Publicystyka filmowa
Miniseria, w której Z ARCHIWUM X spotyka się z H.P. Lovecraftem
Trudno znaleźć inną serię, która tak swobodnie przeskakiwałaby między konwencjami i potrafiła wykorzystać horror Lovecrafta opowiadając o bardzo realnym strachu
W 2020 roku HBO wyemitowało serial, który połączył dwa pozornie odległe światy: literacki horror H.P. Lovecrafta oraz opowieść o czarnoskórych Amerykanach żyjących w czasach segregacji rasowej. Był jednocześnie horrorem, science fiction, dramatem historycznym, przygodą i serialem o potworach. Trudno znaleźć drugą produkcję, która tak swobodnie przeskakiwałaby między konwencjami, a przy tym potrafiła wykorzystać kosmiczny horror Lovecrafta do opowiadania o bardzo realnym strachu – rasizmie, przemocy i prześladowaniu. Kraina Lovecrafta.
Serial zadebiutował 2020 roku, a pierwszy i jedyny sezon liczył dziesięć odcinków. Twórczynią i showrunnerką była Misha Green, a producentami wykonawczymi zostali między innymi Jordan Peele i J.J. Abrams. Produkcję oparto na powieści Lovecraft Country Matta Ruffa z 2016 roku.

Historia rozpoczyna się w latach 50. Atticus Freeman, weteran wojenny i miłośnik literatury science fiction, wyrusza z przyjaciółką Leti oraz wujem George’em w podróż przez Stany Zjednoczone. Szukają zaginionego ojca Atticusa, ale szybko okazuje się, że ich wyprawa będzie miała niewiele wspólnego ze zwykłymi poszukiwaniami. Bohaterowie trafiają do Ardham w Massachusetts, gdzie odkrywają tajemnice związane z rodziną Atticusa, magią i tajemniczym zakonem.
I właśnie tutaj Kraina Lovecrafta wykonuje swój najciekawszy zwrot. Serial bierze klasyczny lovecraftowski motyw – zwykły człowiek odkrywa, że rzeczywistość skrywa niewyobrażalne siły – i przenosi go do świata, w którym bohaterowie już wcześniej żyją w ciągłym zagrożeniu. Potwór z mackami może być przerażający, ale równie realne niebezpieczeństwo stanowi policjant zatrzymujący czarnoskórego kierowcę na drodze. Kosmiczny horror i horror społeczny zaczynają się więc wzajemnie uzupełniać.

Serial bardzo świadomie korzysta z mitologii H.P. Lovecrafta, choć nie jest jego bezpośrednią ekranizacją. Pojawiają się tajemnicze księgi, pradawna magia, potwory i istoty przypominające te znane z literatury weird fiction. Serial może kojarzyć się także Z Archiwum X. Nie chodzi tutaj jednak o podobieństwa fabularne, lecz o sposób łączenia niewyjaśnionego z rzeczywistością. Tak jak Mulder i Scully przemierzali Amerykę, trafiając na kolejne dziwne zjawiska, tak bohaterowie Krainy Lovecrafta podróżują po kraju, odkrywając kolejne tajemnice i zagrożenia.
Obie produkcje potrafiły łączyć samodzielne historie z większą mitologią, a także zestawiać racjonalny świat z czymś, czego nie da się łatwo wyjaśnić. Z Archiwum X koncentrowało się oczywiście bardziej na zagadce i teorii spiskowej, natomiast Kraina Lovecrafta wykorzystuje fantastykę przede wszystkim do rozmowy o historii i tożsamości.

Jednym z największych atutów serialu była jego nieprzewidywalność. Kolejne odcinki potrafiły całkowicie zmienić konwencję. Raz oglądaliśmy klasyczny horror o nawiedzonym domu, innym razem historię o czarnej magii, podróży w czasie czy alternatywnych wymiarach. Szczególnie mocny był odcinek poświęcony masakrze w Tulsie z 1921 roku, w którym prawdziwa tragedia historyczna została połączona z fantastyką. Dzięki temu Kraina Lovecrafta nie pozwalała widzowi przyzwyczaić się do jednej formuły.
Produkcja spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem krytyków, można powiedzieć, że wyraźnie lepszym niż widzów (88% od krytyków vs. 64% od widzów na Rotten Tomatoes), choć nie wszystkie eksperymenty przypadły do gustu widzom. Chwalono przede wszystkim ambicję, aktorstwo, scenografię, muzykę i sposób połączenia horroru z tematyką społeczną. Kontrowersje dotyczyły natomiast między innymi przemocy i bardzo dosłownego przedstawiania rasizmu. Dla części widzów serial był zbyt przeładowany tematami i pomysłami, a jego kolejne zwroty fabularne sprawiały wrażenie chaotycznych.

Marcin Kempisty recenzował dla nas serię dokładnie w tym kluczu: […]Przemieszanie stylów ma swoją cenę: choć serial nie „nudzi”, bo przecież wciąż następują zmiany w sposobie snucia opowieści, to jednak wychodzi z tego finalnie wielki galimatias. Dopiero pod koniec sezonu zostaje zawiązana akcja, a na światło dzienne wychodzi główny wątek, co wcale nie oznacza, że następuje porządek i poprawa jakości. Podporządkowanie opowieści wymogom politycznym – swego rodzaju „zrewanżowaniu” się za lata cierpienia – sprawiło, że Kraina Lovecrafta stała się nieznośnie nachalna. Wrzucenie wszystkich słusznych spraw, z historycznego i czysto ludzkiego punktu widzenia, do jednego worka, nie uczyniło serialu HBO lepszym.[…]
Największym rozczarowaniem okazało się jednak zakończenie serialu po jednym sezonie. Początkowo HBO było zainteresowane kontynuacją, a Misha Green rozpoczęła przygotowania do drugiego sezonu. Powstała nawet rozbudowana koncepcja zatytułowana Lovecraft Country: Supremacy. Miała ona przedstawić zupełnie nową wersję Ameryki, podzieloną na cztery odrębne terytoria, i kontynuować historię świata po wydarzeniach pierwszego sezonu. Ostatecznie HBO poinformowało, że drugiego sezonu nie będzie. Po anulowaniu Green pokazała fragment przygotowanej biblii drugiego sezonu, co tylko zwiększyło żal fanów.

Kraina Lovecrafta nie bała się być dziwna. Wykorzystała horror, science fiction i fantasy jako język do opowiadania o historii czarnoskórych Amerykanów, przemocy i dziedziczeniu traumy. Był nierówny, czasami przeładowany i momentami chaotyczny, ale jednocześnie miał własną tożsamość.

