Seriale TV

W GŁĘBI LASU. Wreszcie udany POLSKI SERIAL od NETFLIXA

Dzięki spójnej narracji, solidnej reżyserii i przekonującemu aktorstwu, spędzenie kilku godzin z "W głębi lasu" okazuje się nader satysfakcjonującym doświadczeniem.

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Bez wątpienia nie jestem pożeraczem seriali – w ciągu roku oglądam zaledwie kilka do kilkunastu tytułów, ale staram się być na bieżąco z serialowymi premierami. W dobie platform streamingowych produkcje odcinkowe pobiły popularnością te filmowe, pełnometrażowe, dlatego dobrze wiedzieć, co w serialowej trawie piszczy. Netflix dba o rozgłos dla swoich produkcji, dlatego o W głębi lasu usłyszałem dość wcześnie i od razu wiedziałem, że będę chciał tę miniserię obejrzeć – w końcu nie co dzień Polacy adaptują na ekran Harlana Cobena!

W głębi lasu

Za kamerą dwaj zdolni przedstawiciele młodszego pokolenia polskich reżyserów, Leszek Dawid i Bartek Konopka, w rolach głównych Grzegorz Damięcki i Agnieszka Grochowska, a przede wszystkim materiał źródłowy spod ręki jednego z najpoczytniejszych autorów thrillerów na świecie. To wszystko sprawiało, że W głębi lasu z miejsca można było zaliczyć do najbardziej oczekiwanych polskich seriali roku – zwłaszcza, że za produkcją stał Netflix, znający się na miniseriach jak mało kto. Obiecująco zapowiadał się także metraż – sześć odcinków to dla widzów takich jak ja, raczej niegustujących w tasiemcowych serialach, dystans wręcz idealny. Oczywiście tylko wówczas, gdy scenariusz zapewni odpowiedni poziom zaangażowania: w przypadku W głębi lasu za intrygę odpowiadali niezbyt doświadczona Agata Malesińska i Wojciech Miłoszewski, młodszy brat słynnego pisarza Zygmunta, mający na koncie scenariusze do udanych seriali, Watahy i Znaków. Można więc było spodziewać się co najmniej przyzwoitej scenopisarskiej roboty.

Pierwszy kontakt z W głębi lasu nastręcza jednak nieco obaw. Siermiężne, grubo ciosane dialogi i przesadnie gwiazdorsko prowadzona postać prokuratora Pawła Kopińskiego (Grzegorz Damięcki) może nieco odstraszać w premierowym odcinku, ale gdy intryga oddaje więcej pola sekwencjom retrospektywnym, robi się ciekawiej, a akcja mocno się zagęszcza. W głębi lasu opowiada o pewnej tajemniczej i tragicznej historii, która wydarzyła się w 1994 roku na letnim obozie, na którym nastoletni wówczas Paweł był opiekunem dla – co jest dość zastanawiające – swoich rówieśników. Dwie i pół dekady później policja znajduje ciało człowieka, który może mieć związek z wydarzeniami sprzed lat… Fabuła serialu Netfliksa to wręcz klasyka literackich kryminałów – zagadka z przeszłości, otwieranie niemal zabliźnionych ran, gęsto rozsiane tropy, w tym oczywiście sporo mylących. Dawid i Konopka oferują bardzo solidną reżyserię, montaż scen współczesnych i retrospektywnych jest płynny i uzasadniony fabularnie, a historia – choć mało odkrywcza – trzyma za gardło. Co prawda chciałoby się nieco lepiej poznać bohaterów, związać się z nimi, by móc im mocniej kibicować, ale nagromadzenie wątków – także tych współczesnych, niektórych zupełnie niepotrzebnych – powoduje, że akcja toczy się wartko i na zgłębianie historii poszczególnych postaci zwyczajnie nie starcza już czasu.

Dużą zaletą W głębi lasu jest to, że długo nie odkrywa wszystkich kart – ostateczne rozwiązanie zagadki zapewne niejednego widza zaskoczy, także dlatego, że twórcy nie podrzucają zbyt wielu tropów, które zapowiadałyby taki, a nie inny finał. Nie brakuje tu pomniejszych dziur fabularnych i sporych naciągnięć (opiekun-rówieśnik podopiecznych to jednak nie był kolonijny standard nawet w latach 90….), ale nie psują one zabawy z oglądania W głębi lasu. Z przyjemnością patrzy się na Agnieszkę Grochowską i jej klasycznie nonszalanckie aktorstwo – nie mogę oprzeć się wrażeniu, że można było panią Agnieszkę i postać Laury wykorzystać nieco lepiej, mniej przedmiotowo, ale i tak cieszę się, że mogliśmy poznać tę bohaterkę. Stanowi ona bowiem idealną przeciwwagę dla nieco chaotycznego, miotającego się w swoim śledztwie prokuratora Kopińskiego. Grzegorz Damięcki to aktor z dużym potencjałem, ale ewidentnie potrzebuje reżysera, który szczegółowo popracuje z nim nad rolą.

W głębi lasu

W głębi lasu wpisuje się w modę na lata 80. i 90., jak choćby niedawno czynił to polski slasher W lesie dziś nie zaśnie nikt (co oni z tym lasem…?), ale serial na podstawie prozy Cobena to oczywiście propozycja nieco ambitniejsza niż horror Bartosza M. Kowalskiego. Dzięki spójnej narracji, solidnej reżyserii i przekonującemu aktorstwu (zwłaszcza młodzieży, Huberta Miłkowskiego i Wiktorii Filus), spędzenie kilku godzin z W głębi lasu okazuje się nader satysfakcjonującym doświadczeniem. A pierwsze pozytywne recenzje z Zachodu sugerują, że to może być pierwsza polska produkcja Netfliksa, która zdobędzie międzynarodowe uznanie. To chyba wystarczający powód, by nazwać W głębi lasu udanym przedsięwzięciem.

Ostatnio dodane