Connect with us

Plebiscyt

Najlepsze POLSKIE FILMY XXI wieku

Polskie kino XXI wieku to znacznie więcej niż tylko komedie. Odkryj NAJLEPSZE POLSKIE FILMY XXI WIEKU, pełne emocji, zaskoczeń i artystycznych perełek!

Published

on

Najlepsze POLSKIE FILMY XXI wieku

Polskie kino po 2001 roku to nie tylko szablonowe komedie romantyczne i wątpliwej jakości produkcje Patryka Vegi. Mamy nadzieję, że taka opinia jest powszechna, a jeśli wciąż istnieją ku temu jakieś wątpliwości, polecamy zapoznać się z wynikami plebiscytu na najlepsze polskie filmy XXI wieku. Nasi czytelnicy wybrali 30 tytułów, wśród których znalazły się kryminały, dramaty, komedie, biografie. Filmy mainstreamowe oraz festiwalowe perełki, które pokazują różne strony współczesnej polskiej kinematografii.

Poniżej znajdziecie listę 30 filmów z największą liczbą głosów.
Advertisement

Nie zabrakło kultowych polskich produkcji, niemniej nie obyło się bez niespodzianek. Sprawdźcie sami, czy wyniki was zaskoczą!

30. Wszyscy jesteśmy Chrystusami

2006, reż. Marek Koterski

Po Dniu świra przez Markiem Koterskim stało duże wyzwanie w postaci realizacji kolejnego rozdziału z jego antologii o zubożałym inteligencie, Adamie Miauczyńskim. Tym razem twórca postawił na osobiste sportretowanie choroby alkoholowej, a tym samym zabrał Adasia z uniwersalnego świata problemów Dnia świra do przejmującego, bolesnego i nieziemsko prawdziwego zderzenia z konkretnym tematem.

Advertisement

Bez wątpienia wyszedł jednak na tym obronną ręką. Świetni Andrzej Chyra i Marek Kondrat (jedna z ostatnich ról tego emerytowanego, wspaniałego aktora) w roli Miauczyńskiego. Bardzo często wracam myślami do kwestii wypowiadanej przez głównego bohatera tej historii w kontekście drogi krzyżowej: „w Chrystusie upadło to co ludzkie”. Mocne kino. [Filip Pęziński]

29. Chce się żyć (ex aequo)

2013, reż. Maciej Pieprzyca

Advertisement

Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, autorska opowieść Macieja Pieprzycy o tytule Chce się żyć, to film niezwykle poruszający, który po seansie na długo zostaje w głowie widza. Opowiada o życiu niepełnosprawnego chłopaka Mateusza, który cierpi na porażenie mózgowe. Nie mówi, trudno się z nim porozumieć, a wszystkie czynności wykonuje za niego ktoś inny. Mimo wielu głosów, że jest „rośliną”, mężczyzna znajduje swój sposób komunikacji i walczy o swoje prawa. [Jakub Zalewski]

29. Skazany na bluesa (ex aequo)

2005, reż. Jan Kidawa-Błoński

Advertisement

Tomasz Kot

Filmowa biografia charyzmatycznego wokalisty Dżemu to pogłębiony i przeszywająco dotkliwy portret kultowej postaci polskiej sceny muzycznej – Ryśka Riedla. Reżyser w swoim filmie pokazuje go jako człowieka przede wszystkim poszukającego wolności. Z drugiej strony obnaża jego słabości jako człowieka nieumiejącego odnaleźć się w otaczającej rzeczywistości, zatracającego się w nałogu. W stworzeniu tak przejmującej i autentycznej ekranowej postaci Ryśka pomogła świetna gra aktorska Tomasza Kota, który, choć trudno w to uwierzyć, debiutował tą rolą na dużym ekranie.

To, jak odbierzemy film Jana Kidawa-Błońskiego zależy głównie od emocjonalnego zaangażowania się w historię. Podejrzewam, że fani Dżemu uznają Skazanego na bluesa za film o wiele bardziej wartościowy niż widzowie, którzy z historią rockmana nie mieli wcześniej styczności. Mimo wszystko należy przyznać, że Skazany na bluesa to przejmujący film biograficzny, który z autentycznością oddaje obraz nie tylko intrygującego muzyka, ale i postaci tragicznej, nieposkromionej i wyalienowanej. [Maja Budka]

Advertisement

28. Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej

2017, reż. Maria Sadowska

Ze Sztuki kochania pamiętam przede wszystkim świetne oddanie klimatu epoki, odważne i zrealizowane ze smakiem sceny erotyczne oraz absolutnie wspaniałą rolę Magdaleny Boczarskiej, która całkowicie niesie ten film i sprawia, że trudno oderwać wzrok od ekranu. Warto Sztukę kochania obejrzeć choćby tylko dla tej aktorki, choć dzieło Sadowskiej to zwyczajnie udana produkcja, która stanowi jeden z jasnych punktów polskiej kinematografii ostatnich lat. [Łukasz Budnik]

Advertisement

27. Córki dancingu

2015, reż. Agnieszka Smoczyńska

Córki dancingu to jeden z tych filmów, które znacznie lepiej przyjęte zostały zagranicą niż w naszym kraju. Pełnometrażowy debiut Agnieszki Smoczyńskiej zachwycił krytyków na całym świecie, zdobywając nagrody na festiwalach od Sundance po Wilno. Córki dancingu okazały się chyba zbyt szalone, zbyt odważne w porównaniu z tym, do czego przyzwyczajeni są widzowie w Polscy.

Advertisement

Zachwycający wizualnie horroro-musical opowiadający o syrenich siostrach świadomie balansuje na granicy kiczu i dobrego smaku, będąc jedną z najodważniejszych gatunkowych prób w polskim kinie ostatnich lat. Agnieszka Smoczyńska otworzyła sobie tym filmem drogę do międzynarodowej kariery, podobnie jak Michalina Olszańska, więcej grywająca w Rosji czy Czechach niż w Polsce. [Dawid Myśliwiec]

26. Sala samobójców. Hejter

2020, reż. Jan Komasa

Advertisement

Uważam pierwszą odsłonę Sali samobójców za film absurdalnie zły, kompletnie nieudany. Z dużą zatem dozą niepewności zmierzałem do kina na jego sequel (był to przy okazji ostatni mój seans przed wiosennym lockdownem), skuszony świetnym zwiastunem i faktem, że Hejter to owoc kolejnej współpracy Mateusza Pacewicza i Jana Komasy (duet znany z Bożego Ciała). Nie tylko nie żałuję seansu, ale chętnie powtórzyłem go już w domowym zaciszu.

Wyrok jest zatem prawomocny: to świetne, emocjonujące, szalenie angażujące i niepokojąco aktualne przeżycie. Jasne, ujęte w lekki nawias konwencji, ale wciąż bardzo prawdziwe. Światowy standard realizacji i wybitny Maciej Musiałowski w roli tytułowej. Magnetyczna rola. I póki co najlepszy film 2020 roku. [Filip Pęziński]

Advertisement

24. Plac zbawiciela (ex aequo)

2006, reż. Krzysztof Krauze, Joanna Kos-Krauze

Plac Zbawiciela to jeden z wybitnych utworów polskiego kina, nadający sformułowaniu „realizm” zupełnie nowy wymiar. Nie jestem w stanie przywołać w swej pamięci żadnego obrazu, który był dla mnie równie trudnym kinowym przeżyciem. Wstrząsających filmów jest wszakże wiele; wśród takich tytułów jako oczywiste przychodzą na myśl choćby Róża Wojtka Smarzowskiego, Idź i patrz Elema Klimowa, Drabina Jakubowa Adriana Lyne’a czy Dług, również w reżyserii współtwórcy Placu…, Krzysztofa Krauzego.

Advertisement

W każdym z tych przypadków jednak ów wyniszczający ładunek emocjonalny jest choć w niewielkim stopniu ograniczany, choćby przez dystans czasowy dzielący nas od przedstawianych wydarzeń, specyficzny punkt wyjścia fabuły czy obraną przez twórców surrealistyczną konwencję. […] Plac Zbawiciela, pozostając tak blisko codziennej, „zwyczajnej” rzeczywistości, jak tylko sztuka może to czynić, osiąga szczególną emocjonalną siłę. [Przemysław Brudzyński, fragment recenzji]

24. Cześć, Tereska (ex aequo)

2001, reż. Robert Gliński

Advertisement

PARA NA ŻYCIE. Alternatywa dla schematycznych historii miłosnych

Film brzydki i ponury. Szary, depresyjny, niewygodny. Historia z polskich blokowisk, pełna goryczy, ale i przenikliwości w obserwacji niewygodnej rzeczywistości. Robert Gliński zabawił się w rasowego socjologa i nakreślił portret nizin społecznych, który, z jednej strony, mocno niektórych może podniecać swą dokumentalną przenikliwością pozbawioną nawet odrobiny fałszu; z drugiej strony, może bardzo irytować swym czarnowidztwem i sensownością ukazywania przegranych ludzi żyjących na tle dołujących krajobrazów.

Publiczność podzieliła się na dwa skrajne obozy i już samo to świadczy o dużym znaczeniu filmu Glińskiego. Cześć Tereska zdobyła uznanie głównie krytyków i tej części widzów, która nie unika obcowania z kinem odważnym, ambitnym i nietuzinkowym. Dla pozostałej części, zdecydowanej większości widzów, historia Tereski i i jej przyjaciółki, Renatki, stała się wzorem kina męczącego zmysły i emocje, nieatrakcyjnego, a nawet – wstydliwego. [Rafał Oświeciński, fragment rankingu]

Advertisement

22. Cicha noc (ex aequo)

2017, reż. Piotr Domalewski

Prostota pomysłu, od której reżyser wychodzi, ostatecznie urzeka i porusza. Być może dla wielu widzów to będzie ten tytuł, który po zakończonym seansie siedzi w człowieku niczym zadra, przeszkadzająca i nieprzyjemnie drapiąca od środka, domagająca się przemyśleń. Dla innych być może festiwalowe zachwyty to ledwie wiele hałasu o nic… Jednak ten film to więcej niż dobre aktorstwo i kolejna historyjka o problemach przy świątecznym stole.

Advertisement

Cicha noc zdaje się dziełem bardzo intymnym, osobistym. Chropowatym w obrazie i bliskim polskim realiom. Trochę jest w niej artefaktów z przeszłości, całkiem spora graciarnia tego, co jeszcze może się przydać, trochę rodzinnych fotografii, kilka dowodów na to, że życie jest znośne i drugie tyle na to, iż tak naprawdę coś się po drodze zgubiło i przegrało. [Karolina Dzieniszewska, fragment recenzji]

22. Twój Vincent (ex aequo)

2017, reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman

Advertisement

Projekt w reżyserii Doroty Kobieli i Hugh Welchmana to jedno z najbardziej niesamowitych przedsięwzięć z pogranicza filmu i sztuki. Kilka lat wcześniej Lech Majewski, także przy udziale międzynarodowej obsady, inscenizował Młyn i krzyż, ale Twój Vincent to projekt dalece bardziej immersyjny, dosłownie wkomponowujący aktorów w stylistykę obrazów Vincenta Van Gogha. I tak, jak film Majewskiego był arthouse’ową refleksją, tak Twój Vincent jest po prostu świetnie prowadzonym narracyjnie filmem, pełnym melancholii i refleksji nad procesem twórczym i emocjami artysty.

Film, który każdym powinien mieć w swojej kolekcji w najwyższej możliwej rozdzielczości, by docenić kunszt 125 malarzy pracujących nad warstwą wizualną filmu. Co ważne, Twój Vincent zarobił imponujące 42 miliony dolarów przy niemal ośmiokrotnie mniejszym budżecie, stając się przedsięwzięciem udanym nie tylko artystycznie, ale i komercyjnie. [Dawid Myśliwiec]

Advertisement

21. Jestem mordercą

2016, reż. Maciej Pieprzyca

Gęsty i mroczny film Macieja Pieprzycy oparty o historii słynnego Wampira z Zagłębia z lat 70. Mimo że głównym bohaterem jest milicjant stojący na czele grupy mającej schwytać seryjnego mordercę kobiet, Jestem mordercą wcale nie jest filmem kryminalnym czy sensacyjnym. Jest w nim napięcie, które utrzymuje się aż do ostatniej sekundy, niemniej reżyser uznał, że zabawi się z widzem, odsłaniając przed nim wszystkie karty już na samym wstępie.

Advertisement

Jestem mordercą nie jest więc filmem o słynnym śledztwie i jego przebiegu, ale o relacji kat-oprawca. Z tym że role zostaną obsadzone inaczej, niż widz będzie przypuszczał. Główny bohater ulega presji schwytania mordercy za wszelką cenę i popada w spiralę deprawacji oraz kłamstw, dając się schwytać w sidła własnych chorych ambicji. Pieprzycy udało się fenomenalnie oddać klimat dusznej, zanurzonej w oparach dymu papierosowego i wódki peerelowskiej Polski. Klimatycznie, solidnie zrealizowany film psychologiczny, angażująca historia ze świetnymi rolami aktorskimi Mirosława Haniszewskiego i Arkadiusza Jakubika na czele. [Maja Budka]

19. Miasto 44 (ex aequo)

2014, reż. Jan Komasa

Advertisement

Film Jana Komasy bierze na tapet temat wdzięczny, ale i niezwykle trudny do ukazania na ekranie. Szczególnie patrząc na to, jak mocno temat powstania dzieli polskie społeczeństwo. Reżyser pokazuje powstanie warszawskie jako zryw wywołany nie przez niezłomnych bohaterów, ale młodych, lekkodusznych, śmiertelnych ludzi, którzy w większości zasilali powstańcze szeregi.

I to jest największą siłą Miasta 44. Komasa opowiada o powstaniu rezygnując z nadmiernego patosu, nie uderzając w martyrologiczne tony. Wyrwał powstanie ze sztywnych ram historii i uwspółcześnił, przybliżając tym samym temat młodszej, szczególnie szkolnej publice, która z tematem zapozna się w inny sposób niż z beznamiętnych kart podręczników historii. Mimo wszystko Komasa nie bawi się w rozliczanie historii, nie obarcza bohaterów winą za wydarzenia ani nie składa im laurów. Jego zadaniem było przybliżyć widzom ludzkie dramaty. Ukazać powstańców jako ludzi, którzy w obliczu zagłady targani są skrajnymi emocjami. [Maja Budka]

Advertisement

19. PitBull (ex aequo)

2005, reż. Patryk Vega

Pitbull – przede wszystkim – to rzetelne kino społeczno-obyczajowe, gorzkie w smaku i nieprzyjemne dla oczu. Jest to jednak ten rodzaj niewygody, który odczuć można przy okazji Miasta Boga, Very Drake, Cześć, Tereska czy Marii łaski pełnej. Twórcy tychże, wśród nich i Patryk Vega, penetrują te rejony struktury społecznej, o których usłyszeć szalenie trudno, bo nie tak wygląda świat, z którym widz chciałby obcować wychodząc do kina, dla większości będącego mekką rozrywki.

Advertisement

Wystarczy, że życie każdemu daje kopa, a cios ten niekoniecznie musi być analizowany poprzez celuloid. Czymże jednak byłoby kino, gdyby proponowało wyłącznie pustą deliberację o problemach błahych, banalnych, powierzchownych? Wrażliwość, z jaką obserwuje gliniarzy Patryk Vega, pozwala poczuć tę wspomnianą niewygodę wynikłą z obcowania z rzeczywistością pozbawioną rozrywkowego sztafażu. Niektórych takie lekko socjalistyczne podejście do tematu może irytować i zniechęcać, lecz Pitbull jest na szczęście pozbawiony trywialnego komentarza, który mógłby w tego typu kinie bardzo drażnić. [Rafał Oświeciński, fragment recenzji]

16. Drogówka (ex aequo)

2013, reż. Wojciech Smarzowski

Advertisement

WIEDŹMIN w tym tygodniu wraca z kolejnymi odcinkami. Netflix pokazał zapowiedź

Drogówka jest znakomitym filmem, któremu trudno cokolwiek zarzucić. Oczywiście, znajdą się wyklinający Smarzowskiego za brak wyobraźni (albo jej nadmiar) w kwestii portretowania polskiej Policji, że znów sami pijacy, brutale i gwałciciele. Za pesymizm. Za Białego misia. Za te same nazwiska w obsadzie. Ale to się sprawdza, po raz kolejny. Świeża jest natomiast skala, bo po raz pierwszy w karierze twórcy Wesela wychodzimy z chaty, opuszczamy wieś.

Lądujemy w stolicy, która jest tak samo swojska, jak tamte miejsca, co niekoniecznie musi się podobać. Ale że jest to Warszawa bohaterowie chcą być trochę lepsi, bardziej światowi. Intryga też musi przylegać do takiej rzeczywistości, a jej rozwiązanie sprawić, że dowie się o tym cała Polska, a nawet Bruksela. [Krzysztof Walecki, fragment recenzji]

Advertisement

16. Komornik (ex aequo)

2005, reż. Feliks Falk

Czy Mel Gibson zagra Jana III Sobieskiego?

Historia z morałem, niekiedy mocno nachalnym. Broni się jednak z uwagi na poruszany temat, jak i główną rolę Andrzeja Chyry. Aktor z jednej strony powtarza tu znany z Długu wizerunek pozbawionego duszy i żerującego na innych, nieprzyjemnego faceta, z którym lepiej nie zadzierać, a z drugiej potrafi nawiązać nić porozumienia z widzem i sprawić, że jego przemiana nie kłuje w oczy. Nie jest to może wielkie kino, ale ma parę natchnionych momentów i jest z pewnością warte uwagi – dobre po prostu. [Jacek Lubiński]

Advertisement

16. Poranek kojota (ex aequo)

2001, reż. Olaf Lubaszenko

pojedynek

Po sukcesie Chłopaków nie płaczą reżyser Olaf Lubaszenko, scenarzysta Mikołaj Korzyński i aktor Maciej Stuhr po raz kolejny połączyli siły i w ciągu roku zrealizowali kolejną kryminalną komedię – Poranek kojota. Ponownie młodzi, kochający, niewinni i prawdziwi bohaterowie zostali wmieszani w świat brudnych interesów. Wydaje się, że Korzyński i Lubaszenko wyraźnie sugerowali zmianę pokoleniową, jaka zachodziła w społeczeństwie, krytykując jednocześnie kapitalistyczne zapędy niektórych biznesmenów starego pokolenia – dokładnie tak, jak w Chłopakach, tak i w Poranku zwycięstwo odnoszą ci, którzy wierzą w siłę miłości i pozwalają jej kwitnąć.

Advertisement

Film Lubaszenki jest produktem wielorazowego użytku, który ze swoich wad: namiętnej odtwórczości amerykańskich schematów, drewnianego aktorstwa Michała Milowicza, niesmacznego humoru i widocznej rychłości realizacji – czyni swoje największe atuty, mówiąc niemal wprost: „a weźcie wy wszyscy wrzućcie na luz!” [Szymon Skowroński, fragment plebiscytu]

15. Ida

2013, reż. Paweł Pawlikowski

Advertisement

Oglądanie filmu Pawła Pawlikowskiego pt. Ida jest ogromną przyjemnością, od początku do samego końca i uwzględniając wszystkie elementy. W trakcie seansu można się poczuć jakby wyświetlano nam stary polski film, z tym że w dobrej jakości. W czasie cofniemy się dzięki akcji i formie „Idy”: filmowa historia rozgrywa się w Polsce lat 60.

, a przedstawiona została za pomocą czarno-białych zdjęć, długich i wolnych ujęć oraz precyzyjnie zaplanowanym kadrom, dodatkowo okraszona muzyką ze wspominanej „epoki”. […] Rzeczywistość filmowa jest w pełni wykreowana, zaplanowana, ale jednocześnie daje poczucie realizmu, nie ma sztuczności w grze aktorów, w ich gestach i mimice, najdrobniejsze zdarzenia wyszły realistycznie (zapałka nie zapala się za pierwszym razem, adapter potrzebuje chwili, by zacząć odtwarzać muzykę). Film jest dopracowany, emanuje z niego spokój i towarzyszy mu harmonia formy, obyło się bez nachalności rozbieranych zdjęć i epatowania okrucieństwem, a do zaprezentowania spójnej i złożonej historii wystarczyło niecałe półtorej godziny. [Ewelina, fragment recenzji]

Advertisement

13. Vinci (ex aequo)

2004, reż. Juliusz Machulski

Czy można w Polsce nakręcić solidny film gatunkowy z pogranicza komedii kryminalnej i świetnego heist movie inspirowanego amerykańskim kinem sensacyjnym, nie wpadając przy tym w pułapkę nieudolnej podróbki? Można – gdyby to było niemożliwe, w 2004 roku Juliusz Machulski nie stworzyłby Vinci. Reżyser, bez wahania czerpiąc z dokonań swoich bardziej znanych i utytułowanych kolegów po fachu z Zachodu, zrealizował film oparty na schemacie skoku i poradził sobie z tym doskonale.

Advertisement

Dzieło twórcy Seksmisji ma wciągającą, wielowątkową intrygę ze znakomicie wyważonym tempem, perfekcyjnie łączy humorystyczną lekkość z adrenaliną, a dobrze napisane postaci, w które bez trudu weszli choćby Robert Więckiewicz, Borys Szyc czy Marcin Dorociński, przesądzają o tym, że Vinci to jeden z najciekawszych filmów w dorobku Machulskiego. [Dawid Konieczka, fragment plebiscytu]

13. Kler (ex aequo)

2018, reż. Wojciech Smarzowski

Advertisement

Kadr z filmu "Kler"

Bardzo duże zaskoczenie i dla mnie, osobiście, lekcja pokory. Przyznam, że nieco dałem ponieść się medialnej wrzawie wytworzonej wokół filmu, jak i pochopnie oceniłem jego trailer, który okazał się mylący. Jeszcze pierwsze trzydzieści minut Kleru utwierdza w przekonaniu, że Smarzowski idzie na dużą łatwiznę. Płonący kościół i trzy kieliszki wódki w jednym z pierwszych ujęć są banalną metaforą tego, co oglądamy na ekranie.

Ale potem jest już tylko lepiej. Postacie nabierają wyrazu, ich historie zaczynają wciągać, ich dramaty nagle stają się bardzo ludzkie. Przez jakiś czas widzowie są wodzeni za nos i utwierdzani w błędnych przekonaniach co do zachowań i decyzji filmowych bohaterów. Na koniec mamy porządny, scenopisarski twist, który odwraca nasze przekonania, a Kler wychodzi obronną ręką z pojedynku z bojownikami, którzy filmu nie widzieli, ale są święcie przekonani, że jest albo paszkwilem na kościół, albo filmem w stylu Vegi. [Szymon Skowroński, fragment zestawienia]

Advertisement

12. Pokłosie

2012, reż. Władysław Pasikowski

pokłosie-czop-stuhr

Mój ulubiony polski film. Dlatego, że jest jednocześnie bardzo polski, mocno zakorzeniony w naszej burzliwej historii i trudnej kulturze, a przy tym świetnie uniwersalny, mocny, stylistycznie nawiązujący do najlepszych europejskich kryminałów. Co wcale nie dziwi, bo Władysław Pasikowski przez całą swoją karierę dał się poznać jako autor, który znakomicie Polskę portretuje, zaciągając przy tym na nią filtr kina zachodniego. Często i regularnie wracam do Pokłosia. Zawsze robi na mnie piorunujące wrażenie. [Filip Pęziński]

Advertisement

11. Symetria

2003, reż. Konrad Niewolski

Dobrze być w domu. Obsada Twin Peaks o powrocie na plan

Niewolski bazuje w Symetrii przede wszystkim na prostocie i skromności, realizując, planując film niczym równanie matematycznie. Absolutnie bez żadnych schematów, prowadzi nas konsekwentnie. Ma to duże znaczenie, wręcz kapitalne, ze względu na historię, jaką nam opowiada. Ukazując „drogę przemian”, na jakiej staje Łukasz już na progu celi więziennej, unika wszelkiego „poetyzowania”, wszelkiej metafory, bo mogłoby to jedynie odbarwić znaczenie.

Advertisement

Pokazuje za to „kłębowisko” sterylnej, hermetycznej społeczności; zbitą i skumulowaną w jednym mrowisku cielesność; odizolowaną i osaczona; agresywną. […] Nie ma tu moralizowania, nauczania – tylko obserwacja, ciekawość, a jednocześnie bezradność, bezsens, obojętność czy anonimowość. Wreszcie znalazł się ktoś, kto umie opowiedzieć o współczesności, bez „polskich” kompleksów, o charakterze uniwersalnym, wszech-sprawdzalnym. [Łukasz Anioł, fragment recenzji]

10. Zimna wojna

2018, reż. Paweł Pawlikowski

Advertisement

Zimna wojna to film nietuzinkowy, jeden z najbardziej osobistych filmów reżysera. Podczas prac nad scenariuszem wzorowano się na historii rodziców Pawlikowskiego, w końcu film został również zadedykowany dla nich. Zachwyca wizualnie, ale i pozostawia po sobie lekkie uczucie pustki i niedosytu. Wszystko to przez niedomówienia unoszące się nad kolejnymi sekwencjami.

Niemniej udało się stworzyć niekoniecznie do bólu wiarygodny, ale przeszywający i wyrazisty obraz tragicznej i zgubnej miłości, która mimo wszystko momentami skrywa w sobie piękno. [Maja Budka, fragment recenzji]

Advertisement

9. Ostatnia rodzina

2016, reż. Jan P. Matuszyński

ostatnia rodzina śmierć

Ostatnia rodzina Jana P. Matuszyńskiego to biograficzny film pochylający się nad słynną i zasłużoną dla polskiej kultury ubiegłego wieku rodziną Beksińskich. Nawet (jeśli wierzyć opiniom przyjaciół rodziny) często daleki od prawdy, to wciąż niezwykle poruszający i uniwersalnie mierzący się z trudem życia pozornie zmartwień pozbawionym. Trudna, bolesna, ale i piękna historia z niezwykłym aktorskim pojedynkiem pokoleń w centrum. Andrzej Seweryn, Aleksandra Konieczna, Dawid Ogrodnik są tutaj wybitni. [Filip Pęziński]

Advertisement

8. Róża

2011, reż. Wojciech Smarzowski

Po realizacji Wesela i Domu Złego, Wojciech Smarzowski potwierdził swoją wysoką pozycję reżysera w naszym kraju, a na kolejne dzieło twórcy czekano z niecierpliwością. Film opowiada o relacji tytułowej Róży i Tadeusza, których związek nie jest dobrze odbierany ze względu na brak akceptacji kobiety przez otaczające ją społeczeństwo. Bohaterowie nie mają wyjścia, muszą przetrwać w okrutnej, wojennej rzeczywistości, a ich miłość wystawiona zostaje na próbę. Smarzowski w sposób całkowicie realistyczny przedstawia okrucieństwo oraz trudne relacje miłosne, które w tych nieludzkich czasach były codziennością. [Jakub Zalewski]

Advertisement

7. Wołyń

2016, reż. Wojciech Smarzowski

Przykład filmu, którego ambicja i temat przerosły jego znaczenie artystyczne. Nie zmienia to jednak faktu, że samo oglądanie tej historii na ekranie przynosi efekt przeczyszczający. Dla Polaków kwestie historyczne, narodowościowe, etniczne są bardzo ważne – może nawet ważniejsze niż cokolwiek innego. Kwestia mordów wołyńskich stawała nam ością w gardle od kilkudziesięciu lat i przez ten czas nie doczekaliśmy się rozsądnego filmu o tych zdarzeniach.

Advertisement

Tę pustkę wypełnił Smarzowski, szykując długi, epicki, krwawy, a jednocześnie wyważony ideologiczne dramat. Eskalacja przemocy postępuje powoli, ale wyraźnie, by w ostatnich scenach chwycić za gardło. [Szymon Skowroński, fragment zestawienia]

6. Pianista

2002, reż. Roman Polański

Advertisement
Ogrom wojennej tragedii opowiedziany z perspektywy jednostki.

Choć Pianista nie jest filmem autobiograficznym, to życie warszawskiego artysty, Władysława Szpilmana, jest w wielu momentach lustrzanym odbiciem osobistych losów reżysera Romana Polańskiego. Przez większość czasu kamera trzyma się blisko Szpilmana i jego rodziny, a my jesteśmy świadkami powolnego, metodycznego procesu zamiany Warszawy w getto. Polański w szczegółowy i bolesny sposób odsłania wszystkie procedury nazistów, a widzowi pozostaje bezsilnie przyglądać się. Coraz bardziej dramatyczne losy Szpilmana i stopniowa utrata jakiejkolwiek nadziei podsumowana jest klasycznym już ujęciem zrujnowanego miasta z lotu ptaka.

Advertisement

Okazuje się jednak, że w całym tym piekle nie każdy stracił człowieczeństwo, a Szpilman spotyka na swojej drodze Niemca, dzięki któremu udaje mu się przeżyć wojnę. Ale historia bywa ironiczna – po wojnie bohater próbuje odnaleźć swojego wybawcę, oczywiście – na próżno. Wielkie, osobiste kino i arcydzieło, którego nie należy rozpatrywać w kontekście innego wątku z biografii Polańskiego, bo Pianista jest zapisem pewnego momentu w historii, do którego powtórzenia nie możemy dopuścić. [Szymon Skowroński]

5. Boże ciało

2019, reż. Jan Komasa

Advertisement

Młody i niedoświadczony scenarzysta filmowy w postaci Mateusza Pacewicza przesyła swój scenariusz uznanemu reżyserowi, którym – niezależnie od naszych osobistych opinii o Sali samobójców czy Mieście 44 – bez wątpienia jest Jan Komasa, a ten bez dłuższego zastanowienia postanawia przenieść go na wielki ekran. Reszta to już historia, bo Boże Ciało nie tylko skradło serca rodzimych widzów i krytyków, ale wróciło z nagrodą specjalną z festiwalu w Wenecji, a w wyścigu oscarowym o najlepszy film międzynarodowy co prawda przegrało, ale z niedoścignionym w tamtym roku Parasite.

Trudno się dziwić jednoznacznie pozytywnemu odbiorowi filmu Komasy, bo to rzecz niezwykle głęboka, wielowymiarowa, poruszająca. A przy tym zrealizowana na najwyższym poziomie. Z znakomitą rolą Bartosza Bieleni w centrum. [Filip Pęziński]

Advertisement

4. Bogowie

2014, reż. Łukasz Palkowski

Filmowe ewangelie MARTINA SCORSESE

Polskie kino na amerykańską modłę, o czym wydatnie przekonują nie tylko liczne zagraniczne hity zaludniające przebojowy soundtrack. Stylowy, energiczny i poprowadzony solidną ręką reżysera film wyróżnia przede wszystkim jego tempo i realizacyjna lekkość przy jednoczesnym utrzymaniu odpowiedniej dramaturgii wydarzeń. To zarówno idealny nośnik emocji, jak i doskonała sygnatura czasów, w których rozgrywa się akcja. Swoje robi też świetna rola Tomasza Kota jako Zbigniewa Religi, bez którego to wszystko by po prostu nie działało.

Advertisement

A tak działa diablo dobrze, bez chwili nudy forsując tempo. To wszystko sprawia, że nawet, gdyby był to istotnie amerykański produkt, to nie przeszedł by bez echa. To kino pełne zdrowego, pulsującego i trafnie ulokowanego serca. [Jacek Lubiński]

3. Dom zły

2009, reż. Wojciech Smarzowski

Advertisement

Film z czasów, kiedy filmowca interesowały jeszcze intryga, fabuła i postacie. Brud, syf i grzech wylewają się z ekranu hektolitrami, ale wszystko to jest odpowiednio podbudowane i zaplanowane oraz stanowi punkt wyjścia do głębszej, istotniejszej kwestii: kto mówi prawdę i czym ona w ogóle jest. Dom zły przedstawia historię oddziału milicji, który przybywa na miejsce zbrodni sprzed lat, by dokonać wizji lokalnej.

Milicjantom towarzyszy podejrzany o udział w tej zbrodni. W retrospekcjach poznajemy jego wersję wydarzeń. Okazuje się, że przeszłość nadal żyje i swoimi mackami dosięga teraźniejszości. Umieszczam Dom zły na drugim miejscu rankingu, co wskazuje na to, że każdy kolejny film Smarzowskiego jest nieco gorszy od poprzedniego i chyba nie ma w tym sformułowaniu dużego przekłamania. Patrząc na filmografię tego reżysera z dystansu – w sposób podobny do punktu widzenia kamery w ostatnich ujęciach jego filmów – widać, jak bardzo przywiązanie do scenariusza i postaci schodzi powoli na dalszy plan, by dać upust wściekłości twórcy i jego upodobaniu do szokowania.

Advertisement

Wciąż jednak nie można mu odmówić talentu do wyciskania z filmowej materii niezliczonych pokładów napięcia i emocji. [Szymon Skowroński, fragment zestawienia]

2. Wesele

2004, reż. Wojciech Smarzowski

Advertisement

Nie nazwałbym Wesela komedią czysto gatunkowo, choć oczywiście w kinowym debiucie Smarzowskiego, opowiadającym o postępującej katastrofie w postaci tytułowej imprezy, nie brakuje gagów i zabawnych, nawet groteskowych sytuacji. W gruncie rzeczy zawsze odbierałem jednak Wesele jako gorzką historią o tym, jak zgubny może być pieniądz i jak prędko człowiek może zniszczyć sobie życie.

Śmiech szybko zostaje zastąpiony refleksją. Świetny scenariusz wspomagany jest tutaj znakomitym aktorstwem, z wybitnym Marianem Dziędzielem na czele. [Łukasz Budnik, fragment plebiscytu]

Advertisement

1. Dzień świra

2002, reż. Marek Koterski

Film zarazem kultowy i aktualny. W Dniu świra Marek Koterski już po raz szósty powrócił do swojego ulubionego bohatera – Miauczyńskiego. Tym razem reżyser obdarzył go imieniem Adam (w Życiu wewnętrznym i Porno funkcjonował on jako Michał) oraz całą gamą zachowań obsesyjno-kompulsywnych, związanych m.in. z numerami 7 i 13. Fabuła Dnia świra ogranicza się zaledwie do jednego, metaforycznego dnia z życia Miauczyńskiego.

Advertisement

Poranne rytuały, praca w szkole jako nauczyciel języka polskiego, wizyta u matki, wizyta u syna, kłótnie z sąsiadami i nieznajomymi, próba odpoczynku nad morzem. Życie-dzień Adasia to ciąg frustracji (także tych seksualnych), fobii i rozczarowań. Bohater owinął się w szczelny kokon nawyków, który jednocześnie chroni go przed światem zewnętrznym i niszczy od wewnątrz. Miauczyński nie potrafi już bowiem zaistnieć w oderwaniu od swoich paraliżujących lęków, całe jego życie konstytuuje się wokół nich. Dzień świra byłby filmem niesamowicie przygnębiającym, gdyby nie charakterystyczny dla produkcji Koterskiego humor zawarty przede wszystkim w języku – nagromadzenie dziwacznych zdrobnień, repetycji leksykalnych, autopoprawek (znamienne dążenie protagonisty do perfekcji), powtórzeń i anakolutów (błędnie zbudowanych zdań).

To właśnie język wydaje się, zaraz obok samego Miauczyńskiego, najważniejszym bohaterem Dnia świra. Konstruując portret znerwicowanego inteligenta, Koterski jakby mimochodem opowiada również o samej Polsce i jej mieszkańcach – rozczarowanych efektem transformacji ustrojowej z 1989 roku. Znamienne dla tego aspektu Dnia świra są chociażby niezapomniana modlitwa Polaka o „dopierdolenie sąsiada” oraz, może lekko zbyt nachalna, symboliczna sekwencja politycznych przepychanek, zakończona krwawym rozdarciem flagi narodowej.[Jan Brzozowski]

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *