Connect with us

Recenzje

ŻONA SZPIEGA. Suspens, którego nie było

Żona szpiega, pomimo całkiem przyzwoitego twistu w finale i ewidentnego ogromu pracy włożonej w inscenizację, nie zagrzeje na długo miejsca w pamięci widzów.

Published

on

ŻONA SZPIEGA. Suspens, którego nie było

Przyznam, że sporo sobie po Żonie szpiega obiecywałem. Choć moje ostatnie doświadczenia z twórczością Kiyoshiego Kurosawy (Zanim znikniemy z 2017 roku) nie były najlepsze, to jednak tematyka filmu i chęć przekonania się, jak uznany reżyser poradzi sobie z konwencją historyczno-wojenną, kazały mi czekać na jego najnowszy film z dużymi nadziejami. Nadziejami, dodajmy, które nie zostały spełnione.

Żona szpiega opowiada o Yusaku Fukuharze (Issey Takahashi), zamożnym handlarzu jedwabiem z Kobe, oraz jego małżonce Satoko (Yû Aoi). Poznajemy ich w trakcie II wojny światowej, dokładnie w 1940 roku, kiedy ograniczenia nałożone na ludność cywilną i przedsiębiorców dopiero zaczynają nabierać realnych kształtów. Trzecim bohaterem tej opowieści jest Yasuharu (Masahiro Higashide), niegdyś szkolny przyjaciel Satoko, dziś dowódca wojskowy, który zostaje przeniesiony do Kobe i zaczyna wprowadzać tam swoje porządki. Usiłujący utrzymać swój biznes Yusaku wyrusza na długą wyprawę do Mandżurii, aby nabyć tkaniny do dalszego handlu, ale gdy wraca z podróży, nic już nie jest dla niego i jego ukochanej takie samo.

Advertisement

Przebywając w podróży służbowej, Fukuhara i jego bratanek (a zarazem asystent) obserwowali koszmar wojny i barbarzyńskie wręcz działania Armii Kwantuńskiej, będącej częścią japońskiej Armii Cesarskiej. Yusaku jako człowiek o niezwykle silnym kręgosłupie moralnym nie zamierza pozostać obojętnym wobec tych doświadczeń, a jego dalsze decyzje nieodwracalnie wpłyną na życie jego i Satoko.

Żona szpiega od początku dużo obiecuje – najpierw to, że będzie pełnym suspensu thrillerem szpiegowskim osadzonym w czasie wojny; później wydaje się, że może być pogłębionym traktatem filozoficznym na temat moralnych obowiązków każdego człowieka, zaś gdzieś w trakcie Kurosawa zdaje się sugerować, że może zaistnieć w jego filmie swoisty trójkąt miłosny pomiędzy Satoko, Yusaku i Yasuharu. Żadna z tych obietnic i zapowiedzi nie zostaje jednak spełniona – Żonie szpiega brakuje bowiem nie tylko napięcia niezbędnego w każdym rasowym thrillerze, ale i psychologicznej głębi, zaś wątek relacji uczuciowej znika tak szybko, jak pojawiło się jego widmo.

Advertisement

Przez większość czasu możemy cieszyć oko pełną detali inscenizacją – siedziba firmy kupieckiej Fukuhary to prawdziwy scenograficzny majstersztyk – ale trudno zachwycać się leżącej u podstaw Żony szpiega opowieścią. Film, który zdobył główną nagrodę podczas Asian Film Awards (wyróżniono także rolę Yû Aoi oraz kostiumy Haruki Koketsu), stanowczo nie wydaje się być najlepszym, co kino kontynentu azjatyckiego ma w zanadrzu.

Kuleje przede wszystkim budowanie napięcia w scenach, które są kluczowe dla przebiegu czegoś, co w kinie szpiegowskim nazwalibyśmy intrygą, a w tak bezbarwnej historii jest po prostu ciągiem wydarzeń. Być może przemawia przeze mnie przyzwyczajenie do widowiskowych produkcji hollywoodzkich (choć przecież nie tylko – kino szpiegowskie to także w dużej mierze produkcje brytyjskie), ale odpowiednie zaznaczenie kluczowych akcentów fabularnych, czy to poprzez muzykę, pracę kamery, czy choćby intensywniejszą emocjonalnie grę aktorską, to coś, czego w takich produkcjach szukam.

Advertisement

W Żonie szpiega moje poszukiwania spełzły na niczym – wyróżniona rola Yû Aoi nie zwróciłaby mojej uwagi, gdybym o tej nagrodzie nie wiedział jeszcze przed seansem, zaś gdybym miał wyróżnić któreś z trójki głównych aktorów, to byłby to Issey Takahashi, przekonujący w roli zasadniczego kupca i oddanego humanitarnym ideom kosmopolity. Reszta – reżyseria, montaż, zdjęcia – nie wyróżnia Żony szpiega na tle setek innych produkcji z epoki, i to raczej tych telewizyjnych niż kinowych.

Szkoda, że materiał fabularny o wielu potencjalnych kierunkach rozwoju – silna postać tytułowej żony, skomplikowane wojenne losy Japonii, relatywizm moralny kontra obowiązek wobec ojczyzny – nie został należycie wykorzystany. Żona szpiega, pomimo całkiem przyzwoitego twistu w finale i ewidentnego ogromu pracy włożonej w inscenizację, nie zagrzeje na długo miejsca w pamięci widzów.

Advertisement

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *