Connect with us

News

NATHAN FILLION z „Firefly” nie miałby problemu, żeby znów pracować z Jossem Whedonem

„Firefly” doczekało się zaledwie jednego sezonu.

Published

on

NATHAN FILLION z "Firefly" nie miałby problemu, żeby znów pracować z Jossem Whedonem

Joss Whedon w ostatnich latach cieszy się złą sławą – zarówno gwiazdy serialu Buffy – postrach wampirów, jak i Ligi sprawiedliwości (do której twórca robił dokrętki) głośno mówiły o jego toksycznym zachowaniu na planie. Głos zabierała m.in. Charisma Carpenter z Buffy, która twierdziła, że Whedon wielokrotnie nadużywał swojej władzy na planie i był złośliwy, despotyczny i pasywno-agresywny. Z kolei Gal Gadot opowiadała, że na planie Ligi sprawiedliwości twórca groził jej, że zakończy jej karierę.

Advertisement

Mimo wszystkich tych oskarżeń z Whedonem wciąż współpracowałby Nathan Fillion, który zagrał w Firefly stworzonym przez Whedona. Aktor nawiązał do artykułu z 2021 roku, w którym pisano o toksycznych zachowaniach reżysera, i stwierdził:

Czytałem ten artykuł i nie było tam wzmianki o „Firefly. Ja miałem zupełnie inne doświadczenia z tym człowiekiem. To znaczy, on sam przyznał, że wciąż nad sobą pracuje i ja to doceniam. Od razu zgodziłbym się na ponowną współpracę z Jossem.

Fillion dodał też, że ewentualny reboot Firefly – które doczekało się tylko jednego sezonu w 2002 roku, a trzy lata zostało odświeżone w postaci filmu Serenity – musiałby się odbyć z udziałem Whedona. Gdyby twórca nie uczestniczył w jego realizacji, Fillion miałby „złamane serce.

Advertisement

Sam Whedon nie przyznawał się do toksycznych zachowań na planie Ligi sprawiedliwości – mówił między innymi o tym, że angielski nie jest pierwszym językiem Gadot, więc mogła go źle zrozumieć. 

Advertisement

Elblążanin. Docenia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Kocha trylogię "Before" Richarda Linklatera. Syci się nostalgią, lubi fotografować. Prywatnie mąż i ojciec, który z niemałą przyjemnością wprowadza swojego syna w świat popkultury.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *