramat, z którego przebija szacunek dla dawnych magików kina. Emocje, które film generuje, są zróżnicowane – od śmiechu po wzruszenie, gorycz i nostalgię. Dodatkowej magii dodaje mu genialna muzyka Ludovica Bource’a. [Mariusz Czernic]

21. Miasto gniewu / Crash (2005)

6,72

Spodziewaliśmy się Oscara dla Tajemnic Brokeback Mountain. Ang Lee musiał się jednak zadowolić nagrodą za reżyserię, ustępując pola Miastu gniewu w kategorii najlepszego filmu. Czy słusznie? Wcale nie tak łatwo na to pytanie odpowiedzieć. Pod względem rytmu narracji Miasto gniewu wygrywa, jest bardziej dynamiczne, wciągające, śledzenie relacji między poszczególnymi bohaterami angażuje. Pod względem tematyki – tak samo ważne i w zasadzie pokrewne, ponieważ dotykające kwestii uprzedzeń, wszelkiego typu uprzedzeń. Pod względem aktorskim – para Heath Ledger/Jake Gyllenhaal jest w stu procentach bezbłędna, w Mieście gniewu obok znakomitych kreacji i przejmujących interakcji między bohaterami – słynna scena w grożącym wybuchem samochodzie, od której ciarki latają po plecach! – są wątki mniej przekonujące, słabsze, wręcz wątłe. Reasumując – to chyba jeden z tych przypadków w historii nagród, kiedy podział film/reżyser był najlepszym możliwym wyborem, oddającym sprawiedliwość obu filmom. [Karolina Chymkowska]

RECENZJA

Ostatnio dodane