Ledwo potwierdzono, że Prime zaadaptuje na mały ekran Mass Effect, a już zaczęły się spekulacje jaki będzie, do czego będzie podobny, do czego nie, etc.
Sci-fi od zawsze było gatunkiem, który patrzył dalej niż inne. Niektóre filmy jednak całkowicie zmieniły sposób myślenia o kinie.
Produkcja sequelu głośnej Barbie stanęła pod znakiem zapytania z powodu impasu w negocjacjach między Warner Bros. a twórcami hitu z 2023 roku.
Ok, Fallout odniósł ogromny sukces, nie można powiedzieć, ale na każdy taki tytuł przypada dziesięć skasowanych potencjałów pokroju Paper Girls
Modlitwa za umierających to surowy, melancholijny antywestern o walce z przeciwnikiem, którego nie można pokonać. Rewolwer nie daje przewagi...
Paradise udowadnia, że Hulu (u nas Disney+) też potrafi tworzyć prawdziwe perełki gatunku science fiction, choć odjechana fabuła nie każdemu "podejdzie".
Współczesne sci-fi wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby nie garstka filmów, które wyznaczyły kierunek rozwoju całego gatunku.
Wśród planowanych premier seriali science cyberpunk fiction, Neuromancer, jest bez wątpienia jednym z najbardziej wyczekiwanych.
Jednym z bardziej zapomnianych dokonań Ridleya Scotta jest miniserial z 2008 roku Andromeda Strain (po naszemu nieco łopatologiczne Andromeda znaczy śmierć).
Być może najlepsza adaptacja serii o wampirach została przeniesiona na ekran przez człowieka, który sam ją stworzył. Chodzi o The Strain (u nas Wirus).