search
REKLAMA
Recenzje

DZIKI WIATR. Ambitne kino policyjne z RPA

Przy wszystkich warsztatowych niedostatkach „Dziki wiatr” to interesująca filmowa przygoda, pozwalająca na poznanie nieco innej kultury tworzenia filmów.

Dawid Myśliwiec

2 listopada 2022

Dziki wiatr dziki wiatr 1
REKLAMA

Od kilku już lat Netflix konsekwentnie inwestuje w regionalne produkcje – widać to poprzez regularnie pojawiające się w bibliotece streamingowego giganta seriale i filmy z Hiszpanii czy Włoch, a także coraz szerszą bazę polskich tytułów, z Wielką wodą czy Ostatnią wieczerzą na czele. Jednym z bardziej egzotycznych przemysłów filmowych, z których pochodzą oryginalne produkcje Netflixa, jest bez wątpienia Republika Południowej Afryki. W ostatnich kilkunastu miesiącach mogliśmy oglądać coraz więcej treści z najbardziej wysuniętego na południe kraju Czarnego Lądu, a jednym z najnowszych filmów zrealizowanych w RPA jest Dziki wiatr, kryminał policyjny wyreżyserowany przez Fabiana Medeę.

Czarnoskóry Vusi (Mothusi Magano) i Afrykaner John (Frank Rautenbach) to dwaj południowoafrykańscy policjanci, którzy może nie pasują do definicji skorumpowanego gliny, ale też na pewno nie grają czysto. Już w pierwszej scenie filmu widzimy, jak ten pierwszy przyjmuje łapówkę od zatrzymanego kierowcy, a dalej także nie jest kryształowo. Ale Vusi i John to tak naprawdę porządni policjanci – mają na koncie wiele doprowadzonych do końca śledztw, a nadrzędnym celem zawsze jest sprawiedliwość, ale obaj mają powody, by wyciągnąć rękę po łatwą kasę: pierwszy spodziewa się dziecka, drugi próbuje ocalić swoją farmę przed upadłością. Chcąc rozwiązać swoje problemy, decydują się na wejście w układ z miejscowym mafiozem, a sprawy komplikuje kontrowersyjna sprawa morderstwa białej dziewczyny, o której natychmiast oskarżony zostaje czarnoskóry chłopak. Napięcia na tle rasowym nasilają się z godziny na godzinę, a Vusi i John jednocześnie muszą zmagać się z konsekwencjami zbratania się z przestępcami. Którą ze stron – prawa czy bezprawia – wybiorą ostatecznie detektywi?

Dziki wiatr

Fabian Medea, debiutujący reżyser i scenarzysta, na pewno obejrzał wszystko to, co w światowym kinie policyjno-kryminalnym najlepsze – Dziki wiatr zawiera dobrze znane elementy z hollywoodzkich „procedurali”, z ujęciami z miejsca zbrodni, policyjnych poszukiwań i przesłuchań, wreszcie z tych wszystkich wewnętrznych relacji, które zazwyczaj komplikują śledztwo. Vusi i John, pomimo różnic etnicznych, są niemal braćmi – znają się na wylot, często powtarzają sobie formułki potwierdzające ich, wydaje się, niemożliwą do przerwania więź, a każdy z nich gotów jest pójść za drugim w ogień. Kiedy jednak nie wszystko zaczyna iść po ich myśli, a w miasteczku nasilają się napięcia etniczne, relacja Vusiego i Johna zostaje wystawiona na ciężką próbę. Czy w takich warunkach uda im się skupić na powierzonym zadaniu, czyli wyjaśnienia zagadki morderstwa młodej Afrykanerki?

Chciałbym napisać, że południowoafrykański kryminał nie odbiega jakością od podobnych hollywoodzkich produkcji, ale skłamałbym wówczas okrutnie. Dziki wiatr momentami rzeczywiście trzyma wysoki poziom – choćby wspomniana scena otwierająca film Medei czy liczne ujęcia ukazujące imponującą dolinę, w której rozgrywa się akcja, zostały zrealizowane solidnie i precyzyjnie. Ale gdy skupimy się na aktorstwie, dialogach czy prowadzeniu narracji, wrażenia są już zupełnie inne. Wcielający się w postać Vusiego Mothusi Magano to aktor, którego mogliśmy widzieć już w Hotelu Ruanda (2004) Terry’ego George’a czy Tsotsi (2005) Gavina Hooda, ale nie do końca daje sobie radę z pierwszoplanową rolą. W roli przeżywającego wewnętrzne rozterki policjanta miota się i męczy, ale nie potrafi wykrzesać z siebie odpowiednich umiejętności. Dość powiedzieć, że w jednej ze swych niewielu scen, przedłużonego do granic możliwości i przedramatyzowanego pożegnania, zupełnie przyćmiewa go wcielająca się w jego żonę Mona Monyane, dziewczę o – jeśli wierzyć danym przekazanym do IMDb.com – znikomym aktorskim doświadczeniu.

Dziki wiatr

Przy wszystkich warsztatowych niedostatkach Dziki wiatr to interesująca filmowa przygoda, pozwalająca na poznanie nieco innej kultury tworzenia filmów. Fabian Medea dobrze zna prawidła rządzącego konwencją kina policyjnego i kto wie, być może za kilka lat, gdy podszkoli się u bardziej doświadczonego filmowca, będzie w stanie zostać kimś w rodzaju południowoafrykańskiego Davida Ayera albo Antoine’a Fuquy?

Dawid Myśliwiec

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA