Zestawienie

ZŁOTE MALINY. Laureaci, którzy nie zasłużyli na to “wyróżnienie”

Autor: Katarzyna Kebernik
opublikowano

Tak jak oscarowe decyzje i werdykty trudno jest czasem traktować poważnie – zwłaszcza w ostatnich latach – tak i Złotymi Malinami, czyli najsłynniejszymi filmowymi antynagrodami świata, również nie zawsze warto się sugerować. Zdarza się bowiem, że dostają je całkiem porządne filmy, a nawet takie obrazy, które moglibyśmy określić mianem bardzo dobrych. Poniżej piszę o tych werdyktach, które uważam za najbardziej krzywdzące i niesprawiedliwe.

W moim zestawieniu piszę tylko o zwycięzcach, chociaż kuriozalnych nominacji w historii Złotych Malin nie brakuje (Aerosmith w kategorii „Najgorsza piosenka” za Armageddon). Jedna z nominacji jest jednak tak niesprawiedliwa, że po prostu nie mogłam jej pominąć przy tworzeniu tej listy…

1981: Stanley Kubrick nominowany w kategorii „Najgorszy reżyser” za Lśnienie

To niby tylko nominacja, ale już i tak profanacja. Za reżyserię? Serio? Ślepy by zobaczył, a głuchy usłyszał, że Kubrick doskonale wiedział, co i dlaczego nakręcił. O ile jeszcze niechęć Stephena Kinga do ekranizacji Lśnienia jestem w stanie zrozumieć (w końcu jako autor powieści ma pełne prawo być przywiązany do swojej wizji), to tej skandalicznej nominacji już nie. Nie wiem nawet, jakie wymyślono argumenty dla jej przyznania. Może szacowna komisja nie lubiła horrorów? Bo w tym samym roku nominowała Piątek trzynastego w kategorii „Najgorszy film” – co swoją drogą zasługiwałoby na osobny akapit, ale na tę wtopę też nie znajduję słów.

1981: John Adames wygrywa w kategorii „Najgorszy aktor drugoplanowy” za Glorię

john_adames_gloria

Jurorzy nie zrozumieli, że udawanie dorosłego było dokładnie tym, na czym miała polegać rola Adamesa

Nie ma to jak nazwać najgorszym aktorem roku ośmiolatka. Naprawdę, choćby przez wzgląd na wiek Adamesa jurorzy mogli się powstrzymać od tego werdyktu, po którym chłopiec już nigdy w niczym nie zagrał. Nagrodzona Złotym Lwem za najlepszy film Gloria doczekała się także nominacji do Złotych Malin w kategorii „Najgorszy film” – kolejna wpadka naszego niepowtarzalnego jury ’81. Frustrująca mnie tym bardziej, że dzieło Johna Cassavetesa to mój najukochańszy film na tej liście. Jednocześnie nienachalnie porusza widza i inteligentnie wciąga go w swoją grę reinterpretowania schematów kina sensacyjnego. O sukcesie filmu decyduje też doskonały duet aktorski, między którym wywiązuje się wyczuwalna chemia. Gena Rowlands – w swojej życiowej roli – wciela się w dojrzałą kobietę po przejściach i z mroczną, gangsterską przeszłością. Kiedy któregoś dnia jej sąsiedzi zza ściany zostają zabici w wyniku mafijnych porachunków, musi przełamać wrodzoną niechęć do dzieci i zaopiekować się jedynym ocalałym z masakry – granym przez Johna Adamesa małym chłopcem, który szybko zakochuje się w swojej opiekunce i postanawia, że ta musi zostać jego dziewczyną (tak, Leon zawodowiec sporo podpatrzył od Glorii). To, co zarzucano roli Adamesa – sztuczne, nienaturalnie dorosłe zachowanie – było dokładnie tym, na czym miała polegać jego rola. Chłopiec udaje przed Glorią latynoskiego macho i cwaniaka, starając się ją w sobie rozkochać. Po śmierci rodziców czuje się dorosły i uważa, że to on, jako mężczyzna, powinien być szefem ich duetu. Jego celowo przejaskrawione zachowanie staje się źródłem wielu komicznych sytuacji i stanowi udaną satyrę na związki damsko–męskie.

1986: Nagroda w kategorii „Najgorszy film” dla Rambo II

Brak dystansu i nierozumienie przemysłu rozrywkowego to częste grzechy malinowych jurorów. Nie wiem jak wy, ale ja nie znoszę snobistycznego podziału na mainstreamowe i niszowe. Kino od zarania jest przede wszystkim rozrywką, najbardziej masową ze sztuk. Także przyznająca Oscary akademia zdaje się tego nie dostrzegać, o czym dobitnie świadczy nowo utworzona kategoria potworek, czyli nagroda za najlepszy film popularny. Tworzenie sztywnej opozycji dobre–popularne szkodzi wielu klasykom, a jednym z nich jest seria Rambo. Chyba wszystkie części, oprócz pierwszej, były nominowane do Złotych Malin w różnych kategoriach, ale jedynie „dwójka” wygrała statuetkę dla „najgorszego filmu” – dlaczego? Przecież to porządny sequel! Rok 1986 to jeszcze nie ten moment, kiedy seria zaczęła pożerać własny ogon. Dwie kolejne statuetki powędrowały do Stallone’a – za najgorszy scenariusz i dla najgorszego aktora. Sylvester to osobny temat i zostanie przeze mnie szerzej opisany już za chwilę, a co do roku 1986, to sporo nominacji dostał też pewien całkiem fajny, a mało znany film sensacyjny, w którym Mickey Rourke gra Polaka – Rok smoka. Na szczęście w żadnej z kategorii nie przyznano mu nagrody. Ot, taka ciekawostka.

Ostatnio dodane