Recenzje

ŚLICZNOTKI. Czy Jennifer Lopez ma szansę na Oscara?

Autor: Michalina Peruga
opublikowano

„Cały ten kraj to klub ze striptizem. Jest ktoś, kto rzuca pieniądze, i ktoś, kto tańczy” – tymi słowami padającymi z ust bohaterki granej przez Jennifer Lopez reżyserka Ślicznotek, Lorene Scafaria, podsumowuje swój film. Ślicznotki to nie tylko komentarz społeczny, ale przede wszystkim wyjątkowo udany heist movie z genialną rolą Lopez.

Film został oparty na rzeczywistych wydarzeniach opisanych w artykule Jessiki Pressler The Hustlers at Scores opublikowanym w „The New York Times”. Scafaria zdecydowała się wykorzystać wątek dziennikarski w swoim filmie – Jessicę Pressler (w filmie występującą pod imieniem Elizabeth) gra Julia Stiles, która przeprowadza wywiad z Dorothy (Constance Wu), członkinią grupy przestępczej striptizerek, będącą zarazem narratorką filmu. Ślicznotki zgrabnie przeskakują pomiędzy dwoma płaszczyznami czasowymi, przeszłością i teraźniejszością.

Podczas odbywającej się w teraźniejszości rozmowy z Elizabeth Dorothy wygląda jak typowa przedstawicielka amerykańskiej klasy średniej, nie jak była striptizerka – ubrana jest w biały żakiet i delikatną biżuterię, które świetnie komponują się z jasną kanapą w obszernym, oświetlonym salonie. Jej dawne życie wyglądało jednak zupełnie inaczej. Bohaterkę poznajemy, kiedy jako młoda, niepewna siebie dziewczyna trafia do nowojorskiego klubu ze striptizem, gdzie wykonuje swoją pracę pod pseudonimem Destiny. Dziewczyna opiekuje się schorowaną babcią i z trudem wiąże koniec z końcem. W klubie poznaje przebojową i seksowną Ramonę (Jennifer Lopez), która swoim tańcem na rurze do kawałka Criminal Fiony Apple (tytuł i tekst utworu to nie przypadek) zdobywa serca i portfele bankierów z Wall Street. Zafascynowana Ramoną Destiny wkrótce zaprzyjaźnia się z bardziej doświadczoną koleżanką, która bierze ją pod swoje skrzydła i uczy, jak tańczyć i zachowywać się wobec klientów, aby zgarniać duże napiwki. Kiedy po kilku latach, w 2008 roku, świat dopada kryzys ekonomiczny, nie oszczędzając także klubów nocnych, Ramona zbiera striptizerki i organizuje małą grupę przestępczą, której celem jest odurzanie bogatych klientów i czyszczenie ich kart kredytowych. Dziewczyny jawią się tutaj jako współczesna wersja ekipy Robin Hooda, przekonana, że czyni dobrze, okradając tych, którzy sami kradli i do kryzysu doprowadzili.

Film nie wydaje moralnych osądów i powstrzymuje się od jednoznacznego oceniania postępowania bohaterek, kreując raczej opowieść o siostrzeństwie. To relacje pomiędzy silnymi kobietami udzielającymi sobie wzajemnie wsparcia w trudnych chwilach są kanwą tej opowieści. Pokrzywdzone przez los, samotne, o trudnej przeszłości i niewidzialne dla społeczeństwa, wykorzystują swój niski społeczny status, aby zemścić się na systemie. Systemie reprezentowanym przez chciwych i wyrachowanych bankierów z Wall Street, który nieustannie pogłębia nierówności społeczne i ekonomiczne.

Przede wszystkim jednak Ślicznotki zderzają stereotypowe wyobrażenie o striptizerkach z rzeczywistością, uczłowieczając kobiety wykonujące tę niewdzięczną pracę, nie odbierając im podmiotowości, a przede wszystkim – dając sprawczość. Bohaterki Scafarii są fascynujące i ciekawe, ale to Jennifer Lopez jest królową klubu i ekranu. Nie będzie przesadą, jeśli potwierdzę to, co od czasu premiery filmu na początku września na festiwalu w Toronto piszą wszyscy krytycy – to kreacja na miarę Oscara. Lopez jest naturalna, a rola wydaje się przychodzić jej z ogromną łatwością. Ma w sobie hipnotyzujący magnetyzm, a umiejętności taneczne czynią z niej wymarzoną kandydatkę do tej roli. Jej taniec na rurze to pokaz prawdziwego artyzmu i sportowych umiejętności.

Ślicznotki są czymś nowym i świeżym wśród filmów o striptizerkach, a także dobrze napisaną i wciągającą historią. Mimo słodko-gorzkiego przesłania to przede wszystkim świetne kino rozrywkowe, podczas którego będziecie bawić się co najmniej tak dobrze, jak szajka Lopez okradająca bogatych klientów.

Ostatnio dodane