Dziennikarka portalu Variety miażdży 365 DNI. „Usprawiedliwia gwałt”

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

365 dni, erotyczny film oparty na powieści Blanki Lipińskiej pod tym samym tytułem, udostępniony został w wielu innych krajach na świecie, gdzie święci triumfy, trafiając na pierwsze miejsca list najchętniej oglądanych produkcji. 

O filmie Barbary Białowąs i Tomasza Mandesa zrobiło się natychmiast bardzo głośno – 365 dni stało się przedmiotem dyskusji wśród widzów na Twitterze, gdzie zwracano uwagę na dyskusyjny punkt wyjściowy fabuły – główna bohaterka produkcji zostaje porwana przez włoskiego mafioza, który daje jej rok na zakochanie się w nim. Stwierdzono, że 365 dni gloryfikuje związek z przymusu i w romantyczny sposób próbuje przedstawić porwanie. Na portalach takich jak „Decider” oraz „Cosmopolitan” pojawiły się recenzje, gdzie padają nawet określenia o najgorszym filmie, jaki widziało się w życiu. Krytycy odnotowują, że 365 dni to produkcja bez smaku i antyfeministyczna, opowiadając w zasadzie o syndromie sztokholmskim. 

Bezlitośnie o filmie wypowiedziała się Jessica Kiang, redaktorka portalu Variety i jeden z czołowych krytyków portalu Rotten Tomatoes. Dziennikarka nazwała 365 dni dyskusyjną interpretacją baśni o Pięknej i Bestii, w której Bella nie ma nic przeciwko porwaniu i faktowi, że Bestia zabija mieszkańców jej wioski, o ile da jej kilka orgazmów. Recenzentka kpi z dialogów oraz przebiegu fabuły, zwraca uwagę na przerysowanie bohaterów (obojga charakteryzuje głównie wygląd) i zauważa, że jedyne udane sceny to te przedstawiające seks – głównie dlatego, że nikt nic wtedy nie mówi. Kiang z niesmakiem pisze też o fakcie, że 365 dni sugeruje, że zgodę na wspólny seks można uzyskać z mocą wsteczną oraz usprawiedliwia gwałt („nie można tak tego nazwać, jeśli jej się podobało”).

Tutaj przeczytacie pełną recenzję.

Zgadzacie się z wypowiedziami dziennikarki?

Ostatnio dodane