Publicystyka filmowa
REMINISCENCJA, SCI-Fi w stylu neo-noir, który przemknął niezauważony
Oryginalne pomysły przegrywają z utartymi przez lata pomysłami prezentowanymi w rozległych franczyzach. To dokładnie stało się udziałem filmu Reminiscencja.
Problem z wieloma filmami science fiction polega na tym, że wymagają wielokrotnych seansów, by w pełni je zrozumieć. Fantastyka naukowa w swej istocie podważa nasze wyobrażenia o świecie i sposobie jego funkcjonowania i łatwo ją odrzucić bez głębszego zastanowienia. Dlatego oryginalne pomysły często przegrywają z utartymi przez lata pomysłami prezentowanymi w rozległych franczyzach. To dokładnie stało się udziałem filmu Reminiscencja, neo-noirowego science fiction, o którym ostatnio przypomniał Collider.
Niestety Reminiscencja okazała się komercyjną porażką, zarabiając marne 16 milionów dolarów na całym świecie (była też w polskich kinach) przy budżecie wynoszącym 68 milionów, a krytycy na świecie nie mieli dla niej żadnej litości (nie to, że porównuję, ale to samo było z Łowcą androidów, który rozgrywając się w podobnie mroczno-neonowo-mokrym świecie ewidentnie był tu wizualną inspiracją) i dali mu zaledwie 37% pozytywów na Rotten Tomatoes.

Co ciekawe film przeżywa teraz drugie życie w streamingu – widzowie zakochują się na nowo w bardzo stylowej warstwie wizualnej, bogatym worldbuildingu, pełnej zwrotów akcji zagadce i oczywiście dwójce bardzo atrakcyjnych gwiazd w postaci Hugh Jackmana i Rebekki Ferguson.
Reminiscencja przenosi nas do przyszłości, w której Miami zostało częściowo zatopione przez globalne ocieplenie i podnoszący się poziom mórz. Nick Bannister – prywatny detektyw – pomaga udręczonym duszom przeżyć na nowo ich cenne, zapomniane wspomnienia – aż do momentu, gdy spotyka kogoś, kogo się nie spodziewał. Bannister jest detektywem duszy, porusza się w świecie przeszłości, pomagając klientom nawigować wśród utraconych wspomnień. Jego życie zmienia się na zawsze, gdy przyjmuje nową klientkę, Mae. Z pozoru prosta sprawa staje się jego obsesją gdy kobieta znika, a Bannister, walcząc o jej odnalezienie i poznanie prawdy, zagłębia się coraz bardziej w mroczny świat tajemnic.

Parę lat temu Marcin Kempisty recenzował film na naszych łamach: Gatunkowo Reminiscencji najbliżej jest do opowieści noir, w której stereotypowo tajemnicza femme fatale sprowadza bohatera na moralne manowce. Świat buja się na krawędzi zagłady, etyczna zgnilizna dopada każdego, kto kiedyś wierzył w istnienie cnót, lecz katastroficzne okoliczności nie przeszkadzają Bannisterowi w rozwinięciu miłosnych skrzydeł. […] Szkoda też, że z Reminiscencji nie zrobiono choćby miniserialu. Świat przedstawiony jest niezwykle bogaty, Joy jak tylko może zwraca uwagę na detale, na przykład konsekwencje katastrofy klimatycznej, jednak brakuje jej czasu, by móc w pełni rozwinąć wszystkie wątki.

