Connect with us

Wywiad

„Poza czasem”. Helena Ganjalyan i Bartosz Szpak o filmie „Glorious Summer” [WYWIAD]

Dziś do kin trafia film Glorious Summer, za który odpowiedzialny jest duet reżyserski Helena Ganjalyan i Bartosz Szpak.

Published

on

Helena-Ganjalyan-Bartosz-Szpak

Dziś do kin trafia film Glorious Summer, za który odpowiedzialny jest duet reżyserski Helena Ganjalyan i Bartosz Szpak. Historia opowiada o trzech kobietach (jedną z nich gra sama reżyserka) żyjących w luksusowej izolacji, gdzie system spełnia wszystkie ich potrzeby, ale zakazuje opuszczania miejsca odosobnienia. W bohaterkach powoli rodzą się gniew i pragnienie wolności.

Z reżyserami filmu rozmawiam m.in. o kręceniu na taśmie, świecie, w którym osadzona jest akcja filmu, i o tym, co cenią w sobie nawzajem.

Advertisement

~

Łukasz Budnik: Na wstępie chciałem Wam pogratulować filmu – jest naprawdę udany i inny od tego, co zazwyczaj można zobaczyć w polskim kinie, a przy tym wspaniale wygląda i brzmi. Co sprawiło, że zechcieliście go nakręcić?

Helena Ganjalyan: Tak naprawdę ten film powstawał w kilku etapach. Punktem wyjścia był spektakl teatralny, który stworzyliśmy pięć lat temu i zagraliśmy tylko raz. Mieliśmy poczucie niewykorzystanego potencjału. Po kilku latach przy okazji kręcenia teledysku trafiliśmy na pałac w Gorzanowie i pomyśleliśmy o powrocie do tamtego spektaklu oraz osadzeniu go w tej przestrzeni. Zaczęliśmy pracę nad wersją filmową. Przepisaliśmy scenariusz, ale zostały podwaliny tego świata. To państwo opiekuńcze rozwinięte do granic absurdu, w którym wykorzystujemy narzędzia znane z mindfulness i wellness, aby stworzyć nieoczywisty system opresji.

Bartosz Szpak: Jedną z naszych wyjściowych myśli było to, żeby zastanowić się, jak mógłby wyglądać rodzaj bardzo nowoczesnego totalitaryzmu. Takiego, który zamiast tworzyć widoczną opresję, kreuje rodzaj świata, który pozornie bardzo dużo daje i spełnia wiele potrzeb. Przez to znieczula i rozmywa własną tożsamość oraz zdolność do podjęcia buntu.

Advertisement

W filmie stronicie od pokazywania tego, co dzieje się za murami pałacu. Czy pisząc scenariusz, mieliście koncept na to, jak wygląda cały tamtejszy świat?

BS: Mieliśmy to w znacznym stopniu określone – rozmawialiśmy o backstory świata i każdej z bohaterek. Na którymś etapie dyskutowania o scenariuszu wspólnie z montażystą Alanem Zejerem zastanawialiśmy się też, ile tak naprawdę powinniśmy pokazać i co to będzie znaczyło dla wydźwięku i charakteru filmu. Doszliśmy do wniosku, że im więcej zawrzemy elementów, które dookreślają świat – np. druty kolczaste czy kamery obserwujące bohaterki – tym bardziej zabierze nas to w kierunku klasycznie rozumianego science fiction, a nie taka idea nam przyświecała. Uznaliśmy, że bardziej zależy nam na subtelniejszym sposobie opowiadania, pewnej metaforze.

HG: I ukazaniu stanu, w którym tkwią te bohaterki.

Advertisement

Współpracujecie już od lat i macie na koncie m.in. teledyski. Jak wygląda praca duetu reżyserskiego – szczególnie przy pierwszym pełnym metrażu – gdy jego połowa występuje także przed kamerą? W jaki sposób ułatwiło, a w jaki ewentualnie utrudniło Wam to pracę?

HG: To pierwszy raz, gdy przy naszej pracy byłam po obu stronach kamery. Między innymi z tego powodu nasze przygotowania przed wejściem na plan były tak dokładne. Fakt, że występowałam w jednej z ról, wymagał od nas, żebyśmy wraz z operatorem Tomaszem Woźniczką przeprowadzili szczegółową dokumentację i stworzyli storyboardy całości filmu – nie chcieliśmy sytuacji, w której będziemy na bieżąco wymyślać, jak realizować daną scenę. Wypracowywaliśmy też to, żeby Bartek poświęcał mi tyle samo uwagi, co pozostałym aktorkom. Występując, potrzebowałam odpowiedniego feedbacku z zewnątrz. Musieliśmy się tego nauczyć.

Czy występując w scenie, masz skłonności do analizowania, jak poprowadziłabyś aktorki jako reżyserka?

HG: W samej realizacji na szczęście już nie – odpuszczam sobie reżyserkę. Mieliśmy jednak okres prób i wtedy byłam w stanie weryfikować, jak grają dziewczyny, i dawać ewentualne uwagi od siebie. Będąc z nimi w tym świecie, czując to, co one, mogłam prowadzić je od troszkę innej strony.

Przypuszczam, że presja podczas zdjęć była o tyle większa, że kręciliście na taśmie. To świetny wybór, bo film wygląda wspaniale. Skąd jednak taka decyzja?

BS: Bardzo chcieliśmy uzyskać poczucie bycia poza czasem. Taśma 16 mm ma na tyle niedoskonałości, ziarna i tekstury, że można odnieść wrażenie, iż film został zrealizowany równie dobrze w latach 70.–80., jak i współcześnie. Chcieliśmy wyciągnąć go z jakiegokolwiek kontekstu – oderwać się od kategorii miejsca i czasu, skupić na nastroju i doświadczaniu tego dziwnego, specyficznego zawieszenia. Poza tym taśma wymusza również duże skupienie, wymaga precyzyjnego przygotowania. Bardzo się szanuje materiał – i taki rodzaj pracy sobie cenimy.

Advertisement
glorious summer

Czyli są pewne zalety posiadania niewielkiego budżetu?

HG: Niewielkie (śmiech).

BS: Mały budżet w ogóle nie jest oczywistą okolicznością na obieranie takiego medium jak taśma filmowa – to kojarzy się raczej z czymś kosztownym. W tym miejscu ukłon w stronę naszych producentek Moniki Matuszewskiej i Marii Gołoś, które w żadnym momencie się nie przestraszyły i traktowały to jako ekscytującą przygodę.

glorious summer

Czyli doskonale się uzupełniacie. A co najbardziej kochacie w reżyserii?

BS: Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to komponowanie ujęć wspólnie z autorem zdjęć. To dla mnie moment, w którym założenie scenariuszowe zaczyna w jakiś sposób istnieć, nabiera realnego wyrazu w obiektywie kamery.

HG: Dla mnie pociągające w reżyserowaniu jest to, że możesz komuś pokazać z innej perspektywy to, co już zna. Ustawieniem kamery i odpowiednim skierowaniem uwagi możesz pomóc zobaczyć coś inaczej. To dla mnie ogromna wartość. Sama najbardziej lubię oglądać rzeczy, przy których jestem w stanie dostrzec coś nowego dzięki temu, jak patrzy ktoś inny. A poza tym jest w tej funkcji cudowna sprawczość – czerpię ogromną radość z faktu, że mamy szansę zapraszać do współpracy ludzi, których cenimy.

Advertisement
glorious summer

Ja również się cieszę, że taki film powstał. Czy szykujecie już kolejny projekt? Co możecie o nim zdradzić?

BS: Kończymy pisać kolejną wersję scenariusza do naszego drugiego filmu. Możemy powiedzieć, że pod kątem formalnym będzie to zupełnie inny kierunek – szybsze tempo, więcej dialogów.

HG: Film będzie anglojęzyczny, akcja nie dzieje się w Polsce, ale wciąż w Europie. Dalej chcemy iść w kino autorskie, jednak takie, które dopuszcza różne konwencje.

Czy w tym przypadku będziecie dysponować większym budżetem?

Razem: Musimy (śmiech).

Advertisement

A czy i ten film zrealizujecie na taśmie?

BS: Jeśli tylko budżet na to pozwoli. Nie wychodzimy z założenia, że taśma musi być, aczkolwiek do tego filmu świetnie by pasowała.

HG: Tym razem 35 mm.

W takim razie trzymam kciuki za kolejne projekty i bardzo dziękuję za rozmowę.

Razem: Dziękujemy!

Advertisement

Elblążanin. Docenia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Kocha trylogię "Before" Richarda Linklatera. Syci się nostalgią, lubi fotografować. Prywatnie mąż i ojciec, który z niemałą przyjemnością wprowadza swojego syna w świat popkultury.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *