News
TESTAMENT, niesłusznie zapomniane sci-fi dziś aktualniejsze niż kiedykolwiek
Testament, postapokaliptyczne science fiction, przedstawia katastrofę nuklearną nie poprzez wybuchy, lecz poprzez ich brak.
Hollywood Reporter przy okazji premierowego odcinka podcastu It Happened in Hollywood porusza temat filmu Testament z 1983 roku, postapokaliptycznego science fiction, który przedstawia katastrofę nuklearną nie poprzez wybuchy, lecz – symbolicznie – poprzez ich brak.
Zamiast militarnej reakcji film ukazuje stopniowe rozpadające się życie rodziny i społeczności w Północnej Kalifornii. Reżyserka Lynne Littman oraz gwiazda filmu, oscarowa nominowana Jane Alexander, powracają do niezatartego wpływu tego dzieła, które wciąż budzi uzasadniony niepokój.

Dla Alexander materiał był osobisty już przed rozpoczęciem zdjęć. Miała koszmary o skażeniu nuklearnym i poczuła głęboką więź ze scenariuszem. Littman, początkowo dokumentalistka, również była poruszona tym nietypowym źródłem inspiracji. Intensywność podejścia tego filmu koncentruje się na ciszy po katastrofie, z naciskiem na to, jak utrzymać relacje między ludźmi i społeczność w obliczu tragedii.
Film, zrealizowany w prawdziwych domach, przyciąga swoją intymnością i wizją społeczności odciętej od informacji. Lata po premierze, strach, który inspirował film, przekształcił się: dawniej obawiano się ataku, teraz obawą jest potencjalna eskalacja agresji w związku z sytuacją na świecie. Testament pozostaje aktualny, ukazując, że prawdziwy horror katastrofy leży w tym, co cicho znika po tym kiedy już się wydarzy, a nie w samym momencie wybuchu. Warto zobaczyć ten film z kimś obok, aby dobrze zrozumieć jego przesłanie.

