Ray Harryhausen 1920-2013 | FILM.ORG.PL

Ray Harryhausen 1920-2013








Adam Nguyen
08.05.2013



Pionier efektów specjalnych i animacji poklatkowej Ray Harryhausen zmarł w Londynie w wieku 92 lat.

Zgaduję, że gdyby zapytać dorosłych dziś kinomaniaków, jakie filmy pomagały budować ich wizualną wyobraźnię, zapewne większość z czystego sentymentu wymieniłaby tytuły z lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych. Wynalazki i projekty Stana Winstona, efekty magików z Industrial Light and Magic – to one tworzyły podstawy wizualnego języka popkultury na kolejne dekady, nie tylko w kinie. Jednak gdyby to samo pytanie zadać właśnie twórcom odpowiedzialnych za Tyranozaura z Parku Jurajskiego, Predatora czy E.T, ich lista inspiracji na bank nie obyłaby się bez dzieł Raya Harryhausena.

Uwielbiany za swą przełomową pracę na polu efektów specjalnych kina lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, między innymi przy „Jazonie i Argonautach” czy „Siódmej Podróży Sindbada”, Harryhausen specjalizował się w dziedzinie animacji poklatkowej, którą po raz pierwszy ujrzał w „King Kongu” Willisa O’Briena. Podczas gdy kolejne projekty O’Briena były pasmem porażek, Harryhausen przez trzy dekady praktycznie sam rozwijał i utrzymywał osieroconą przez twórcę King Konga technikę. Przez lata pracował nad metodami, które pozwoliłyby połączyć nagraną na taśmę filmową akcję z animacją poklatkową, w taki sposób, by wprowadzić iluzję interakcji między aktorami a tworzonymi przez Harryhausena modelami. Tę nową odmianę animacji poklatkowej nazwał on „Dynamation” i to za jej pomocą przez kolejne lata nadawał życie nieliczonym mitologicznym stworzeniom i postaciom.

Harryhausen uważał, że jego pracą było tworzenie „fantastycznych stworzeń”, nie lubił określenia „potwory”. „Nie zajmuję się potworami. Potwory kojarzone są z horrorem. Mnie nie interesuje horror… nie chcę oszukiwać i straszyć. Chcę tworzyć iluzje, fantazje, legendy” – powiedział w 1981. Filmy, przy których pracował na początku swojej kariery, powstawały przy bardzo skromnych budżetach i traktowane były jako kino klasy B, jednak dzięki wkładowi Harryhausena, wiele z nich „przeżyło” niektóre z produkowanych wtedy filmów mainstreamowych i same z czasem osiągnęły status kultowych. Do najsłynniejszych przykładów jego pracy należy między innymi ikoniczna scena walki szkieletów z „Jazona i Argonautów” czy kosmici stworzeni na potrzeby „20 Million Miles to Earth”.


Harryhausen skończył z tworzeniem filmów w 1981, pozostawiając za sobą stosunkowo mały, ale niewymiernie wpływowy dorobek twórczy. Dzisiaj, w czasach gdy jesteśmy w stanie przenieść na kinowy ekran każdą, najbardziej pomysłową i sugestywną wizję, prace Harryhausena mogą nie robić już tak dużego wrażenia; wszystko to potrafimy dziś „bardziej i lepiej”. Jednak jego wpływu na kino nie da się zmierzyć. Tworzone przez Harryhausena szkielety, dinozaury, kosmici i wszelkie inne stworzenia, prawie bez wyjątków stawały się ikoniczne dla pokolenia, które widziały je po raz pierwszy, będąc nie tylko inspiracją dla wielu późniejszych legend filmu, ale przede wszystkim pierwszym pokazem możliwości kina jako sposobu na zobrazowanie, urzeczywistnienie nawet najbardziej fantastycznych wizji. Lista filmowców, którzy wymieniają Harryhausena jako jedną ze swoich najważniejszych inspiracji jest długa i wypełniona znanymi nazwiskami jak Spielberg, Lucas czy Jackson; wizjonerzy, którzy w późniejszych latach sami będą wyznaczać granice tego, co kino jest w stanie fizycznie przedstawić. George Lucas powiedział kiedyś „Bez Raya Harryhausena nie byłoby Gwiezdnych Wojen.” 

The 7th Voyage of Sinbad

 

The 7th Voyage of Sinbad

 

The 7th Voyage of Sinbad

 

It Came From Beneath The Sea

 

It Came From Beneath The Sea

 

Jason and the Argonauts

 

The Beast from 20,000 Fathoms

 

Jason and the Argonauts

 

20 Million Miles to Earth

 

The Valley of Gwangi

 

The Golden Voyage of Sinbad

 

The Clash of Titans (1981)

 







  • MojeNajlepszeFilmy

    Zrobił najlepszą Hydrę wszechczasów! Wszystkie komputerowe mogą jej …ogon lizać!

  • Mariusz

    Niektóre jego pomysły są genialne i niezwykle urokliwe, z niewyróżnionych filmów dodałbym jeszcze „Trzy światy Guliwera” z całkiem niezłymi efektami. Przypomina mi się jeszcze dziwaczna wersja „Tajemniczej wyspy” Verne’a, w której można zobaczyć kraby-giganty, monstrualną pszczołę, a nawet gigantycznego kurczaka – współczesne kino nie oferuje takich atrakcji.
    Nowej wersji „Zmierzchu tytanów” nie oglądałem, bo uznałem, że to już nie będzie to samo.

  • Mefisto

    Odszedł mistrz w mistrzowskim wieku! Może część jego efektów trąci już dzisiaj nieco myszką (ten charakterystyczny, rwany ruch postaci), ale uroku nie stracił ani jeden. Szacunek.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Nie torturuj kaczuszki

Następny tekst

Trailer Gry Endera mnie uwiera



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE