Publicystyka filmowa
Ten zapomniany serial łączy klimat FRINGE z nadnaturalnym kryminałem NIE Z TEGO ŚWIATA
Z takiego połączenia łatwo zrobić serial, bo wystarczy dać bohaterowi kolejną zagadkę i pozwolić, by magia namieszała w policyjnym dochodzeniu. Akta Dresdena.
Prywatny detektyw wie zwykle, że klient nie mówi mu wszystkiego. Czarodziej, który bierze się do podobnej roboty, musi do tego brać pod uwagę, że podejrzany wcale nie jest człowiekiem. Z takiego połączenia łatwo zrobić serial, bo wystarczy dać bohaterowi kolejną zagadkę i pozwolić, by magia namieszała w policyjnym dochodzeniu. Trudniej sprawić, żeby po rozwiązaniu sprawy widz chciał wracać przede wszystkim do samego bohatera. Harry Dresden miał do tego niezłe kwalifikacje, a za plecami książki Jima Butchera. Telewizyjna kariera przyniosła mu jednak zaledwie jeden sezon i spór o to, ile literackiego czarodzieja udało się przenieść na ekran. Akta Dresdena.
Akta Dresdena, czyli detektyw od spraw nadnaturalnych
Harry Dresden, grany przez Paula Blackthorne’a, pracuje w Chicago jako prywatny detektyw i zawodowy mag, a policja wzywa go do spraw, które wykraczają poza zwykłe doświadczenie śledczych. Bohater Akt Dresdena zna niewygodną prawdę o mieście i zarabia na wiedzy, z którą inni nie bardzo potrafią sobie poradzić, a serial wypada najlepiej wtedy, gdy traktuje magię jako część tej niewdzięcznej profesji, a nie pretekst do kolejnego pokazu nadprzyrodzonych możliwości. Harry musi przecież przede wszystkim wykonać zlecenie.

Przy przenosinach z powieści Jima Butchera twórcy zmienili nawet podręczny ekwipunek Harry’ego – magicznym narzędziem została pałeczka perkusyjna, a volkswagena zastąpił jeep. Znacznie poważniej przerobili jednak Boba, doradcę detektywa. W książkach jest on związanym z pewną czaszką duchem intelektu, tymczasem na ekranie przybiera postać ducha dawnego czarodzieja, w którego wcielił się Terrence Mann. Harry dostał w ten sposób rozmówcę z twarzą i własnym temperamentem, a ich spotkania należą do przyjemniejszych momentów serialu, bo obaj aktorzy dobrze czują tę osobliwą znajomość.
Co zostało z książkowego Harry’ego
Bardziej niż samochodu trochę szkoda jednak głosu samego Dresdena, który w serialu słychać słabiej. W prozie ironiczna narracja pozwala poznać człowieka komentującego własne kłopoty, zanim zdąży się z nich wyplątać, a w zamkniętych odcinkach lepiej widać, czym Harry się zajmuje, niż to, jak myśli. Stąd rozdźwięk między urokiem bohatera a dość znajomą konstrukcją kolejnych epizodów. Do tego rozdwojenia pasują mieszane oceny krytyków, bo nastrój i staroświecki wdzięk rzeczywiście cieszą, ale po kolejnym dochodzeniu trudno wskazać coś równie wyrazistego jak sam pomysł maga-detektywa.

Czytelnicy przyjęli adaptację różnie. Części z nich nie przekonał nowy Bob ani inne zmiany, podczas gdy pozostali potraktowali serial jako osobną wersję opowieści. Sam Butcher mówił w 2007 roku, że oglądał go z przyjemnością i chciał pomóc przy ewentualnym drugim sezonie. Kontraktowej kontroli nad adaptacją nie miał, choć nieformalnie przekazywał uwagi do scenariuszy. W 2015 roku żartował już, że serial umarł, zanim zdążył coś zanadto zepsuć. W obu wypowiedziach słychać sympatię do ekranowego Harry’ego, a zarazem dystans do cudzych pomysłów na jego przygody.
Akta Dresdena obok Winchesterów i agentów FBI
Ekranowemu Harry’emu bardziej niż wierność rekwizytom przydałoby się mocniejsze związanie śledztw z osobistą historią. Tak postąpili twórcy Nie z tego świata, którzy od pierwszego sezonu w 2005 roku łączyli polowania na potwory z rodzinną zagadką braci Winchesterów. Z Dresdenem łączy ich praktyczne podejście do folkloru, dzięki któremu łatwiej rozpoznać zagrożenie, ale Sam i Dean mają wspólną przeszłość, a każda wyprawa przypomina o ich więzi. Harry przekonuje raczej jako fachowiec wezwany do trudnego przypadku niż jako człowiek, którego los skłania do obejrzenia następnego odcinka.

Podobny pomysł na śledztwa znajdziemy w późniejszym Fringe: Na granicy światów, choć czary zastąpiły tam sci-fi i naukowe eksperymenty. Serial od debiutu w 2008 roku łączył osobne sprawy z szerszą mitologią, a agentce FBI towarzyszyli ojciec i syn. U Dresdena policjantka Connie Murphy współpracuje z człowiekiem, który zawodowo zajmuje się magią, więc różnica nie sprowadza się jedynie do metody badania zagrożeń. We Fringe rodzinne relacje bezpośrednio dotykają zespołu śledczego i każda dziwna sprawa prędzej czy później dotyka ojca i syna, a u Dresdena kolejny klient zwykle znika z jego życia razem z napisami końcowymi.
Koniec po dwunastu odcinkach
Premierę w Sci Fi Channel obejrzało około 1,7 mln widzów, a w drugim tygodniu publiczność jeszcze się powiększyła, więc stacja przedstawiała debiut jako sukces na tle wcześniejszych wyników pasma. Powstało dwanaście odcinków, emitowanych od stycznia do kwietnia 2007 roku, ale w sierpniu potwierdzono koniec produkcji, choć w ogłoszeniach kasacji zabrakło wyraźnego uzasadnienia. Urwana historia drażni tym bardziej, że twórcy mieli do dyspozycji książkowe zaplecze i bohatera, którego zawód pozwalał wprowadzać kolejnych klientów bez wymyślania za każdym razem nowego powodu, by zetknął się z nadnaturalnym zagrożeniem.

Po latach Akta Dresdena trafiły także do ramówki polskiego AXN Black. Taki powrót pasuje do serialu, którego zaletą jest łatwość wejścia w kolejną sprawę, bo Harry’ego można poznać bez znajomości rozbudowanej mitologii i szybko zrozumieć reguły jego pracy. Dziś najwięcej przyjemności sprawia codzienność maga, który bez przerwy godzi niezwykłe umiejętności ze zwyczajnym obowiązkiem rozwiązania zagadki, a kij hokejowy służy mu za magiczne narzędzie tak naturalnie, jakby od dawna należał do wyposażenia każdego detektywistycznego biura.

