News
Starcie gigantów sci-fi: RAPORT MNIEJSZOŚCI miał być kontynuacją PAMIĘCI ABSOLUTNEJ
Raport mniejszości, uznany hit science fiction spod ręki Stevena Spielberga pierwotnie miał być kontynuacją Pamięci absolutnej.
Raport mniejszości, uznany hit science fiction spod ręki Stevena Spielberga pierwotnie miał być kontynuacją Pamięci absolutnej, a rolę Toma Cruise’a miał oczywiście zagrać nie kto inny jak sam Arnold Schwarzenegger, jak donosi MovieWeb. Co ciekawe to konflikty terminów i bankructwo firmy Carolco Pictures, czyli producenta Total Recall w połowie lat 90. pokrzyżowały te plany, a nie planowana adaptacja Spielberga.
Raport mniejszości, będący ekranizacją prozy Philipa K. Dicka, przenosi widzów do 2054 roku, gdzie w Waszyngtonie testowany jest rewolucyjny program Precrime. System wykorzystuje troje jasnowidzów zwanych prekogami, którzy dzięki swoim zdolnościom przewidują przyszłe zabójstwa. Policja aresztuje potencjalnych morderców, zanim popełnią zbrodnię. Problemy zaczynają się, gdy jasnowidze przewidują, że szef całego systemu, John Anderton w wykonaniu Toma Cruise’a, sam stanie się zabójcą w ciągu 36 godzin.

Według książki Tales from Development Hell: The Greatest Movies Never Made Davida Hughesa, oryginalny scenariusz zakładał powrót Douglasa Quaida ze zwycięskiego Marsa, gdzie miał objąć kierownictwo nowo utworzonego działu Precrime, a marsjańscy mutanci z telepatycznymi zdolnościami mieli stać się prekogami.
Pomysł kontynuacji Pamięci absolutnej wydawał się kusząco dobry. Schwarzenegger w latach 80. i 90. był absolutnie pierwszoplanową gwiazdą, której filmy przekładały się na kasowe sukcesy. W przeciwieństwie do innych ikon kina akcji tamtej epoki, swobodnie poruszał się między gatunkami, ze szczególnym upodobaniem do science fiction. Gdyby Pamięć absolutna 2 powstała na początku lat 90., z Paulem Verhoevenem jako reżyserem, mogłaby się udać, choć trzeba przyznać, że zarys scenariusza wygląda dziś nieco egzotycznie.

Raport mniejszości trafił do kin w 2002 roku, gdy najlepsze dni Schwarzeneggera były już za nim. Chociaż Tom Cruise stworzył przekonującą i bardzo dobrą rolę Johna Andertona, trudno nie zastanawiać się, jak wyglądałaby ta produkcja z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej.

