Jupiter: Intronizacja – recenzja wydania DVD | FILM.ORG.PL

Jupiter: Intronizacja – recenzja wydania DVD




Wachowscy zawalili, Galapagos daje radę




Michał Puczyński
04.08.2015


Jedna z największych kasowych porażek tego roku trafiła na DVD. Niezależnie od tego, co myślisz o samym filmie, jego wydanie jest przyzwoite.

Dystrybutor: Galapagos

Premiera DVD: 12 czerwca 2015

Obraz: 2,40:1, SD

Dźwięk: Dolby Digital 5.1

Wersja polska: lektor, napisy

Cena: 39,99 (Saturn)

Jupiter_Ascending_1080x608_GooglePlus_Cover_Main_alt copy 2

Film – 3/10

Młoda osoba marząca o życiu w wielkim świecie zostaje uwikłana w kosmiczną intrygę, gdy okazuje się, że jest dziedziczką jednej z najbardziej wpływowych osób w galaktyce. To nie „Gwiezdne wojny” – to nowy film Wachowskich, który teoretycznie ma wszystko, czego potrzeba przygodowej space operze, ale jakimś cudem zawodzi w prawie każdym aspekcie.

Podobno scenariusz liczył sześćset stron, a (sądząc po czasie trwania) zrealizowano około dwustu. I to, niestety, czuć, bo wszystkie bzdury dałoby się przełknąć, gdyby Wachowscy nie atakowali nimi w każdej minucie. Z jednej strony brak tu miejsca na oddech, z drugiej wszystko jest jakieś takie mdłe i przygaszone. Dziwny to film, choć ładny, i co najważniejsze – nie nudzi. Można obejrzeć przy rosole.

Pełna recenzja do przeczytania TUTAJ.

jupiter-ascending-ship

Obraz – 7/10

Największą zaletą „Jupiter” jest wygląd: w każdej chwili widać, w co władowano te 170 baniek. W projekty kostiumów czy kosmicznych statków włożono mnóstwo wyobraźni – wyglądają jak wzięte prosto z niezrealizowanej „Diuny” Jodorowskiego. Szkoda, że wykorzystano je do zilustrowania tak słabego scenariusza.

No cóż, przynajmniej jest na co popatrzeć, bo technicznie DVD wypada dobrze. Nie napiszę jednak „świetnie”. Obraz wydaje się dziwnie „zmiękczony”, płaski, jakby malowany farbą olejną. Nie był to zamierzony efekt – widziałem też wydanie HD, które prezentuje się idealnie ostro. Na DVD nie ma co prawda artefaktów wokół krawędzi czy widocznych pikseli (choć w paru ujęciach zauważyłem aliasing – „schodkowanie” obrazu), ale osiągnięto to kosztem ogólnej utraty szczegółów.

Jupiter-Ascending-Movie

Dźwięk – 6/10

Trudno ekscytować się ścieżką dźwiękową Intronizacji, zwłaszcza efektami specjalnymi. Po kosmicznym widowisku za grube miliony oczekuję dźwięków tak pamiętnych, jak wystrzały laserów czy odgłosy myśliwców w Gwiezdnych wojnach. Nic z tego – efekty są po prostu płaskie.

Pozwólcie, że zobrazuję: latający na rakietowych butach Tatum robi „pffffssss”, ścigające go statki: „wzzzz”, śmigające pociski: „pst, pst, pst”. Ciche to wszystko, monotonne, nudne. Scenom akcji towarzyszy po prostu niewyróżniający się hałas, którego jedyną zaletą jest to, że nie irytuje. Technicznie jest w porządku, tylko co z tego?

JUPITER ASCENDING

Dodatki – 4/10

To kolejne po „Potopie” wydanie, w przypadku którego liczyłem na komentarz reżyserów (który mógłby wpłynąć na to, jak postrzegam i ostatecznie oceniam film) – ale znów się nie doczekałem.

Dodatki mamy tylko dwa. Pierwszy to około dziesięciominutowy film o realizacji (nic ciekawego, marketingowe słodzenie); drugi to podobnej długości materiał o projektowaniu pozaziemskich stworów. O, i to jest ciekawe. Filmik pozwolił mi zrozumieć, kim są dziwne zwierzęce postaci przewijające się po drugim planie i jaka jest ich funkcja w przedstawionym świecie. Okazuje się, że za tym wszystkim stała jakaś głębsza myśl, ale prawdopodobnie zagubiła się w burzliwej produkcji. Szkoda.

jupiter

Wydanie – 7/10

Pudełko to standardowy półprzezroczysty amaray, który wygląda zaskakująco ładnie. Przede wszystkim nie wydaje się „tani”: okładka jest gustowna, nieprzeładowana tekstem, ma przyjemną kolorystykę, a tylną część opracowano z głową. Opis nie jest najlepszy stylistycznie, ale za to jest krótki i konkretny, w przeciwieństwie do masy wydań z morzem tekstu, którego nikt nie czyta. Poniżej mamy rozbudowane informacje o dodatkach, formacie obrazu, wersjach językowych, czasie trwania. Niby banały, ale w przypadku paru niedawno zakupionych filmów ich brak po prostu mnie wkurzał.

Skoro tak dobrze, czemu nie punkt wyżej? Bo skoro pudełko jest przezroczyste, wydawca mógł pokusić się o grafikę na wewnętrznej stronie okładki. A tak – po otwarciu tylko nudna biel.

Jupiter_-_Il_destino_dell'universo_i_registi_Lana_Wachowski_Andy_Wachowski_foto_3_big

Ocena ogólna – 6/10

Czy można polecić niezłą domową edycję takiego szrota, jak „Jupiter: Intronizacja”?  No cóż – to recenzja DVD, nie samego filmu. Gdyby dostarczono mi „Obcego” w fatalnej jakości i paskudnym opakowaniu, wystawiłbym jedynkę, nie patrząc, że to mój ulubiony film. A zatem: Galapagos przygotował sensowne, ładnie opracowane wydanie, które co prawda jest trochę zbyt „gołe” jak na mój gust, ale nadrabia estetyką i opracowaniem technicznym. Gdyby Wachowscy bardziej się postarali, ocena byłaby o punkt wyższa.







  • bla_bla

    Niestety film jest tak ****owy, że nawet wydanie z platyny go nie uratuje ;-).

  • hossse

    Jedyne co w tym filmie było w miarę ciekawe to projekty statków kosmicznych. Poza tym to ponad dwie godziny męki.

  • Lizergamid

    Nie rozumiem, to jakaś nowa seria – recenzje wydań DVD czy zwykły artykuł sponsorowany? Poza tym kto w tym kraju kupuje jeszcze płyty DVD? Ja zrezygnowałem już kilka lat temu z powodu marnej jakości obrazu w porównaniu do płyt BD.

    A sam film, niezależnie jak i przez kogo wydany, naprawdę gorąco odradzam – nie wiem, czy widziałem bardziej śmierdzącą kupę, na którą wydano tyle kasy.

  • Andriej69

    Wszystko pięknie, tylko kto to kupi?!

  • piter

    Jezusie nie dziwne,że ten kraj jest 100 lat za Afryką jak recenzuje się (i o zgrozo oglada oraz kupuje) filmy wydane na tym archaicznym nośniku… Nie ma to jak uważać się za pożal się Boże kinomana i oglądać filmy na DVD pffff może od razu przeżuć się na super kino w polsacie z 4:3, lektorem i reklamami?

  • Twój ulubiony Gieferg :)

    Obraz —> w sumie ogólniki pasujące do większości obecnie wydawanych DVD, można było jeszcze dodać, że w lepszej jakości będzie można film obejrzeć w TV :)

    Następna sprawa – jakie masz nagłośnienie? Bo nie widzę ani słowa o tym
    jak się prezentuje choćby dźwięk przestrzenny, co prawda mam to gdzieś,
    bo wszystko oglądam na głośnikach TV, ale nigdy bym sie nie porywał na
    pisanie recenzji wydań filmów, nie mając nic do powiedzenia na temat
    dźwięku.

    No i dodatki – tylko niektóre filmy dostają komplet dodatków na DVD,
    najczęściej są rzucane ochłapy, więc z recenzji DVD nie można się nawet
    dowiedzieć, że tak naprawdę zestaw dodatków do tego filmu wygląda tak:

    Jupiter Jones: Destiny Is Within Us” featurette (6:56)
    „Caine Wise: Interplanetary Warrior” featurette (5:18)
    „The Wachowskis: Minds Over Matter” featurette (7:25)
    „Worlds Within Worlds Within Worlds” featurette (9:36)
    „Jupiter Ascending: Genetically Spliced” featurette (10:25)
    „Bullet Time Evolved” featurette (9:35)
    „From Earth to Jupiter (And Everywhere In Between)” featurette (9:34)

    a tylko DVD okrojono. Można by o tym wspomnieć, zawsze to jakieś dodatkowe info.

    pudełko – serio? Amaray to taka istotna sprawa, że aż w recenzji trzeba o tym wspomnieć?

    okładka – Wiesz, dałeś fotkę, widzimy jaka jest, serio uważasz, że jest sens to
    omawiać? Kogoś, kto rozważa zakup, może obchodzić twoje zdanie o
    filmie, którego nie widział, o tym jak się prezentuje w nim obraz czy
    dźwięk, o tym czy są jakieś sensowne dodatki. Ale co kogo obchodzi twoja
    opinia na temat okładki, którą ma przed oczami?

    specyfikacja wydania – A to jedna z tych rzeczy, o których mógłbyś wspomnieć gdyby ich
    zabrakło. Opisując komuś samochód będziesz mu mówił, że ma wycieraczki i
    lusterko? Fakt, gdyby ich nie było, można ten fakt zaznaczyć, ale to,
    że są to raczej standard, nie sądzisz?

    Piszesz że video nieostre, dźwięk płaski i nijaki, dodatków tyle co nic,
    ale wydanie przyzwoite… yyy… bo okładka gustowna i amaray ładny?
    Dafuq?

    Nie wiem, może to tylko ja, ale po przeczytaniu tekstu mam wrażenie, że
    jest napisany zasadniczo na odwal, jakby ci się nie chciało (co przy tym filmie akurat nie dziwi). Poza tym, skoro recenzujesz wydanie, czyli swego rodzaju produkt, na
    który składa się też sam film, to zamiast pisać o amarayu i okładce
    wypadałoby się o nim nieco bardziej rozpisać, szczególnie że jest to ten
    element produktu o którym spokojnie rozpisać się można a tekst byłby
    wtedy obszerniejszy w sposób naturalny :)

  • Ziombal

    Jak ktoś zrecenzuje wydanie jakiegoś filmu na LD albo VHS to też będziecie drzeć ryje że jak tak można archaiczne nośniki, no przecież teraz tylko blu-reje i ful ha de? Pożal się boże cebularze-kinomani za dwa złote wyciągnięci z biedronki.

    Po za tym rozdzielczość to tylko jedna cecha obrazu. Przypomina mi się koszmarna jakość obrazu z wydania pierwszego Predatora na BD, gdzie chociażby cyfrowa redukcja szumu użyta w celu pozbycia się ziarna obrazu dała wrażenie jakby twarze bohaterów były zrobione z plasteliny.

    • Gieferg

      Masz nie to wydanie Predatora, co trzeba.

      Właściwe wygląda tak: http://www.blu-ray.com/movies/Predator-Blu-ray/316/#Review

      • Mefisto

        Nie ma czegoś takiego, jak właściwe wydanie Predatora. Tak samo, jak nie ma czegoś takiego, jak właściwe wydanie T2 i SW. Ruchają nas po całości.

        • Gieferg

          Ok, inaczej: „najmniej zwalone” :)

    • Wiesław

      „Pożal się boże cebularze-kinomani za dwa złote wyciągnięci z biedronki.” – kupują DVD.

      • Wiles

        „Pożal się boże cebularze-kinomani za dwa złote wyciągnięci z biedronki.” – myślą że kupno filmu na najnowszym nośniku zrobi z nich kinomana.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Paradokumentu model własny

Następny tekst

AMY. Kobieta samotna



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE