Connect with us

Recenzje

JURASSIC WORLD: UPADŁE KRÓLESTWO. Na ratunek dinozaurom

W JURASSIC WORLD: UPADŁE KRÓLESTWO dinozaury stają w obliczu zagłady. Claire i Owen walczą o ich przetrwanie w szaleńczym wyścigu z czasem.

Published

on

JURASSIC WORLD: UPADŁE KRÓLESTWO. Na ratunek dinozaurom

Od tragicznych wydarzeń w najsłynniejszym parku rozrywki świata minęły trzy lata. Isla Nublar nie gości już tysięcy zblazowanych turystów i została królestwem cieszących się wolnością dinozaurów. Królestwem, które czeka nieuchronny upadek za sprawą niespodziewanej aktywności uśpionego do tej pory wulkanu. Niegdyś prehistorycznym stworzeniom ponownie grozi wyginięcie, a w społeczeństwie zainicjowana zostaje debata na temat powinności ocalenia ich. Rząd umywa jednak ręce od całej sprawy, a los tych niebezpiecznych, ale i przepięknych stworzeń wydaje się przesądzony.

Advertisement

Na całe szczęście spora grupa ludzi głośno zabiega o prawa dinozaurów i utrzymanie ich przy życiu – na czele gromady stoi zaś znana z poprzedniej części Claire (Bryce Dallas Howard), która z bezdusznej pani prezes przeobraziła się w zapaloną aktywistkę. Po otrzymaniu zaskakującej oferty pomocy decyduje się ona powrócić na wyspę i w towarzystwie miłującego raptory Owena (Chris Pratt) podjąć próbę karkołomnego ratunku zwierząt.

Już otwierające film sceny zdradzają, że możemy spodziewać się większego nacisku na budowanie grozy i nie do końca przystający do niej humor kina nowej przygody. Wyczuwalny jest pewien rozdźwięk między wymagającym poprawek scenariuszem a reżyserią Juana Antonia Bayony, którego wizjom zawdzięczamy najbardziej pamiętne momenty filmu (ten przepiękny kadr z gadem na pewnym dachu!). Szkoda, że materiały promocyjne i zwiastuny zdradzają sporo tajemnicy, nie umniejsza to jednak widowiskowości sekwencji, które oglądamy.

Advertisement

Zagłada Isla Nublar jest spektakularnym, ale dość smutnym spektaklem, a towarzyszy mu świadomość, że ocalenie wszystkich zwierząt jest niemożliwe. Całość historii ma zresztą bardzo gorzki wydźwięk, jako że ludzka podłość i zachłanność tradycyjnie budzą odrazę, sprawiając, że szczerze kibicujemy najbardziej krwiożerczym dinozaurom. Warto jednak zaznaczyć, że tym ostatnim bliżej do zwierząt niż potworów, pomijając kilka głupich zachowań (uganianie się za ludźmi w obliczu zagłady). Udało się uchwycić majestat dinozaurów i oddać dziecięcy zachwyt nad nimi, dokładnie tak jak 25 lat temu wyobrażał to sobie Steven Spielberg.

W prezentacji tej wizji pomaga magia efektów specjalnych, które imponują znacznie bardziej niż poprzednio. Dzięki sprytnemu wykorzystaniu prawdziwych maszyn i unikaniu scen rozgrywających się w pełnym słońcu prehistoryczne gady rzeczywiście wyglądają jak żywe. Z wyjątkiem dosłownie kilku momentów CGI pozostaje godne pierwowzoru Spielberga i kreuje iluzję oglądania prawdziwych stworzeń.

Advertisement

Gorzej bywa z pierwiastkiem ludzkim, który cierpi przede wszystkim przez wspomniane problemy scenariuszowe. O ile harda weterynarz (Daniella Pineda) okazuje się świetnym dodatkiem do ekipy, to tchórzliwy haker (Justice Smith) niestety przez cały czas irytuje swoimi odzywkami i ogólną bezcelowością. Ten drugi wypada szczególnie blado przy młodej Maisie, której zaradność i odwaga zawstydzają przerysowanych (ludzkich) antagonistów, całkowicie zasługujących na pożarcie przez prawdziwy czarny charakter produkcji.

Nie zdradzę zbyt wiele na temat tego gada, ale to z pewnością jedna z najciekawszych bestii, które ganiały za bohaterami w całej sadze. Bayona w pełni wykorzystuje klimatyczną scenografię i przedstawia monstrum w sposób momentami przywodzący na myśl klasycznego Obcego. Mam wrażenie, że nie wykorzystano do końca potencjału, który tkwił w tym wątku (taka dobra szansa na współpracę grupową!), ale i tak jest on dobrym rozwinięciem pomysłów z Jurassic World. Cały dyskurs dotyczący właściwego postępowania z potęgą genetyki i jej owocami w mądry sposób spaja film, choć i tu można było wycisnąć więcej.

Advertisement

Pomijając problemy poszczególnych scen (te dialogi!), ogólny kierunek historii jest bardzo interesującym rozwinięciem uniwersum, które zaczyna budzić skojarzenia z Planetą małp. To bezsprzecznie bardziej odważne podejście niż to z Parku Jurajskiego 3, który w żaden sposób nie ruszył akcji do przodu, poprzestając na kolejnej próbie o przetrwanie. Co będzie dalej? Trudno odgadnąć, ale zakończenie pozostawia duże pole do popisu. Miejmy tylko nadzieję, że następnym razem świetnej reżyserii będzie towarzyszyć równie dobry tekst.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *