Zaginiona dziewczyna - recenzja | FILM.ORG.PL

Zaginiona dziewczyna

Fincher oszukuje tym filmem, że aż miło – nie tylko opowiada historię inną niż można się początkowo spodziewać, ale i bawi go gatunkowe szaleństwo całości.




Idealne małżeństwo




Krzysztof Walecki
04.10.2014


gone girlMotyw uwięzionych w świecie mężczyzn kobiet przewija się przez praktycznie całą twórczość Davida Finchera, począwszy od „Obcego 3”, na niedawnej „Dziewczynie z tatuażem” kończąc. Jego bohaterki są silne, inteligentne i wojownicze, lecz równocześnie poniewierane, bite, gwałcone, a w paru przypadkach zabijane. W „Siedem” jedna z nich traci głowę, w „Ciekawym przypadku Benjamina Buttona” postać grana przez Cate Blanchett zmuszona jest patrzeć, jak jej ukochany młodnieje, gdy ona się starzeje, zaś Podziemny Krąg to klub tylko dla panów. Płeć piękna nie ma łatwo u Finchera.

Nie dziwi zatem punkt wyjścia jego nowego filmu, w którym żona głównego bohatera początkowo jest uznana za zaginioną, a wkrótce za zamordowaną. Mizoginizm, nieważne, na planie pierwszym czy dalszym, wydaje się niejako wpisany w DNA filmów reżysera „Zodiaka”, nawet jeżeli kobieta jest ostatecznie górą w walce z mężczyzną. Ale „Zaginiona dziewczyna” stanowi szczególny przypadek – odwraca role, nie raz, nie dwa, ale nieustannie. Nick Dunn może zabił, może nie zabił żony, jednak dla wielu to on będzie największą ofiarą całej sytuacji.

W dzień piątej rocznicy ślubu Nicka i Amy mąż odkrywa niepokojące sygnały sugerujące, że z jego małżonką stało się coś złego. Roztrzaskany stolik, ślady krwi w kuchni, a przede wszystkim brak Amy szybko każą policji rozpocząć rozległe poszukiwania, w które włączają się nie tylko najbliżsi rodziny, ale i cała społeczność małego miasteczka w Missouri. Niepokoi zachowanie Nicka, z jednej strony skrytego i wyraźnie coś ukrywającego, z drugiej zbyt uśmiechniętego i ożywionego. Nie pomaga również fakt, że na pytania dotyczące żony, nie potrafi udzielić żadnej odpowiedzi – ani czym się zajmuje, gdy siedzi sama w domu, ani z kim się przyjaźni. Kolejne wydarzenia stawiają go w coraz gorszym świetle, sugerując, że ze zniknięciem Amy ma więcej wspólnego, niż początkowo myślano.

1035x682-20140717-gone-girl-1800-1405626402

Wątek poszukiwań przeplata się z licznymi retrospekcjami ukazującymi związek głównych bohaterów z jej perspektywy. Kolejne wpisy z pamiętnika Amy wyraźnie obciążają męża, ale i tłumaczą, w jaki sposób to idealne małżeństwo osiągnęło punkt krytyczny. Recesja, utrata pracy, przeprowadzka z Nowego Jorku, choroba i śmierć matki Nicka – w krótkim odstępie czasu cała magia i namiętność ich związku znika, choć Fincher oraz scenarzystka Gillian Flynn, której książka posłużyła za podstawę filmu, używają zapisków Amy nie tylko jako tła dla jej zniknięcia. Dzięki niemu dają szansę na niejako korespondencyjny pojedynek między mężem a żoną, których wersje wydarzeń nie zawsze się pokrywają. Nickowi mówić źle o zaginionej nie wypada, natomiast słowo pisane Amy nie ma takich ograniczeń, bezpośrednio wskazując winnego palcem.

Podobnie jak w przypadku Klausa von Bülowa opinię publiczną bardziej mierzi nieprzystające do sytuacji zachowanie Nicka niż prawda o zniknięciu jego żony. Czy rzeczywiście jest tak bardzo niepoprawny, aby być napiętnowanym? Media nazywają go „mordercą”, sąsiedzi i rodzice Amy odwracają się od niego, a policja coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że to on jest winny. Wydaje się, że nieprzypadkowo za całą nagonką stoją kobiety, solidarnie zorganizowane przeciwko męskiej przemocy, lecz ich obraz dyskwalifikuje je już na starcie. Prezenterka programu telewizyjnego atakującego Nicka posługuje się żenującymi argumentami, matka Amy od początku jawi się jako osoba kontrolująca swojego męża, córkę i całe otoczenie, sąsiadka, rzekomo najlepsza przyjaciółka zaginionej, jest wścibska i mało wiarygodna, a i śledztwo prowadzi kobieta, choć wyjątkowo bezstronna, nie tylko ze względu na swoje stanowisko. Poważny i zimny thriller Finchera nabiera kolorów, bo reżysera przestaje interesować tajemnica. Na wierzch wypływa cynizm skrywający się za naszym pociągiem do tragedii, zwłaszcza tych medialnych, zaś bohaterowie starają się osiągnąć swój cel przez różne formy manipulacji.

carrie coon

Oszukuje również sam Fincher. „Zaginiona dziewczyna” to film pełen niespodzianek, zwłaszcza tych fabularnych, lecz na mnie największe wrażenie zrobiło to, z jaką łatwością twórca „Gry” bawi się gatunkowością swojego dzieła. Dreszczowiec nie tylko zmienia się w satyrę na media i ich oddziaływanie, ale i w najczarniejszą z czarnych komedii. Od pewnego momentu tragedie i nowe rewelacje budzą mniej niepokój, a bardziej zdrowy śmiech, sugerując ambicje wykraczające ponad standardowy thriller. Ton filmu nadal pozostaje wyjątkowo siermiężny, typowo fincherowski, ale nie przeszkadza to reżyserowi, a zwłaszcza samej Flynn, w tworzeniu sytuacji – w innym filmie, z góry skazanych na porażkę – tutaj zaś dopełniających obraz małżeńskiego szaleństwa i koszmaru.

Bo od pewnego momentu ekranem rządzą niedorzeczności i logika chorego umysłu. Proszę tego nie traktować jako zarzut. Absurd nie bierze góry nad wywodem, lecz nad bohaterami, czyniąc z nich bardziej bezsilnych, pozbawionych oparcia w rzeczywistym świecie. Służy temu dwutorowa (lepszym słowem byłaby chyba „rozszczepiona”) narracja, ale i aktorzy, powściągliwi, jakby niedający zgody na cały ten obłęd. Ben Affleck jako Nick próbuje być tak normalny, jak to tylko możliwe, ale pod tą powłoką kryje się wieczne rozedrganie. Jest świetny, zwłaszcza we wspólnych scenach ze swoją filmową siostrą, rewelacyjnie zagraną przez Carrie Coon, jego bratnią duszą i spowiednikiem. Wierzymy również w jego związek z Amy, choć Rosamund Pike w tej roli ma przed sobą dużo trudniejsze zadanie. Jej nieobecność sprawia, że wszystko czego dowiadujemy się o tytułowej bohaterce można odczytywać na wiele sposobów. Jest enigmą, wielką niewiadomą, jednocześnie typową kobietą z filmów Finchera, która próbuje się wyzwolić spod wpływu i dominacji mężczyzn. Inne postacie to tylko drugie plany, często znakomite (zwłaszcza Kim Dickens jako dociekliwa pani detektyw oraz Tyler Perry grający dowcipnego adwokata Nicka), ale mało znaczące w dramacie, jaki reżyser serwuje w finale.

gone_girl_review_1.0

Czy „Zaginiona dziewczyna” jest filmem udanym? Bez dwóch zdań, choć wstrzymałbym się z nazwaniem go najlepszym w karierze Finchera. Ale czy jest to również dzieło mądre, mówiące prawdę o trudach i pułapkach małżeństwa? Z pewnością jest kinem zręcznie nakręconym i napisanym, dającym do myślenia jako ostrzeżenie przed poświęceniem się drugiej osobie, bezwarunkowym poddaniem się jej, odrzuceniem własnych aspiracji i marzeń na rzecz wspólnego życia. Jednak wymyślona przez Flynn historia lepiej się sprawdza jako posępna rozrywka niż głęboka analiza toksycznego związku. Skrajności są tu podane w sposób subtelny i elegancki, lecz nadal pozostają skrajnościami. Krew ślicznie wygląda na białej pościeli, jak również na kobiecym ciele, ale czy dlatego ma nie budzić w widzu odrazy, niepokoju, a nawet strachu? Styl Finchera zbyt mocno wszystko wygładza; zrównuje dramat, humor i grozę, nie pozwalając, aby jedno górowało nad resztą.

Na szczęście zakończenie jest mocne i ostateczne, nie dające się sprowadzić do poziomu okrutnego żartu. Zniszczenia, jakie obserwujemy w czasie całego śledztwa, są niczym w porównaniu ze spokojem ostatnich scen. Reżyser ucina swój film w momencie, który dla wielu byłbym wymarzony jako początek końca, preludium do wielkiego finału. Ale po dwóch i pół godzinach spędzonych z Nickiem i Amy, dobrym pomysłem jest, aby dać im odpocząć. Flynn i Fincher doskonale wiedzą, że pewne problemy należy rozwiązać za zamkniętymi drzwiami.







  • Danio31b

    Jak aktorsko spisał się Affleck ?? Jest cień szansy ,że jako Batman nie będzie ssał ??

    • Edmuntttt

      A co to ma do rzeczy? Nick Dunne to nie Bruce Wayne / Batman. Ktoś Ci może odpowiedzieć na to pytanie i napisać, że Affleck spisał się świetnie, ale to wcale nie znaczy że jego Batman będzie dobry. Z drugiej zaś strony można napisać, że wypadł koszmarnie, ale to nie oznacza, że jego Batman będzie zły…

    • szczyglis

      No Keatona, czy choćby Bale’a to on raczej nie przebije.
      Tak jak ktoś wyżej napisał – lepszy z niego reżyser, bo aktor przeciętny i raczej w kierunku reżyserki powinien się skierować – takie np. Argo wyszło mu kapitalnie.

      • szczyglis

        PS. Nawet Bale’owi nie udało się pobić genialnego Keatona, a co dopiero myśleć o Afflecku.
        Bruce Wayne == Michael Keaton, nie ma jak dla mnie innych opcji, choć nie powiem, wersja Nolana wcale nie była zła, ale to już nie to samo co u Burtona.

  • Lilka

    Film mi się bardzo podobał. Rzeczywiście na początku czuć napięcie, a później coraz częściej pojawia się śmiech. Moim zdaniem aktorstwo było rewelacyjne z jednym wyjątkiem. Affleck zagrał dobrze, ale boleśnie było czuć jego ograniczenia. Mimo wszystko jest on lepszym reżyserem niż aktorem. Pół filmu zastanawiałam się, o ile byłoby lepiej, gdyby główną rolę grał ktoś o większych możliwościach. Cała reszta obsady była wspaniała – włączając role drugoplanowe jak wyżej wspomnieni policjantka i prawnik. Bardzo podobała mi się Amy, a szczególnie jej przejmujący głos, gdy czytała pamiętnik.

  • Maciej Niedźwiedzki

    Ja jednak jestem trochę zawiedziony. 6/10 i nic więcej.

    • Krzysztof Walecki

      Zważywszy, że książką byłeś zachwycony, licząc nawet na najlepszy film roku, to chyba więcej niż zawód.

      • Maciej Niedźwiedzki

        No, z książki byłem zadowolony. Miałem nadzieję, że Fincher trochę wygładzi te elementy, które w książce Flynn nie grają. Wydaje mi się, że cała intryga jest zbyt misterna. Nie miałaby prawa się wydarzyć. „Zaginiona dziewczyna” znacznie lepiej sprawdziłaby się w mistycznym-mitycznym świecie „Siedem”. Realizm „Gone girl” w moim odczuciu nie służy tej historii.

        • Krzysztof Walecki

          Właśnie dlatego w pewnym momencie „Zaginiona dziewczyna” skręca w stronę czarnej komedii. Trudno traktować serio tę fabułę, „misterną intrygę”, jak piszesz. Trzeba zatem to wyolbrzymić, przerysować, bardziej podręcić, aby obronić. Oczywiście nie wszystko. Cyrk medialny, który wydobywa obłudę i cynizm całej społeczności jest nakreślony bardzo realistycznie, dzięki czemu finał, pomimo namnożenia wielu nieprawdopodobieństw, działa tak jak powinien – jest tragiczny, nieunikniony i niezwykle gorzki.
          Zgodzę się natomiast, że nowemu filmowi Finchera brakuje tego, co cechowało jego wczesne dzieła, również „Siedem” – życia. Jego ostatnie dokonania są perfekcyjnie zimne, wręcz wykalkulowane. Pasowało to idealnie do „Social Network” oraz „Dziewczyny z tatuażem”, ale tutaj przydałoby się więcej energii i szaleństwa, tym bardziej, że materiał niósł to ze sobą. Fincher wie, jak budować napięcie, szokować i zaskakiwać, ale stylistycznie czuć wtórność.

          • Maciej Niedźwiedzki

            Życie w tym filmie jest – tyle, że na drugim planie. Tyler Perry, Carrie Coon i dla mnie szczególnie Kim Dickens to zdecydowanie najlepsze co jest w „Zaginionej dziewczynie”. Nie zdziwi mnie aktorska oscarowa nominacja dla kogoś z tej trójki. Raczej nie będę wracał do tego filmu, nie ma w nim co grzebać. Szkoda, że Fincher nie zagłębił się w nastrój kryzysu ekonomicznego i głębiej nie spojrzał na manipulujące informacjami media (bo cały czas pozostajemy na poziomie „pokażmy Afflecka jako gnoja”). Dostajemy jedynie powierzchowne obserwacje i wnioski. Bawił się jedynie w fabularne wolty i zwroty akcji.

  • Katarzyna Oleszczuk

    Zaginiona dziewczyna premiera online napisy PL http://fullhd.pl/ogladaj/zaginiona-dziewczyna-2014-napisy-pl-2

  • wawa

    Film obejrzałam wczoraj. Nie był taki zły, ale rozczarował mnie trochę, bo liczyłam na coś lepszego. Był długi, momentami wulgarny, z dużą iloscią przekleństw. Początek nudny, film rozkręcał się powoli, nieoczekiwane zwroty akcji. A koniec zupełnie dla mnie niezrozumiały. Policja nie kontynuuje śledztwa, główny bohater decyduje się zostać z żoną, pomimo tego iż wie, że jest psychopatką.

  • Zdan

    Dobry, wciągający film z jak dla mnie słabą końcówką.

    Zawodzi logika – można odtworzyć filmy z monitoringu, nawet skasowane, dla techników policyjnych nie jest to trudne i wtedy wersję żony nie da się utrzymać.

  • kelley

    bezapelacyjnie najlepszy film finchera od czasu fight clubu. w koncu cos, co ryje beret. na cos takiego od niego czekalismy 15 lat. w koncu.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

O JEDEN MOST ZA DALEKO - II Wojna Światowa wg KMF

Następny tekst

LISTA SCHINDLERA - II Wojna Światowa wg KMF



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE