Publicystyka filmowa
NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH – oceniamy filmy, które wygrały Oscara
Odkryj fascynujący świat filmów, które zdobyły Oscara! NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH ocenią tytuły, które zdefiniowały kinematografię.
Tegoroczna gala oscarowa zbliża się dużymi krokami. Wygra eskapistyczny La La Land czy trzymający się realizmu Manchester by the Sea? A może Moonlight poruszające wiele ważnych społecznie problemów? Może będące w drugim szeregu, ale świetnie oceniane Fences lub Hidden Figures? Może Arrival, rzadko spotykane kino sf od modnego dzisiaj Denisa Villeneuve’a?
Ciekawe pytanie jest też takie: jak tegoroczny wybór będzie się miał do ostatnich lat, gdy mówimy o najważniejszej kategorii, jaką jest najlepszy film? Czy da się przewidzieć wybór Akademii? Który film będzie klasykiem (czy w ogóle ma to znaczenie)? Jaki wybór byłby wpadką? Jaki wywoła najmniej kontrowersji?
Podobne wpisy
Aby niejako pomóc w ocenie znaczenia tegorocznych nominacji proponujemy ranking najlepszych z najlepszych. Ranking, który stworzyliśmy wspólnie z wami.
Blisko czterysta głosów oceniło wygranych w kategorii najlepszy film w latach 1990–2016. Zaczynamy od ocenianego najgorzej, a kończymy na ocenianym najlepiej. Wbrew pozorom różnice w średniej ocen (1–10) są widoczne i znaczące, co sugeruje, że Akademia lubi zaskakiwać, nagradzając filmy, które niekoniecznie są uwielbiane. Nie zawsze za kategorią najlepszy film stoi rzeczywiście film najlepszy, pojawiło się kilka ewidentnych wpadek, choć gwoli ścisłości zdarzyło się kilka tytułów, które zostały docenione zarówno przez Akademię, jak i przez widzów (czyli nas).
Na końcu ciekawostka: ranking najlepszych filmów, które nie wygrały – to lista najczęściej powtarzających się tytułów. Sami zobaczcie, jak mocne to tytuły, a szczególnie zwróćcie uwagę na pierwsze dwa i tytuł, który wygrał.
Dzięki za udział w głosowaniu! Zapraszamy do lektury!
*
26. Zakochany Szekspir / Shakespeare in Love (1998)
5,67
Największa pomyłka oscarowa ostatnich dwudziestu pięciu lat czy też wyjątkowo śmiały i niepodważalny wybór Akademii, aby film Johna Maddena uznany został najlepszym obrazem 1998 roku? Od prawie dwóch dekad pokutuje przekonanie, że statuetka powinna powędrować do Szeregowca Ryana, gdyż Zakochanego Szekspira pamięta się nie przez swój artyzm i klasę, lecz właśnie dlatego, że w walce o najważniejszego Oscara pokonał film Stevena Spielberga. Ponowne spojrzenie na tę tragikomedię o miłosno-pisarskich przygodach Willa Szekspira potwierdza dążenie jego twórców do złożenia hołdu wielkiemu dramaturgowi przez uczynienie z niego jednego z nas. Trudno nie lubić Willa, który ma szczerą naturę i największego pecha w życiu; trudno nie śmiać się z licznych cytatów i nawiązań do jego twórczości wykorzystanych jako element fabuły Maddena.
Zakochany Szekspir to również niejakie zwieńczenie wspaniałej dla brytyjskiego kina dekady lat dziewięćdziesiątych, zwłaszcza w gatunku komedii romantycznej, bo choć akcja dzieje się w XVI wieku, czuć ducha współczesności, dzięki czemu film ogląda się z niekłamaną przyjemnością. Trzeba tylko na czas seansu zapomnieć o tych wszystkich Oscarach, które dostał (a zwłaszcza tym jednym), i porwać się historii. To łatwiejsze, niż myślicie. [Krzysztof Walecki]
25. Angielski pacjent / The English Patient (1996)
6,16
Obraz Anthony’ego Minghelli wygrał batalię o Oscara za najlepszy film roku 1997 roku, zostawiając w pokonanym polu między innymi Fargo braci Coen, Jerry’ego Maguire’a Camerona Crowe’a oraz Blask Jane Scott.
Czy decyzja Akademii była słuszna? Wydaje się, że wszystkie przegrane filmy, które wymieniłem, mimo wszystko lepiej zniosły próbę czasu. Angielski pacjent to film długi i widowiskowy, świetnie obsadzony, dobrze nakręcony, ale niezbyt dynamiczny (myślę, że Oscar za montaż był odrobinę na wyrost) i mało oryginalny. To niewątpliwie solidne kino, ale czy rzeczywiście można je uznać za arcydzieło? Fakt, że dzieło Minghelli w 1997 roku zgarnęło aż dziewięć Oscarów, mógłby to sugerować, jednak większość z nich to były nagrody za techniczną stronę dzieła. Opowieść o zestrzelonym przez Niemców nad Saharą pilocie to dobry film, ale współcześnie niewielu ludzi jest w stanie zachwycić. [Michał Bleja]
24. Chicago (2002)
6,22
Ze stawki, w której znalazły się między innymi Pianista i Gangi Nowego Jorku, Akademia wybrała film będący ekranizacją słynnego broadwayowskiego musicalu Boba Fosse’a i Freda Ebba. I choć Chicago Roba Marshalla jest kawałkiem niezłego kina rozrywkowego, zrealizowanego z najwyższą starannością i wypełnionego świetnymi kreacjami aktorskimi (pojedynek Zellweger i Zety-Jones – palce lizać!), to jednak pozostaje dziełem szybko wylatującym z głowy, w przeciwieństwie do swoich konkurentów w wyścigu oscarowym AD 2003. Ot, jeszcze jeden musical ze świetną ścieżką dźwiękową i komediowo-sensacyjną historią w tle. [Dawid Myśliwiec]
23. Zniewolony. 12 Years a Slave (2013)
6,53
Cenię Zniewolonego za narracyjny spokój tej tragicznej historii. Spokój, co jakiś czas rozsadzany mocarnymi, naładowanymi emocjami scenami (torturowanie Patsy!). W filmie McQueena naprawdę czuć wykańczający upływ czasu i bezsilność Solomona. W Zniewolonym przechodzimy przez kilka stadiów zniewolenia, wyrażanego w niejeden sposób. Na płaszczyźnie fizycznej, mentalnej i kulturowej.
To film dający wyczerpujący obraz nie tylko maltretowanych Afroamerykanów, ale w dużej mierze skupiający się na portretach oprawców. Dlatego najbardziej przejmującą postacią filmu może być grany przez Benedicta Cumberbatcha Ford. Zniewolony to dostojne, poważne kino. Wspaniale nakręcone, z zaangażowanymi aktorskimi rolami. Od pierwszego planu po epizody. Za to, w jaki sposób McQueen inscenizuje kolejne sceny i dba o kompozycje kolejnych kadrów, należał się Anglikowi Oscar. Często to statyczne ujęcia, ale o potężnej dramaturgicznej sile. Jako jeden z niewielu cieszyłem się zwycięstwem Zniewolonego podczas rozdania nagród Amerykańskiej Akademii. [Maciej Niedźwiedzki]
22. Artysta / The Artist (2011)
6,61
Mam wrażenie, że Oscar zaszkodził temu filmowi. Bo teraz, zamiast doceniać biegłość warsztatową filmowców, widzowie coraz dobitniej starają się zamanifestować swój sprzeciw. Bo przecież nie zasłużył. Bo są ciekawsze produkcje. Bo nie zapada w pamięć. No cóż… Właściwie o tym jest ten film – o przemijaniu. Jeśli coś przeminęło i zostało zapomniane, to wcale nie dlatego, że było gorsze.
Michel Hazanavicius z pomocą swoich ulubionych aktorów (Bérénice Bejo, Jean Dujardin) udowodnił, że słowo w filmie jest często nadużywane, bo znacznie więcej można powiedzieć poprzez milczenie, mimikę, gestykulację. Od czasu pierwszego obejrzenia filmu w kinie wielokrotnie do niego wracałem, więc dla mnie nie jest to jednosezonowa rozrywka. To błyskotliwy i szczery w swoim przekazie komediodramat, z którego przebija szacunek dla dawnych magików kina. Emocje, które film generuje, są zróżnicowane – od śmiechu po wzruszenie, gorycz i nostalgię. Dodatkowej magii dodaje mu genialna muzyka Ludovica Bource’a. [Mariusz Czernic]
21. Miasto gniewu / Crash (2005)
6,72
Spodziewaliśmy się Oscara dla Tajemnic Brokeback Mountain. Ang Lee musiał się jednak zadowolić nagrodą za reżyserię, ustępując pola Miastu gniewu w kategorii najlepszego filmu. Czy słusznie? Wcale nie tak łatwo na to pytanie odpowiedzieć. Pod względem rytmu narracji Miasto gniewu wygrywa, jest bardziej dynamiczne, wciągające, śledzenie relacji między poszczególnymi bohaterami angażuje.
Pod względem tematyki – tak samo ważne i w zasadzie pokrewne, ponieważ dotykające kwestii uprzedzeń, wszelkiego typu uprzedzeń. Pod względem aktorskim – para Heath Ledger/Jake Gyllenhaal jest w stu procentach bezbłędna, w Mieście gniewu obok znakomitych kreacji i przejmujących interakcji między bohaterami – słynna scena w grożącym wybuchem samochodzie, od której ciarki latają po plecach! – są wątki mniej przekonujące, słabsze, wręcz wątłe. Reasumując – to chyba jeden z tych przypadków w historii nagród, kiedy podział film/reżyser był najlepszym możliwym wyborem, oddającym sprawiedliwość obu filmom. [Karolina Chymkowska]
.
20. Slumdog. Milioner z ulicy / Slumdog Millionaire (2008)
6,81
Nie dziwię się zupełnie, że akurat ten film zabrał do domu worek statuetek na rozdaniu nagród Akademii w 2009 roku. To była prawdziwa barwna bomba, która z zaskoczenia dewastowała aparaty poznawcze widzów i sędziwych panów z kapituły, ukrywająca pod tym całym blichtrem spore wady. Całkiem nieźle udawane kino bollywoodzkie – chociaż jedynie pod względem podstawowych uwarunkowań: jest niezwykle kolorowo, fabułę spina prosty (ale efektywny wątek miłosny), kluczowe są więzy rodzinne, a całość podsumowuje bombastyczna scena taneczna – a przy tym jednak na wskroś hollywoodzkie (mimo że brytyjskie).
To wykalkulowana stylizacja, umiejętnie omijająca tematyczną „obcość” i zamykająca orientalny urok w formie przystępnej dla Europejczyków oraz Amerykanów. Danny Boyle wysmażył obraz, który mógł z taką siłą wypalić jedynie w tym konkretnym momencie – i to mu się udało, szczególnie że jest to nadal obraz świetny technicznie (montaż i zdjęcia – palce lizać). Nie był to na pewno najlepszy nominowany w tamtej edycji film, a po prostu urocze, solidne widowisko (Frost/Nixon mordował wtedy konkurencję niczym płatny morderca z dwudziestoletnim stażem w zawodzie).
Także nagroda za scenariusz dla tej jednak na wskroś błahej opowiastki o miłości została przestrzelona niemożliwie. Jednak po latach doceniam odwagę decydującą o tym wyborze – nagrodzenie Slumdoga pokazało, że Akademia nie jest aż tak skrajnie przewidywalna i potrafi jeszcze doceniać zuchwałe (nawet jeśli tylko pod względem stylizacji) pomysły. [Radosław Pisula]
19. Operacja Argo / Argo (2012)
6,86
Film Bena Afflecka wygrał kategorię najlepszy film, będąc w naprawdę wyrównanej stawce. W 2012 roku trudno było wyrokować, który z nominowanych tytułów zdobędzie statuetkę – fani Quentina Tarantino po cichu liczyli na zwycięstwo Django, inni przewidywali zwycięstwo politycznego Wroga numer jeden. Najlepszy okazał się natomiast film mniej spektakularny, ale nie mniej intrygujący – Argo to thriller polityczny z elementami kina szpiegowskiego i szczyptą komedii, opowiadający o tym, jak Hollywood pomogło CIA i kanadyjskiemu rządowi w odbiciu pracowników dyplomatycznych w trakcie tak zwanego kryzysu zakładników w Iranie. Affleck ponownie wykazał się sporym talentem reżyserskim, trzymając w ryzach wielowątkową historię i dbając o budowanie napięcia. Trudno orzec, czy rzeczywiście był to najlepszy film tamtego roku, ale na pewno da się ten wybór Akademii obronić. [Dawid Myśliwiec]
18. The Hurt Locker. W pułapce wojny (2009)
6,88
Przyznam, że moje pierwsze spotkanie z filmem Kathryn Bigelow przyniosło rozczarowanie, ale już drugi seans dowiódł, że ten wojenny dramat zasłużył na najważniejszą nagrodę Akademii. Być może chodziło o to, że Bigelow, reżyserka, która przyzwyczaiła nas do pełnych przemocy i akcji obrazów, tym razem skoncentrowała się na psychologicznym obciążeniu, jakie pociąga za sobą życie na krawędzi – w tym przypadku praca sapera w Iraku.
Równie dużym zagrożeniem co bomby jest tu grany przez Jeremy’ego Rennera główny bohater, ekspert w rozbrajaniu ładunków, ale też uzależniony od adrenaliny ćpun, gotowy narazić swój zespół dla emocji. Tym samym The Hurt Locker niedaleko do poprzednich dzieł Bigelow – Na fali i Dziwnych dni – których bohaterowie też byli gotowi na różne szaleństwa, aby coś poczuć. Tyle że tym razem nie chodzi o napady na banki lub świat przyszłości. Irak jest tu i teraz, a przez tę aktualność oraz realizm film mówi nam coś, czego dotąd nie słyszeliśmy – wojna daje kopa. [Krzysztof Walecki]
17. Jak zostać królem / The King’s Speech (2010)
7,07
Dwory królewskie i słynne dynastie od wieków fascynują ludzi, którzy z zapartym tchem śledzą nie tylko decyzje polityczne władców, ale również ich życie prywatne. Jedną ze szczególnie znanych jest dynastia Windsorów. Jak zostać królem, film, który przyniósł Tomowi Hooperowi Oscara i Złoty Glob w kategorii najlepszy reżyser, to nie tylko film o jąkającym się następcy tronu, księciu Albercie (Colin Firth) i próbującym mu pomóc terapeucie mowy, Lionelu Logue (Geoffrey Rush).
To wzruszająca historia dwóch ludzi, którzy umieli przełamać dzielące ich dystans i niechęć i stać się przyjaciółmi. Czym byłby jednak idealny scenariusz bez świetnego aktorstwa? Zarówno Firth, jak i Rush nie zawiedli, wznosząc się na najwyższy poziom. I choć od triumfu w 2011 roku minęło już kilka lat, dzieło to nadal stanowi wzór dla tych, którzy chcieliby stworzyć film biograficzny. Co więcej, nie straciło swojego uroku i jest jednym z najchętniej oglądanych obrazów, nie tylko przez miłośników Windsorów. [Agnieszka Front]
16. Titanic (1997)
7,13
Najdroższy, najbardziej spektakularny, najbardziej kasowy przez wiele lat (dwa miliardy na koncie!). Niezwykła i ryzykowna produkcja za dwieście milionów. Fenomen popkulturowy. Niewątpliwy klasyk kina. Przez ponad trzy miesiące na szczycie box office! James Cameron jako prawdziwy król kina i świata zgarniający wraz z ekipą jedenaście Oscarów. Leo DiCaprio u szczytu sławy.
Kate Winslet, która dopiero zaczyna karierę. Muzyka Jamesa Hornera. My heart will go on. Dla facetów – taka efektowna katastrofa z orkiestrą grającą do końca. Dla kobiet – taki przekonujący romans w idyllicznej atmosferze. W ogóle i w szczególe prawdziwie wielkie kino, które wygląda imponująco także dzisiaj. Może nie jest to romans wypełniony emocjonalnymi niuansami, może wciąż tkwi w niektórych głowach titanicomania, która mogła w swoim czasie irytować i dzisiaj również budzi gdzieniegdzie skojarzenia ze zwykłym melodramatem (i z powodu której ten tytuł jest zaskakująco nisko na naszej liście) – nie zmienia to jednak faktu, że to film, który wywoływał autentyczne ciary na plecach i wiele osób w latach dziewięćdziesiątych zaliczyło na nim swoje najlepsze randki. [Rafał Oświeciński]
.
15. Tańczący z wilkami / Dances with Wolves (1990)
7,18
Wariacja na temat historii Pocahontas? Tak. Proekologiczne przesłanie? Jest. Chwilami dłużąca się narracja? Owszem. Przesadna gloryfikacja Indian? Też. Ciutkę rozbuchane ego Costnera? Bywa. Ale te drobne skazy, które tak lubią recytować przeciwnicy filmu, nijak nie zmieniają faktu, że jest to obraz po prostu piękny, przepełniony jakimś mistycznym spokojem i prezentujący we wspaniały sposób coś, co niesłusznie przeminęło dawno temu w Ameryce.
Wyjątkowy fresk, który nawet dwie dekady później wciąż potrafi poruszyć i zachwycić. Nie dziwne zatem, że i Akademia nie pozostała obojętna dziełu Costnera, przyznając mu aż siedem statuetek przy dwunastu nominacjach. Wszystkie jak najbardziej zasłużone i do pełni szczęścia zabrakło tylko aktorskich wyróżnień, na którym to polu konkurencja nie dała Tańczącemu… już żadnych szans. [Jacek Lubiński]
14. Spotlight (2015)
7,35
Mimo całej sympatii dla Zjawy dostrzegałam zbyt wiele błędów i potknięć, by uczciwie życzyć jej zwycięstwa Oscarowego, za to Spotlight kibicowałam z pełnym zaangażowaniem, bo to świetne śledczo-dziennikarskie kino, które ogląda się wybornie.
Niemniej nie przewiduję, aby ten skądinąd znakomity i słusznie zauważony film miał szansę zestarzeć się równie godnie, jak Wszyscy ludzie prezydenta. Mimo wszystko – nie ta liga. [Karolina Chymkowska]
13. Piękny umysł / A Beautiful Mind (2001)
7,42
Fascynująca podróż po życiu i umyśle wyjątkowego człowieka. Siłą filmu Rona Howarda jest to, że John Nash – osobistość nieprzeciętna przecież, stojąca w innym szeregu niż większość społeczeństwa, jawi się tutaj jako postać niezwykle bliska każdemu z nas. Wzbudza sympatię i współczucie. Kibicujemy mu w zmaganiach z chorobą.
Trzymamy kciuki za jego małżeństwo. To nie tyle zwyczajna biografia genialnego matematyka, co pokaz tego, ile może przetrwać miłość i jak ważne jest wsparcie tej drugiej osoby w sytuacji skrajnej. Piękny umysł zdobył cztery statuetki, tyle, ile Drużyna Pierścienia, ale to filmowi Howarda przypadły najważniejsze kategorie – dla najlepszego reżysera, aktorki w osobie Jennifer Connelly, za scenariusz adaptowany i wreszcie za najlepszy film. Russell Crowe drugiego Oscara z rzędu nie wygrał, choć gdyby tak się stało, nikt chyba by nie narzekał – Nash w jego wykonaniu, jak i samo zobrazowanie schizofrenii, to czysta perfekcja. [Łukasz Budnik]
12. Infiltracja / The Departed (2006)
7,63
Jestem fanatykiem Infernal Affairs – materiał źródłowy obsypanej nagrodami gangsterki od Scorsesego to jeden z moich ulubionych filmów, który kiedyś obejrzałem kilka razy w ciągu jednego dnia. Uwielbiam każdą scenę, kadr i sączące się z ekranu przez cały seans mordercze napięcie pomiędzy protagonistami. Bałem się przeniesienia tej historii na grunt Hollywood, ale niepozorny nowojorczyk po raz kolejny udowodnił, jak bardzo kinofilska pasja pomaga przy zabawie takimi projektami – nie miał oryginału z Hongkongu za świętą krowę, zrobił w pełni autorskie dzieło, będące równocześnie laurką dla klasycznych amerykańskich filmów gangsterskich, a całą historię zatopił w fascynującym świecie bostońskiego światka przestępczego.
Nie próbował na siłę romansować z obcą konwencją, ale zagarnął szkielet fabularny na swój teren i tutaj obudował go krwistym mięchem. Nie jest to na pewno najlepszy film Scorsesego, a sama statuetka była swoistym zadośćuczynieniem za lata pomijania jego kolejnych arcydzieł oraz reżyserskiej pracy, ale w tym wypadku wybór nie był kontrowersyjny, gdyż pochód zagrażających mu filmów wyglądał solidnie, ale ogólnym poziomem nie przeskakiwał go w żaden sposób (po latach zresztą chyba tylko Babel może cały czas uchodzić za obraz zasługujący na statuetkę). Infiltrację ogląda się dzisiaj nawet lepiej niż w dniu premiery i nadal nie wiem, jak to się stało, że hipnotyzujący, będący w swoim żywiole Jack Nicholson nie zgarnął nominacji za drugi plan. [Radosław Pisula]
11. Za wszelką cenę / Million Dollar Baby (2004)
7,63
Trudno ująć w słowa całą gamę emocji, jaką wzbudza Za wszelką cenę, a to dlatego, że reżyser, w toku spokojnej, powolnej narracji, potrafi niespostrzeżenie dotrzeć do najbardziej ukrytych pokładów uczuć i wydobyć je na powierzchnię. I to bynajmniej nie jest jednorazowe wrażenie: powraca przy każdym kolejnym seansie i wciąż tam samo nokautuje. Jesteśmy świadkami bardzo pięknej i bardzo bolesnej prawdy.
Jednocześnie okrutnej i zupełnie oczywistej. Eastwood prowadzi nas w ten sposób, że nie jesteśmy w stanie dokonać oceny. Niezależnie od przekonań. Z mocą przesłania Million Dollar Baby nie miał szans zmierzyć się żaden z pozostałych kandydatów, ani Aviator, ani Marzyciel, ani Ray, ani Bezdroża. Eastwood zdeklasował konkurencję. [Karolina Chymkowska]
10. Birdman (2014)
7,76
Oscar w pełni zasłużony dla niezwykle oryginalnego, odważnego i inteligentnego filmu. Uwielbiam Birdmana za narrację, tempo, pozorny chaos – Alejandro González Iñárritu, którego cenię za wszystko, co do tej pory zrobił, bawi się formą (co za zdjęcia Emmanuela Lubezkiego! Jaki montaż!) i niebanalną treścią tak cudownie, że przez cały seans można pozostawać w niemym zachwycie (nie przez przypadek Oscar powędrował również w ręce reżysera i scenarzysty w jednej osobie).
Tym bardziej, że każdy z aktorów daje z siebie wszystko, co najlepsze – nominację uzyskał Michael Keaton, a Emma Stone zalicza swoją najważniejszą dotychczas rolę. To szalona, niejednoznaczna, ironiczna historia o tym, co w życiu artysty najważniejsze – boziu, taki banał, ale podany tak orzeźwiająco! O sztuce, o uprawianiu sztuki, o byciu artystą. O walce egoizmu z odpowiedzialnością, o konflikcie szaleństwa ze zwykłością, o wojnie pomiędzy tak zwaną prawdziwą sztuką z tak zwaną komercją. Jak się wydaje, prócz świeżości dania i sposobu jego przyrządzenia, Akademia nagrodziła film właśnie za tę błyskotliwą penetrację środowiskowych fobii.
Co ważne jednak, Birdman nie zbierał u publiczności wyłącznie pozytywnych ocen, bo jego rwana konstrukcja, zatopienie w teatralnej konwencji nie są łatwe w przyswojeniu i docenieniu. Kto docenił, ten docenił – obecność na dość wysokim dziesiątym miejscu świadczy o tym, że nasi czytelnicy wysoko oceniają ten brawurowy obraz, choć znajdzie się pewnie wiele osób, które bardziej doceniają Whiplash czy Grand Budapest Hotel z tego samego roku. [Rafał Oświeciński]
9. Gladiator (2000)
7,85
Uwielbiam Gladiatora za to, że największa siła tej ogromnej produkcji nie tkwi we wspaniałej stronie realizacyjnej, ale w wyjątkowym scenariuszu i psychologicznie złożonych, wiarygodnych postaciach. Film Ridleya Scotta ma trzyaktową strukturę i klasyczny kostium sandałowego kina Hollywood sprzed kilku dekad, ale jest również metatekstową refleksją nad naturą kina. Taki cel ma skierowany do publiczności (oczywiście, że kinowej) okrzyk Maximusa: „Are you not entertained?!” bądź zbliżenie na makietę Colosseum, na której Kommodus stawia dwie figurki.
Gladiatora napędza precyzyjnie rozpisany psychologiczny konflikt, napędzany rozsadzającą ekran charyzmą genialnego Russella Crowe’a i obłąkanego, niepotrafiącego zwalczyć swoich kompleksów syna Marka Aureliusza – wybitny Joaquin Phoenix (gdzie statuetka?!). Nie boję się nazwać Gladiatora arcydziełem, łączącym w sobie rozrywkowe kino w stanie czystym z autorskimi ambicjami reżysera, który każdy projekt potrafi wzbogacić o drugie, trzecie dno. Gladiator elektryzuje mnie przy każdym seansie. Przyznam się na marginesie, że dla mnie to najlepszy film z całej plebiscytowej stawki. [Maciej Niedźwiedzki]
8. Braveheart. Waleczne serce (1995)
7,85
To jeden z tych filmów, które laury oscarowego zwycięscy dzielą na równi z prawdziwym kultem i wieczystym oddaniem publiczności. Dla Akademii musiała to być jednogłośna decyzja – Mel Gibson nie miał wówczas nawet z kim przegrać. Ceremonia Oscarów w 1996 została zdominowana przez Waleczne serce, przykrywając czapką takie dzieła jak Babe – świnka z klasą, Rozważna i romantyczna czy w końcu Apollo 13.
Czym sobie film Gibsona zasłużył na uznanie? Dosłownie wszystkim. Jeśli ktoś kiedyś zadałby mi pytanie, po co wymyślono kinematografię, z pewnością użyłbym Walecznego serca jako dowodu na to, że sztuka filmu, przy udziale swych unikalnych narzędzi, potrafi wynosić odwieczne, uniwersalne historie o bohaterach, na najwyższy wymiar doznań. To jest właśnie magia kina – pozwolić, by fundamentalne przesłanie dosłownie ożyło na ekranie… Moc bijąca z Walecznego serca jest niezwykła – film nie zestarzał się przez te lata ani trochę. Płakałem z Melem wczoraj, będę płakał i jutro. [Jakub Piwoński]
7. Bez przebaczenia / Unforgiven (1992)
7,90
Wydaje mi się, że w tym przypadku Oscar znacznie ułatwił ocenę twórczości reżysera. Bo dziś wiele osób jest przekonanych, iż Bez przebaczenia to pierwsze arcydzieło Clinta Eastwooda i zarazem początek najdojrzalszego etapu kariery. Ja osobiście uważam, że swój pierwszy wybitny film Eastwood nakręcił już znacznie wcześniej i był to również western – Wyjęty spod prawa Josey Wales z 1976. Wtedy dopiero kształtował swój styl, szlifował talent, szukał odpowiednich środków wyrazu. Szczytem jego poszukiwań jest właśnie Bez przebaczenia – western z dedykacją dla Sergia Leone i Dona Siegela. Moralitet o starych i zmęczonych jeźdźcach, którzy mkną na spotkanie ze swoim przeznaczeniem. Film, w którym schematy gatunku zostały odwrócone, a bohaterowie zostali pozbawieni heroizmu. Przy kreowaniu fatalistycznej atmosfery bardzo pomocny był scenariusz Davida Webba Peoplesa, który dość jasno i klarownie przedstawił swoją wizję. Przy okazji udostępnił duże pole do popisu dla aktorów, co wykorzystał szczególnie Gene Hackman (nagrodzony Oscarem za rolę bezwzględnego szeryfa). [Mariusz Czernic]
6. Władca Pierścieni: Powrót króla / The Lord of the Rings:The Return of the King (2003)
8,02
Oddając pokłony nominowanym w 2003 roku Panu i władcy Weira, Między słowami Coppoli czy Rzece tajemnic Eastwooda – genialnym filmom! – Powrót króla był oczywistym wyborem. To nie był Oscar tylko dla trzeciej części wielkiej sagi fantasy, bo to oczywista nagroda dla całej trylogii Władcy Pierścieni, który jest de facto jednym jedenastogodzinnym filmem podzielonym na trzy odsłony.
Był to jeden z najbardziej zasłużonych Oscarów w historii tych nagród – należyte docenienie wielkiego ryzyka, jakim dla New Line Cinema było oddanie produkcji w ręce wizjonera, Petera Jacksona, który – nie boję się tego sformułowania – zrewolucjonizował coś takiego jak widowisko filmowe, nadał nowe znaczenie spektaklowi kinowemu. Była to nagroda, która powędrowała w ręce nie tylko reżysera, który uparł się, że zrobi film w taki sposób, jak sobie wymarzył, ale i do rąk tysięcy ludzi, którzy przez wiele lat pracowali nad najmniejszymi detalami świata Śródziemia – to, co i jak zrobili, może budzić wyłącznie podziw (niedowiarków odsyłam do wielogodzinnych dodatków na Blu-ray lub DVD).
Możemy się spierać, czy trylogia jest wybitnym dziełem, czy spełniła oczekiwania fana prozy Tolkiena i czy pojedyncze wpadki mają wpływ na całość. Nie musimy podzielać zachwytu, możesz uważać Gwiezdne wojny za coś nieporównywalnie lepszego, ale jestem w stanie nazwać głupcem każdego, kto Władcę Pierścieni nazwie „słabym filmem”. [Rafał Oświeciński]
.
5. To nie jest kraj dla starych ludzi / No Country for Old Men (2007)
8,25
Jedni nazywają genialny film braci Coen neowesternem, inni – antywesternem, jeszcze inni odnajdują w nim estetykę neo-noir. I pewnie w każdej gatunkowej interpretacji To nie jest kraj dla starych ludzi jest jakaś racja, choć żadne etykietki czy analizy nie są w stanie oddać tego, jak niesamowitym doświadczeniem jest seans z tym filmem.
Każde z dzieł w oscarowej stawce w 2008 roku miało swoje niezaprzeczalne zalety, na czele z głównym konkurentem Coenów, Aż poleje się krew Paula Thomasa Andersona, ale to To nie jest kraj dla starych ludzi skupiał w sobie wszystkie niezbędne elementy: narracyjny kunszt (jak powiedzieć wszystko, nie opowiadając nic?), realizacyjną perfekcję (brak Oscara za zdjęcia dla Rogera Deakinsa to zbrodnia!) i aktorstwo, które wzbudzało zachwyt (Javier Bardem mógłby po filmie Coenów zakończyć karierę, a i tak byłby legendą).
Jeśli w poprzednich latach Akademia dokonywała dyskusyjnych wyborów, nagradzając filmy, które na to nie zasługiwały, w 2008 roku całkowicie zrehabilitowała się za wcześniejsze potknięcia, nagradzając dzieło ze wszech miar wybitne. [Dawid Myśliwiec]
4. Lista Schindlera / Schindler’s List (1993)
8,33
Absolutna klasyka, sztandarowy reprezentant swojego gatunku, a przy tym angażujący dramat. U Spielberga świat Holocaustu tonie w czerni i bieli (z nielicznymi wyjątkami), co dodatkowo potęguje ponury nastrój filmu podchodzącego do zagadnienia obozów zagłady z perspektywy człowieka, który na kontaktach z nazistami zarabiał i dostatnio żył. Postać Oskara Schindlera (Liam Neeson) przechodzi długą drogę od ignorancji i obojętności do bohaterstwa.
Takiego pozbawionego patosu i frazesów, prawdziwego i wiarygodnego. Lista Schindlera i dzisiaj działa na widza, zarówno poprzez stronę formalną, jak i przejmującą muzykę i aktorstwo (także licznej polskiej części obsady). Nagrody Akademii w pełni zasłużone, nie ze względu na ważny temat – to po prostu rzetelnie zrealizowane, działające na emocje, szanujące inteligencję widza kino z prawdziwego zdarzenia. [Jan Dąbrowski]
3. American Beauty (1999)
8,34
Po co być na tym świecie? W jakim celu na nim tkwić? Co robić? Komu robić i jak dobrze? Patrzeć bardziej na siebie czy na innych? Ukrywać myśli czy pozwolić sobie na krzyk? Jak wiele konwenansów wpuścić do życia? Co to jest wolność? Gdzie są granice? Ach, wielkie małe pytania o sens życia zadawane przez typową klasę średnią, która ma swoje aspiracje, niespełnione marzenia i lęki! Wbrew pozorom nie chodzi tylko o mieszkańców amerykańskich przedmieść, bo podobne kwestie kołatają się w głowach wszystkich tych, którzy prowadzą tak zwane dorosłe życie, także tutaj, w Polsce.
Kevin Spacey próbuje się wyrwać z przytłaczającej codzienności wypełnionej rutyną, sztucznością i brakiem szczerości. Jakie znajduje remedium na egzystencjalne bolączki? Nieprzewidywalność, naturalność i mówienie prosto z mostu, bezczelnie w twarz, cynicznie, bez moralnych ograniczeń. Efekt nie jest jednoznaczny w ocenie, za to niewątpliwie bolesne jest zderzenie widza – prawdopodobnie większości widzów – z bliską sobie rzeczywistością. Wybitny debiut Sama Mendesa, genialny scenariusz Alana Balla (który za chwilę zajmie się Sześcioma stopami pod ziemią), ikoniczne kreacje Kevina Spacey i Annette Bening, pamiętna muzyka Thomasa Newmana – to wszystko składa się na jeden z najbardziej docenianych oscarowych filmów, zasłużenie tak wysoko na naszej liście. Pierwszorzędna satyra! [Rafał Oświeciński]
2. Milczenie owiec / Silence of the Lambs (1991)
8,57
Najlepszy thriller w historii kina? Z pewnością najbardziej zasłużony. Oscarowy poker dla sensacyjnej historii polowania na psychopatycznego mordercę i niełatwej współpracy początkującej agentki FBI z arcygenialnym szaleńcem. O filmie Jonathana Demme’a napisano już tyle, że kolejne pokłony wydają się zbyteczną formalnością.
Ale trzeba napisać o wielkości tego dreszczowca, jaka przejawia się nie tylko w bezbłędnej reżyserii, zniuansowanej roli Jodie Foster, diabolicznym obliczu Anthony’ego Hopkinsa oraz zaskakującym scenariuszu. I nie chodzi mi o fabularne zwroty akcji, lecz refleksję na temat ludzkiej natury. Qui pro quo. [Krzysztof Walecki]
.
1. Forrest Gump (1994)
8,78
Arcydzieło reżyserii, mistrzostwo aktorstwa, wyżyny scenariusza (o co najmniej kilka klas lepszego niż książkowy oryginał). Robert Zemeckis nigdy wcześniej i nigdy później nie był aż tak dobry. Dodajmy, że z jego konkurentów w kategorii najlepszych praktycznie każdy w ten czy w inny sposób zapisał się w historii kina: Pulp Fiction, Cztery wesela i pogrzeb, Quiz Show, Skazani na Shawshank. I chociaż w mojej skromnej opinii Forrest Gump, jeden z moich top filmów w ogóle, jest w tej stawce najlepszy, to pewnie żadne zwycięstwo nie okazałoby się przesadnie oburzające. Możemy sobie tylko życzyć kolejnych takich lat. To był dobry rok – dla filmów. [Karolina Chymkowska]
Poniżej lista najlepszych filmów, które były nominowane, ale nie dostały Oscara w kategorii najlepszy film.
Według liczby głosów. Nasz wspólny ranking wygląda następująco:
1. Pulp Fiction (wygrał Forrest Gump)
2. Skazani na Shawshank (wygrał Forrest Gump)
3. Fargo (wygrał Angielski pacjent)
4. Chłopcy z ferajny (wygrał Tańczący z wilkami)
5.
Szeregowiec Ryan (wygrał Zakochany Szekspir) 12 Years a Slave
6. Aż poleje się krew (wygrał To nie jest kraj dla starych ludzi)
7. Pianista (wygrało Chicago)
8. Bękarty wojny (wygrał The Hurt Locker)
9. Wilk z Wall Street (wygrał Zniewolony.
10. Życie jest piękne (wygrał Zakochany Szekspir)
11. Whiplash (wygrał Birdman)
12. Tajemnica Brokeback Mountain (wygrało Miasto gniewu)
13. Zielona mila (wygrało American Beauty)
14. Między słowami (wygrał Powrót króla)
15. Mad Max: Na drodze gniewu (wygrało Spotlight)
16.
Tajemnice Los Angeles (wygrał Titanic)
17. Cienka czerwona linia (wygrał Zakochany Szekspir)
18. W imię ojca (wygrała Lista Schindlera)
19. Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia (wygrał Piękny umysł)
20. Fortepian (wygrała Lista Schindlera)
1994… Co za rok!
korekta: Kornelia Farynowska
