Connect with us

Publicystyka filmowa

Powrót do PRESSŁOŚCI #1

POWRÓT DO PRESSŁOŚCI to fascynująca podróż przez filmowe archiwa, odkrywająca kultowe tytuły i ich historyczne recenzje.

Published

on

Powrót do PRESSŁOŚCI #1

whq4

POWRÓT DO PRESSŁOŚCI to nasza nowa inicjatywa, która wynikła z naszego zamiłowania do filmowych czasopism (których w Polsce jest niewiele) i opasłych archiwów, które posiadamy w domach, a które domagają się odkurzenia. Parę lat temu Adi popełnił artykuł, którego tytuł nas zainspirował, a zabawna zawartość skłoniła do rozwinięcia w coś większego, bardziej regularnego i – mamy nadzieję – dla naszych czytelników ciekawego.

Advertisement

Film, Ekran, Cinema, Świat Filmu, Magazyn Filmowy, Cinema Press Video, Świat Młodych, Filipinka, Fantastyka, Przekrój, Kino – wszystkie one (plus wiele innych tytułów) zalegają na strychach, w bibliotekach, w czytelniach czasopism. I chcemy je odkryć na nowo, spojrzeć na świat filmu z perspektywy osób, które obserwowały filmy, aktorów, zjawiska w momencie, gdy były one aktualne, a dzisiaj są historią, klasyką, kanonem. Czasami będzie śmiesznie, czasem poważnie – pokażemy ówczesne recenzje, biografie, analizy, aktualności. Zerkniemy na opinie o filmach, które dzisiaj są kultowe, a kilkadziesiąt lat temu na taki los nikt ich nie skazywał.

Będziemy sięgać do artykułów z wielu dekad – poczynając od lat 40. , kiedy debiutował na rynku „Film”, aż do XXI wieku i materiałów z czasopism, których już nie ma. Najczęściej w języku polskim, choć mogą zdarzyć się również artykuły w języku angielskim. Oczywiście, nie jest naszym zamiarem naruszanie praw autorskich – skany, które wrzucamy, traktujemy jako ciekawostkę, cytat i tylko w ten sposób powinny one być rozumiane 🙂

Advertisement

Jeśli macie materiały, które idealnie nadają się do tego działu, podeślijcie dobrej jakości skany oraz komentarz na adres wspolpraca@film.org.pl.

Razem możemy uchronić prasę filmową od zapomnienia!

Advertisement

 

EKRAN, nr 23, czerwiec 1988 rok

Advertisement

W latach 80. istniało kilka czasopism kulturalnych – wszyscy znamy Film, który w naszym dziale będzie pojawiał się pewnie najczęściej, ale jednym z ważniejszych tygodników (bo w tej formie najczęściej wydawano magazyny) był „Ekran”, czasopismo wydawane od 1957 roku, skupione w równym stopniu na premierach kinowych, relacjach z festiwali, ale i na programach telewizyjnych, nowinkach technologicznych RTV, plotkach i gwiazdach małego i dużego ekranu.

W 1988 roku większość z nas wiedziała, gdzie szukać największych filmowych wrażeń. Dla mnie osobiście odtwarzacz Funai i kasety VHS były czymś, bez czego nie wyobrażałem sobie dnia – jako 8-latek zarzynałem magnetowid na wszelkie sposoby, a on wiernie mi służył latami i do dnia dzisiejszego… działa. Z ciekawości po latach ściągnąłem go ze strychu, wrzuciłem jedną z 20-30 kaset, jakie zostawiłem sobie na pamiątkę, a Funai – podrzędny japoński produkt – bez problemu odtworzył „Szklaną pułapkę” z nieśmiertelnym Jarosławem Łukomskim w roli lektora.

Advertisement

Wracając do „Ekranu”. 1988 rok to (prawie) szczyt popularności VHS na czele z „Dirty dancing„, „Predatorem”, „Zabójczą bronią”, „Top Gun, „Labiryntem”, „Plutonem”, „Nieśmiertelnym”, „Goonies”, „Powrotem do przeszłości. Autor artykułu „Video: wróg czy przyjaciel telewizji” próbuje diagnozować popularność magnetowidów tuż, tuż przed wielkim boomen na tę formę konsumowania rozrywki. I jak zawsze w tego typu przypadkach, pojawia się obawa o znaczenie telewizji, która może znaleźć się w cieniu VHS.

Co ciekawe, autor wspomina o braku jakichkolwiek analiz socjologicznych, statystycznych czy kulturoznawczych mierzących się z popularnością Video. Ten problem chyba wciąż mamy – filmoznawcy skupiają się (generalnie) na twórcach i filmach, których nikt na VHS albo nie chciał oglądać, albo nie miał jak; zwyczajni kinomani raczej pielęgnują sentymenty niż próbują zmierzyć się z erą VHS w sposób typowo naukowy… Prawdopodobnie istnieją gdzieś opracowania na temat znaczenia VHS, ale kto o nich wie?

Advertisement
Video_przyjaciel_czy_wrog

Kliknij i przeczytaj artykuł

Celuloidowy fetyszysta niegardzący żadnym rodzajem kina. Nie ogląda wszystkiego, bo to nie ma sensu, tylko ogląda to, co może mieć sens.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *