Szybka piątka
17. Festiwal Kamera Akcja – najciekawsze wydarzenia
Festiwal Kamera Akcja 2026 dobiegł końca, dlatego wybieramy dla Was najciekawsze filmy i wydarzenia 17. edycji.
17. edycja Festiwalu Kamera Akcja dobiegła wprawdzie końca, ale wciąż jest żywa w naszej pamięci. Pokazy filmowe, sesje Q&A, dyskusje, warsztaty i rozmowy kuluarowe – tegoroczna edycja obfitowała w intrygujące wydarzenia, niezapomniane spotkania i masę świetnego kina. Oto, co najbardziej podobało się naszym zaprzyjaźnionym redaktorom.
Janek Brzozowski
Rozmowy w Niebostanie – klub festiwalowy to serce każdego dużego wydarzenia filmowego, ale ten z Kamery Akcji ma szczególne miejsce w moim sercu. Żadna inna przestrzeń, nawet nowohoryzontowy Arsenał, nie przypomina tak dobitnie, że na festiwale nie jeździ się tylko dla filmów, ale również dla ludzi – nowych i starych znajomości, rozmów odbywających się przy dźwiękach muzyki i stukających o siebie butelek.

Minotaur – Zwiagincew powraca, aby po raz kolejny wprawić europejską widownię w stan dyskomfortu. Tym razem udało mu się tego dokonać, opowiadając w równym stopniu o tym, jak Rosjanie zabijają Rosjan jak o konformizmie – cichym przyzwoleniu, które sprzyja wojnie i pozwala czerpać z niej korzyści. Rozumiem wątpliwości etyczne, ale skrajnego bojkotu już nie. Reżyserko na stałym dla Zwiagincewa, tzn. niebotycznym poziomie.
Look Back – Koreeda może i nie jest już współczesnym Ozu, ale cały czas potrafi opowiadać w sposób przejmujący i wzruszający – tym razem o dwóch artystkach i dwóch podejściach do sztuki.

Everytime – być może najbardziej oryginalny film o żałobie, która przybiera tu tak różne postaci jak przeglądanie starych SMS-ów, wracanie do VHS-ów z dzieciństwa i oglądanie zachodów słońca w Minecrafcie.
Le Vertige – decyzję o przyjechaniu na tegoroczną edycję festiwalu podjąłem, gdy zobaczyłem, że w programie znajduje się nowy film Quentina Dupieux i, mówiąc krótko, nie rozczarowałem się. Jak to często bywa u Francuza: świeży i uroczo odjechany koncept zaczyna wyczerpywać się mniej więcej po 30 minutach, ale co to było za 30 minut! Co się pośmiałem, to moje – niech Dupieux tworzy do końca świata i jeden dzień dłużej. Przy wysokości jego budżetów wydaje się to, całe szczęście, dość realną opcją.

Przemysław Mudlaff
Seans filmu Dziki dziki wschód i spotkanie z jego scenarzystką, Aleksandrą Takuską
Dziki dziki wschód w reżyserii Jana Holoubka był filmem otwarcia tegorocznego festiwalu Kamera Akcja. Z perspektywy czasu, jaki minął od zakończenia FKA, myślę, że był to najlepszy z możliwych wstępów, „rozbudzaczy” do wielu późniejszych zażartych dyskusji między uczestnikami festiwalu.

Dlaczego? Dziki dziki wschód to dzieło niejednoznaczne. Zawiera elementy, które docenić powinien każdy widz (strona wizualna, konwencja), ale są tu również te, które dzielą opinie o filmie. I tutaj chylę czoła przed organizatorami festiwalu, jak też przed pierwszą gościnią FKA – Aleksandrą Takuską, autorką scenariusza do Dzikiego dzikiego wschodu, która po seansie mierzyła się z często trudnymi pytaniami dotyczącymi kontrowersyjnego, uderzającego w drastyczny i oklepany naturalizm i nieco zbyt dosłownego zakończenia filmu. Doprawdy, lepszego prologu ta edycja FKA mieć po prostu nie mogła.
Cudze rzeczy i spotkanie z aktorkami: Aleksandrą Kolan, Martyną Rozwadowską oraz producentką Agnieszką Skalską

Po doskonałym Tyle co nic Grzegorz Dębowski powrócił z obrazem Cudze rzeczy. Tytuł ten odniósł już i wciąż odnosi niemałe sukcesy na międzynarodowych festiwalach filmowych. Chociaż w moim przekonaniu nie jest to dzieło na poziomie debiutu Dębowskiego, to widać w twórczości tego reżysera niezwykłe oko do wyszukiwania aktorskich perełek.
Monika Kwiatkowska w roli głównej bohaterki maksymalnie przyciąga uwagę widza, a drugi plan sprawdza się wprost doskonale. Wszystko to powoduje, że chociaż scenariusz Cudzych rzeczy zawiera elementy, które posiadają charakter dziwnego zbiegu okoliczności i po prostu trzeba je zaakceptować, żeby dać porwać się opowiadanej historii, to wyjątkowa naturalność aktorów sprawia, że seans tego tytułu zmusza do refleksji i pozostaje w głowie na dłużej.

Seans filmu Daleko od brzegu – Tym razem tytuł bez gości oraz Q&A, ale na tyle trudny i miażdżący emocjonalnie, że rozmowy na jego temat dało się słyszeć na korytarzach przestrzeni festiwalowych do samego końca wydarzenia. Film Lance’a Hammera stanowiący jego reżyserski powrót po prawie dwóch dekadach, jest surowy, wstrząsający i bardzo skrupulatny. Dotyka dość delikatnego problemu, ponieważ skupia się na dylemacie moralnym opartym na pytaniu, czy opieka nad bliskimi (tutaj demencja matki) to obowiązek, który należy zaakceptować kosztem odbierania sobie własnej wolności i autonomii. Siłą Daleko od brzegu są również: doskonała kreacja Juliette Binoche oraz ponure, chłodne zdjęcia Adolpha Veloso.
Czarna godzina i spotkanie z jego reżyserem, Filipem Bojarskim – Przyszedł czas na jedno z moich festiwalowych zaskoczeń roku. Czarna godzina siadła mi tak bardzo, że do dziś nucę pod nosem:

„Do Wadowic wróć, do Wadowic wróć, Ni ma pikniejsej krainy łod wadowickiej dziedziny, Do Wadowic do Wadowic wróć”.
Dlaczego został mi w głowie ten słynny papieski utwór? Pojawił się on oczywiście w filmie Filipa Bojarskiego, a podczas rozmowy z nim okazało się, że jest osobą wierzącą i musiał wpleść ten utwór do swojego debiutu. Tak! Debiut Bojarskiego to pełna gorzkiego i absurdalnego humoru odyseja mieszkaniowa.

Autor Czarnej godziny podejmuje trudne tematy społeczne, z którymi utożsamić mógłby się najpewniej każdy z nas. Robi to jednak z taką oryginalnością, że trudno odmówić jego filmowi uroku. Warto powiedzieć, że debiut Bojarskiego zawiera elementy musicalowe, a z rozmowy z reżyserem wynika, iż cały film mógł być pełnoprawnym musicalem. Ciekawe, chociaż ja tam polubiłem Czarną godzinę taką jaka jest.
Dyskusja FALA – Podczas 17. edycji FKA miało miejsce mnóstwo paneli dyskusyjnych. Ich zwieńczeniem była Fala, czyli rozmowa krytyków, dystrybutorów, producentów i twórców filmowych o sprawstwie krytyki filmowej. Należy odnotować, że była to jedna z najbardziej emocjonalnych, gorących, różniących i bezkompromisowych dyskusji całego festiwalu. Po wstępnym nakreśleniu specyfiki każdego z wywołanych do odpowiedzi przez Miłosza Stelmacha przedstawicieli różnych pól branży kinowej oraz wpływu krytyki filmowej na te pola, uczestnicy debaty skupili się na tym: kim tak naprawdę powinien być recenzent? Czy nie powinno się oceniać polskich tytułów przychylniej, lepiej (sic!)? Czy festiwalowe nagrody mają wpływ na późniejszą frekwencję filmów w kinie? Na czym polega odpowiedzialność krytyka filmowego? Wspomniane pytania rozwiązały języki ponad 40 uczestników dyskusji.

Co ciekawe, niektórzy krytycy zgodzili się w sprawie konieczności uwrażliwiania się na oceny rodzimych produkcji (zwłaszcza debiutów), co osobiście wzbudziło mój niesmak, jako próba protekcjonalnego oraz uwłaczającego spojrzenia na twórczość autorów. Szczęśliwie, wszystkie strony dyskusji uznały nową formę rozmowy (podczas wcześniejszych FKA była tzw. Loża Krytyków) o krytyce filmowej za angażującą i interesującą, a spory, których doświadczyliśmy wynikały z troski i miłości do kina.
Michał Kaczoń
I want your sex – Gregg Araki proponuje nam pstrokatą, rozpędzoną i pełną przesady historię o seksie, zgodzie, nierównościach, wyzwoleniu i poddańczości, podając ją w zaskakujący, świadomy i pięknie opakowany sposób. Doskonała Olivia Wilde w jednej ze swoich najlepszych ról oraz wyśmienity Cooper Hoffman niosą ten obraz na swoich barkach, przykuwając do ekranu ciekawymi manieryzmami swoich postaci. Do tego świetny drugi plan – niemal stale rozebrany Mason Gooding i Chase Sui Wonders, którzy pięknie bawią się stereotypami. Na deser deadpanowa Charli XCX, która ładnie kontrastuje z resztą obrazu. Zwyczajnie fajny film i dokładnie mój rodzaj kina!

Czarna godzina – Jak o sprawach poważnych i realnych kryzysach opowiadać z rozbrajającą lekkością?! Właśnie tak. Zadanie nie należy do najłatwiejszych, ale reżyserowi i scenarzyście, Filipowi Bojarskiemu udało się doskonale. Czarna godzina ma wyśmienity komediowy timing, pięknie podbija absurdy codzienności i bawi się słowem, przestrzenią i relacjami bohaterów. Co więcej – film jest tak precyzyjnie skonstruowany, że trzyma się w ryzach, nawet gdy na ekranie bohaterowie zaczynają śpiewać niczym w musicalu. To nie tylko nie rozbija wiarygodności świata przedstawionego, ale jeszcze bardziej buduje uniwersalność przesłania i emocji zawartych w tej historii.
Na uwagę zasługuje też spotkanie po seansie, prowadzone przez Magdalenę Steciak, podczas którego reżyser w nieco roztrzepanej manierze w kolorowy sposób nakreślił swój proces twórczy. Do tego jak z rękawa sypał anegdotami i ciekawymi historiami. W tym moją ulubioną o zostaniu „skandalistą w liceum” dwie dekady po jego ukończeniu z powodu „żartów z papieża”, najsłynniejszego absolwenta placówki, podczas Gali rozdania nagród w Gdyni.

Flesh and Fuel – Dwóch kierowców ciężarówek i romans, który odmienia ich życie. Urokliwa, choć dość schematyczna historia przypadkowego poznania dwóch mężczyzn i potrzeby emocjonalnej (i cielesnej) bliskości. Niesiona przez ciekawe wybory aktorskie Juliana Świeżewskiego i Alexisa Manentiego, którzy dodają wiarygodności przedstawionym sytuacjom i pozwalają wczuć się w osamotnienie i desperacką próbę znalezienia poczucia emocjonalnego bezpieczeństwa ich bohaterów. Moment przejazdu przez most o tej samej porze, by sobie pomachać, można zaliczyć do jednego z ciekawszych niekonwencjonalnie romantycznych momentów w kinie ostatnich lat. Pokrzepiające i zwyczajnie urokliwe!
Look Back – Prosta, urokliwa i pełna ciepła historia przyjaźni dwóch dziewczynek, które zbliża do siebie miłość do historii obrazkowych. To kino wyciszające i skupione na celebracji chwili. Pokazujące, że w odpowiednich warunkach pasja może stać się całym życiem i przynosić spełnienie. Historia z zaskakującą woltą, to dzieło o sile prowadzenia opowieści, mocy wyobraźni i magii przyjaźni, która potrafi pobudzić do działania. Niezwykle przyjemny, wyciszający film.

Dyskusja FALA – Dyskusje i spotkania są sercem Festiwalu Kamera Akcja. Tegoroczna debata poświęcona odpowiedzialności zawodu krytyka oraz jego roli w promocji filmu okazała się wyjątkowo burzliwa i pełna zaskakujących postulatów. Spotkanie producentów i twórców filmowych z krytykami oraz dziennikarzami dało obu stronom przestrzeń do poznania swoich perspektyw. Pozwoliło też przyjrzeć się realnym konsekwencjom, jakie niesie za sobą napisanie krótkiej opinii i wystawienie kilku gwiazdek pod tekstem.
Dyskusja wyraźnie pokazała, że to właśnie te szybkie oceny są dziś o wiele bardziej widoczne niż pogłębiona, rozbudowana analiza. W dobie walki o kliki, szybkiego tempa życia i pogoni za newsami coraz rzadziej można pozwolić sobie na wnikliwą krytykę każdego tytułu (choć na szczęście wciąż można na nią natrafić). Wydarzenie ujawniło również pewną lukę w postrzeganiu – przypomniało mianowicie, że miano „krytyka” na portalu Filmweb nie jest jednoznaczne z byciem zawodowym krytykiem filmowym, a tzw. „opinie kapsułkowe” nie są równoważnikiem pełnoprawnej recenzji.

Paneliści oraz zgromadzona publiczność zgodnie podkreślali jednak, jak ważna jest odpowiedzialność za słowo. Stosowanie skrótów myślowych czy chwytliwych figur retorycznych bywa często krzywdzące dla twórców, którym zależy przede wszystkim na rzetelnym nakreśleniu powodów danej oceny, a uproszczenia z natury nie oddają przecież złożoności argumentacji. Spotkanie otworzyło oczy uczestników na odmienne punkty widzenia i wygląda na to, że stanie się nowym otwarciem we wzajemnym dialogu. Wszyscy przecież kochamy kino, chcemy dla niego jak najlepiej – i właśnie dlatego chcemy o nim rozmawiać oraz uczciwie je punktować!
+Bonus: Kobieta nieznana – polska premiera i film zamknięcia festiwalu – pisalem juz o nim w podsumowaniu Wenecji, więc tu dodam jedynie, że to „świetnie poprowadzony film o powojennych rozliczeniach i podwójnych standardach, w którym czuć narastające napięcie i pętlę, która coraz ciaśniej zaciska się na szyi bohaterki. Proste, acz angażujące kino!”

W tym miejscu chciałem też serdecznie podziękować festiwalowi za kolejną świetną edycję. I możliwość ponownego spotkania Janka i Przemka (oraz wszystkich innych znajomych)! Dzięki! [MK]

