Felietony

Seksizm w Polsce wciąż ma się dobrze. OBRZYDLIWY wywiad z Anną Marią Sieklucką, aktorką z „365 DNI”

Autor: Michalina Peruga
opublikowano

Na łamach Vivy ukazał się wywiad z Anną Marią Sieklucką, odtwórczynią głównej roli w filmie 365 dni Barbary Białowąs, opartym na bestsellerowej powieści erotycznej Blanki Lipińskiej. Nie znajdziecie tam niestety merytorycznych pytań o pracę aktorki na planie filmowym czy przygotowywanie się do roli ani dyskusji o tematach, jakie film podejmuje. Zamiast tego Viva, w osobie przeprowadzającego wywiad dziennikarza, Romana Praszyńskiego, uznała, że dużo lepszym pomysłem będzie nachalne i natarczywe przepytanie aktorki z jej stosunku do seksu, zakrawające o molestowanie seksualne.

Ponieważ wywiad został już usunięty ze strony Vivy (a redakcja i autor wystosowali przeprosiny), poniżej kilka cytatów, które skutecznie obnażają seksizm i dziennikarskie standardy Romana Praszyńskiego.

Praszyński: Czy lubi Pani seks?

Sieklucka: A jakie to ma znaczenie?

Praszyński: Skoro nie lubi Pani seksu, to co Pani lubi?

Sieklucka wije się jak piskorz, próbując odwieść dziennikarza od tematu, ten jednak nie ustaje w wysiłkach:

Praszyński: Pani ma doświadczenie seksualne?

Sieklucka: A Pan?

Praszyński: Gdzie się Pani urodziła?

Sieklucka: W Lublinie. Magiczne miasto. Za każdym razem, jak wracam do Lublina, widzę, jak się zmienia, jak kulturalnie wzrasta. Jak przyjemnie tam żyć.

Praszyński: A kluby nocne są?

No tak, przecież to szalenie istotne! I dalej:

Praszyński: Chciałaby Pani mieć takiego faceta jak Morrone? Opiekuńczy Włoch, przystojny, słynny, bogaty, namiętny.

Sieklucka: Skupiam na tym, co człowiek ma w sercu. Co ma w głowie.

Praszyński: Ma Pani kulawego chłopaka, łysego z brzuchem?

Sieklucka: Moja słodka tajemnica.

Praszyński: Jest Pani samotną kobietą?

Sieklucka: Tak Pan sądzi?

Praszyński: A kiedy Pani płacze, do kogo idzie Pani się przytulić?

Sieklucka: Radzę sobie z problemami sama. Zdarzają się momenty, kiedy jadę do przyjaciółki. Chwile smutku mam na szczęście bardzo rzadko. Staram się tak podchodzić do życia, żeby codziennie wyciskać z niego wszystkie soki.

Praszyński: Brzmi Pani jak kobieta, która ma 57 lat, a nie 27.

Za to odpowiedź Siekluckiej na pytanie: „Jak sobie Pani radziła ze wstydem w scenach rozbieranych?”, Praszyński skwitował: „Piła pani wieczorami, żeby zapomnieć?”.

Pytania Praszyńskiego przekraczają granice dobrego smaku, mają ponadto charakter bardzo intymny. Trudno wyobrazić sobie taki sam zestaw pytań skierowany do aktora-mężczyzny. Swego czasu spuentowała to Scarlett Johansson na konferencji prasowej filmu Avengers, kiedy Robert Downey Jr. otrzymywał ciekawe pytania, podczas gdy ona – jedynie te dotyczące jej obcisłego ubioru na planie i diety, które określiła jako „rabbit food questions”. A dla miłego przerywnika polecam wam ten film ze Scarlett:

Obecny poziom dwutygodnika Viva nie pozostawia złudzeń, chociaż jeszcze na początku nowego tysiąclecia było to jedno z pierwszych czasopism kobiecych nowej generacji, czasopism, powiedzielibyśmy, luksusowych, stojących półkę wyżej od nieco prowincjonalnych Przyjaciółki, Chwili dla Ciebie czy Kobiety i życia. Treść Vivy była zawsze na przyzwoitym poziomie, daleka od koszmarnych porad związkowo-uczuciowych w stylu Cosmopolitana, a jej wyróżnikiem były wywiady z ludźmi z polskiego świata show-biznesu, opatrzone dobrymi sesjami fotograficznymi. Przykro patrzeć, jak czasopismo skierowane do kobiet celowo i z pełną świadomością w kobiety uderza, obrażając je i ich inteligencję. W czasach, w których seksizm wciąż jest obecny w każdej sferze życia, Viva zamiast z nim walczyć, dokłada do niego swoją cegiełkę.

Wywiad miał zapewne na celu skompromitować Sieklucką i wykpić jej występ w filmie opartym na kanwie powieści erotycznej (notabene szalenie popularnej w Polsce, choć opowiadającej historię toksycznego związku, w którym główna bohaterka zostaje porwana, a następnie jest więziona i kontrolowana przez mężczyznę), tymczasem stał się dla autora tego wywiadu mieczem obosiecznym. Co bardziej sceptyczni stosują taktykę victim blaming i pytają, dlaczego aktorka niekomfortowego wywiadu nie przerwała. Czy naprawdę musimy się nad tym zastanawiać? Może zabrakło jej pewności siebie, a może tak był skonstruowany jej kontrakt. Może jednak lepiej zastanowić się nad tym, dlaczego w 2020 roku ktoś jeszcze przeprowadza takie wywiady?

Ostatnio dodane