Recenzje
OSTATNI POSTERUNEK. Solidny, dobrze zrealizowany thriller SCI-FI
2063. Działalność człowieka doprowadziła do wzrostu poziomu mórz i oceanów, większość ludzkości wyginęła, a planeta znalazła się pod wodą. Ostatni posterunek.
Ostatni posterunek Tanela Tooma z 2023 roku to solidny i dobrze zrealizowany film, który jednak nie zostaje z widzem na dłużej.
Rok 2063. Działalność człowieka doprowadziła do wzrostu poziomu mórz i oceanów – większość ludzkości wyginęła, a nieomal cała planeta znalazła się pod wodą. Pozostały tylko dwa niewielkie kontynenty, które toczą ze sobą wojnę o ziemię i zasoby. Na ufortyfikowanej platformie morskiej od ponad dwóch lat stacjonuje czteroosobowa załoga, która niecierpliwie czeka na zmianę warty: sierżant Hendrichs, kapral Cassidy, mechanik Baines i kuk Sullivan. Kiedy na horyzoncie wreszcie pojawia się statek, wydaje się, że ich służba dobiegła końca. Próby nawiązania kontaktu z jednostką kończą się fiaskiem.

Tanel Toom (rocznik 1982) jest absolwentem wydziału filmowego na Uniwersytecie Tallińskim. Reżyserskiego rzemiosła uczył się na reklamach oraz filmach krótkometrażowych, z których jeden – The Confession (2010) – otrzymał nominację do Oscara. Renomę estońskiego twórcy potwierdził jego pełnometrażowy debiut Prawda i sprawiedliwość (2019) na podstawie cyklu powieści A.H. Tammsaarego, które ukazywały drogę Estonii od prowincji imperium rosyjskiego do niezależnego państwa. Był to najchętniej oglądany film w tamtejszych kinach od czasu, kiedy kraj ten odzyskał niepodległość w 1991 roku.
Nie dziwi więc, że szybko znalazły się pieniądze na kolejny utwór Tooma. Ostatni posterunek według skryptu Malachiego Smytha to koprodukcja Estonii, Niemiec i Wielkiej Brytanii z międzynarodową obsadą: Amerykanką Kate Bosworth (Cassidy), Niemcem Thomasem Kretschmannem (Hendrichs), Irlandczykiem z Północy Martinem McCannem (Baines) oraz Anglikiem Lucienem Laviscountem (Sullivan). Plan zdjęciowy objął okolice Tallina i wschodnie wybrzeże Anglii z fortami Maunsella przy ujściach Tamizy i Medway, które posłużyły za inspirację dla filmowej platformy wojskowej.

Wodny świat (1995) Kevina Reynoldsa, Podzielony (2017) Maxa Kestnera i Nowa Ziemia (2021) Tima Fehlbauma to tylko niektóre filmy, w których pokazano postapokaliptyczną wizję zatopionej Ziemi. Ostatni posterunek wyróżnia się na ich tle niemal całkowitym brakiem widowiskowej akcji: to w zasadzie kameralny thriller psychologiczny w anturażu fantastycznonaukowym, rozgrywający się w jednej lokalizacji i z udziałem czterech postaci. Tooma najbardziej interesuje budowanie napięcia i mylenie tropów – aż do kulminacyjnego zwrotu akcji tyleż zaskakującego, co niezbyt wiarygodnego.
Na przekór tej dziurze fabularnej, której nie zdradzę, portret ludzi znajdujących się u kresu psychicznej wytrzymałości, podejrzewających się wzajemnie o zdradę i popadających w coraz większą paranoję, jest całkiem przekonywający. Największą zaletą Ostatniego posterunku jest jednak realizacja, zwłaszcza utrzymane w chłodnych tonach zdjęcia i scenografia, która sprawia nad wyraz realistyczne wrażenie: platforma nie jawi się jako lśniąca atrapa zmontowana w studiu albo na komputerze, lecz prawdziwe (i bardzo sfatygowane) miejsce, gdzie na co dzień żyją ludzie. Można obejrzeć, ale niekoniecznie.

