Connect with us

Publicystyka filmowa

ZapomnIj o CLAYFACE – ten superbohaterski HORROR bije go na głowę

Syntetyczna twarz bohatera wytrzymuje 99 minut w świetle, a Sam Raimi stworzył go, bo nie dostał ekranizacji Cienia. Człowiek ciemności.

Published

on

ZapomnIj o CLAYFACE – ten superbohaterski HORROR bije go na głowę
Obraz zmodyfikowany przez AI.

Oszpecony aktor odzyskuje twarz, ale eksperymentalna terapia zmienia także jego ciało i psychikę. Clayface przypomina, jak blisko kinu superbohaterskiemu do opowieści o potworach, tymczasem Sam Raimi urządził podobne spotkanie już w swoim filmie z 1990. Jego bohater sam produkuje skórę, pod którą ukrywa zniszczone oblicze, a potem próbuje pogodzić zemstę z powrotem do ukochanej. Obaj dostają szansę odzyskania dawnego wyglądu, choć trudno nazwać ją szczęśliwym zrządzeniem losu. U naukowca nawet wyjście do ludzi wymaga pilnowania zegarka. Człowiek ciemności.

Advertisement

Człowiek ciemności, czyli własny potwór Raimiego

Zanim powstał Człowiek ciemności, Raimi próbował dostać pracę przy ekranizacji przygód Cienia. Jak wspominał, spotkał się ze scenarzystami i ludźmi z Universalu, ale angażu nie dostał, więc wymyślił własnego bohatera. Charakteryzator Tony Gardner wskazywał wśród inspiracji także Upiora w operze. Film z 1990 roku, dziś dostępny w Polsce do wypożyczenia choćby w Apple TV Store lub CHILI, wyrósł z tradycji, w której oszpecony mężczyzna może jednocześnie budzić współczucie i przerażać.

mężczyzna z cygarem w ustach zapala je złotą zapalniczką, ma sygnet na palcu i beżowy płaszcz

W Clayface Jamesa Watkinsa aktor Matt Hagen zostaje oszpecony przez przestępcę i poddaje się eksperymentalnej terapii. Odzyskuje wygląd, lecz stopniowo traci kontrolę nad ciałem i własną zemstą. Podobny los spotyka naukowca Peytona Westlake’a, choć u Raimiego ciekawiej wypada sam sposób odzyskiwania twarzy. Bohater musi ją sobie wykonać. Podczas gdy filmowy aktor korzysta z terapii, naukowiec sam przygotowuje narzędzie kolejnych oszustw. Jego wiedza służy zarazem powrotowi do ukochanej i podszywaniu się pod innych podczas porachunków.

Advertisement

Filmowy Hagen ma też wyraźny animowany rodowód. Scenarzysta Mike Flanagan wskazał jako inspirację serial Batman. Chodziło mu o dwuczęściowe Feat of Clay, w którym oszpecony aktor uzależnia się od preparatu Renuyu. Dzięki niemu potrafi przybierać cudzy wygląd, a po przymusowym przedawkowaniu zmienia się w gliniastą istotę. W późniejszym Mudslide jego ciało się rozpada, a przemiany go wyczerpują, bo animacja traktuje tę moc jak chorobę. Westlake tymczasem musi raz za razem sprawdzać własny wynalazek na sobie, także wtedy, gdy chce po prostu spotkać się z ukochaną.

Kadr z filmu Człowiek Ciemności: zbliżenie na niebieskie oko wyglądające spod zaschniętej czerwonawej skóry i owiniętego bandażem materiału

Twarz na 99 minut

Syntetyczna skóra rozpada się po 99 minutach ekspozycji na światło. To bezczelnie konkretna zasada: wystarczy, że bohater zbyt długo zostanie wśród ludzi, a maska zacznie go zdradzać. W Clayface groźbą jest postępująca terapia, tutaj dochodzi do tego termin ważności każdej twarzy. Temu samemu ograniczeniu podlegają zemsta i spotkanie z ukochaną, dlatego dramat naukowca wydaje się czytelniejszy: Westlake potrafi przygotować się do wyjścia, ale nie może sobie pozwolić na to, by zapomnieć o czasie.

Advertisement

Liam Neeson nie gra jednak wyłącznie kogoś, kto boi się demaskacji. Po zabiegu przeciwbólowym jego bohater wpada w napady szału, a podczas wybuchu na festynie zwykła sytuacja gwałtownie wymyka się spod kontroli. Aktor pozwala sobie na operową przesadę, zgodną z obrazami gniewu, którymi film przerywa akcję, ale groteska nie rozbraja tu tragedii. Przeciwnie: kiedy naukowiec traci panowanie nad sobą wśród zwyczajnej rozrywki, trudniej uwierzyć, że wystarczyłoby naprawić mu skórę.

Kadr z filmu Człowiek Ciemności: kobieta w białym swetrze i mężczyzna w granatowej marynarce siedzą przy stoliku na zewnątrz

Tak rozchwiany film sam zresztą przeszedł osobliwą operację. Producent Robert Tapert wspominał, że kolejne pokazy testowe wypadały coraz gorzej, także po skróceniu materiału do około 85 minut. Wtedy razem z montażystą Bobem Murawskim potajemnie przywrócił około dziewięciu minut przed pokazem dla krytyków. Ta historia pasuje do seansu, w którym trudno oddzielić makabrę od melodramatu i komiksowego wygłupu. Człowiek ciemności potrzebuje tych sąsiadujących ze sobą tonów, bo jego bohater potrafi przerazić chwilę po tym, jak wydawał się śmieszny.

Advertisement

Powrót do Julie

Komiksowy rozmach jest tu ważniejszy niż fabularny porządek, o który spierano się już przy premierze. Już w 1990 roku film chwalono za formę, a jednocześnie zarzucano mu przeładowaną intrygę. Z zebrał biletów na świecie blisko 49 mln dolarów, a po latach zyskał kultowy status dzięki brutalnemu połączeniu opowieści o superbohaterze i potworze. Urok tej mieszaniny polega na tym, że nawet przy melodramatycznym spotkaniu kochanków nie sposób zapomnieć o przemocy, do jakiej zdolny jest bohater.

Kadr z filmu Człowiek Ciemności: mężczyzna o zniszczonej, pokrytej bliznami twarzy w ciemnym płaszczu na tle nocnego miasta

Julie, grana przez Frances McDormand, daje tej przemocy osobistą przeciwwagę: ukochana żyje, a powrót do niej jest realnym pragnieniem bohatera, które raz po raz zderza się z zemstą i słabnącym panowaniem nad sobą. Hagen w Clayface traci siebie pod wpływem cudzej kuracji, tymczasem Westlake wie, do kogo chciałby wrócić, i sam sabotuje tę szansę kolejnymi porachunkami. W tym tkwi też przewaga starszego filmu. Bohater potrafi odtworzyć twarz mężczyzny, którego Julie kochała, i stanąć przed nią w tej postaci, ale nie potrafi już zachowywać się jak on.

Advertisement
Kadr z filmu Człowiek Ciemności: postać w czarnym kapeluszu i ciemnym płaszczu z brudną, poszarpaną maską zakrywającą twarz, przed ceglanym budynkiem
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *