Autor: REDAKCJA
opublikowano

RICHARD LINKLATER. Oceniamy WSZYSTKIE FILMY reżysera

Richard Linklater to bez wątpienia jedna z najważniejszych postaci amerykańskiego kina niezależnego ostatnich trzech dekad. Niegdyś czołowy kronikarz przemyśleń amerykańskiej młodzieży, później eksperymentator na pograniczu kina aktorskiego i animowanego, dziś przede wszystkim znawca emocji nas, współczesnych. Mało kto opowiada o Stanach Zjednoczonych Ameryki z takim wyczuciem, jak czyni to Richard Linklater.

Już wkrótce na ekrany trafi nowy film reżysera, Gdzie jesteś, Bernadette?. W tytułową rolę wciela się tu Cate Blanchett – jej bohaterka to ekscentryczna kobieta, która nie stroni od konfliktów z otoczeniem. Pewnego dnia Bernadette znika. Starając się ją odnaleźć, jej córka odkrywa niespodziewane fakty z życia matki.

W oczekiwaniu na zbliżającą się premierę (16 sierpnia w polskich kinach) przygotowaliśmy zestawienie opinii na temat wszystkich pełnometrażowych filmów fabularnych Linklatera.

It’s Impossible to Learn to Plow by Reading Books (1988)

Filip Jalowski: Pierwsza fabuła Linklatera nigdy nie doczekała się oficjalnej dystrybucji. Od zapomnienia uratował ją nieoceniony Criterion, który umieścił film jako dodatek do specjalnego wydania Slackera. Na tym samym krążku odnaleźć można było również zaledwie siedmiominutowy Woodshock, czyli króciutki dokumencik przyglądający się tytułowemu festiwalowi muzycznemu. O ile debiutancka krótka forma Linklatera jest swojego rodzaju zabawą w małpowanie (reżyser kopiuje charakterystyczny styl legendarnego woodstockowego reportażu popełnionego przez Michaela Wadleigha), to It’s Impossible to Learn…opatrzone jest już wyraźnym autorskim podpisem, który uwypukli się w kolejnych filmach reżysera. [fragment artykułu]

Dawid Myśliwiec: Traktuję to bardziej jako wprawkę do później wykształconego stylu Linklatera, a sam film określiłbym mianem „pre-slackerskiego slow cinema”. Dominuje tu nuda, dialogi są śladowe, ale – o ironio! – w tej zwyczajności jest coś szczególnego. Najbardziej „organiczny” z filmów Linklatera, na którym reżyser zbudował swoją estetykę, rozbudowując ją o precyzyjnie przemyślane i napisane dialogi.

Slacker (1990)

Tomasz Raczkowski: Śmieszny, poruszający i dający sporo do myślenia portret Pokolenia X, chaotycznie poruszającego się między popkulturą, prozą życia a poszukiwaniem jego sensu w najróżniejszych miejscach. To film może niepozorny, ale prosta formuła płynnie połączonych, pozbawionych przewodniej myśli i historii epizodów jest równie wciągająca, co trafna jako społeczny komentarz Linklatera. Atutem tej kalejdoskopowej wizji jest cały gąszcz znakomitych dialogów na niemalże każdy temat – od polityki, przez uczucia, na teoriach spiskowych kończąc. Film prosty, przemyślany i celny.

Dawid Myśliwiec: Slacker to ktoś, kto unika odpowiedzialności i zaangażowania, poświęcając czas na rzeczy niemające większego znaczenia. Tacy są bohaterowie pierwszej fabuły Linklatera, która weszła do dystrybucji – przepędzają dnie i noce na rozmowach o mniej lub bardziej ważnych rzeczach, snując się po ulicach Austin i szukając swojego miejsca w świecie. Slacker to film, który zdefiniował pierwsze lata kariery Linklatera, choć na szczęście nie na długo – reżyser nie pozostał kolejną ofiarą udanego debiutu. Ten film to także bardzo interesująca kontrpropozycja dla Metropolitan (1990) Whita Stillmana, także opowiadającego o młodych i zagubionych ludziach, ale ze znacznie wyższych, nowojorskich sfer.

Uczniowska balanga (1993)

Dawid Myśliwiec: Niesamowicie energetyczna, zabawna i refleksyjna opowieść o młodych ludziach, którzy stoją u progu dorosłości, nie mając pewności czy rzeczywiście chcą ten próg przekroczyć. Historii o młodzieży niedojrzałej do odpowiedzialności było w kinie sporo, ale tylko Linklater umie opowiadać o tym w sposób inteligentny, zabawny i empatyczny zarazem. Wczesne role Afflecka, McConaugheya czy Milli Jovovich stanowią tu jedynie wisienkę na torcie.

Łukasz Budnik: Nie skłamię jeśli powiem, że to mój ulubiony film o młodzieży. Z wielkim zaangażowaniem śledzę losy bohaterów, cieszę się dialogami i doceniam wrażliwość Linklatera. Uczniowska balanga ma też potężny atut w postaci kapitalnej ścieżki dźwiękowej – ileż tam jest hitów! Dodatkową atrakcję stanowią dzisiejsze gwiazdy ekranu (Ben Affleck, Matthew McConaughey) w jednych ze swoich pierwszych ról – szczególnie ten drugi jest tu rozbrajający.

Przed wschodem słońca (1995)

Dawid Myśliwiec: Jeden z najbardziej romantycznych filmów, jakie widziałem. Miałem ten komfort, że oglądałem go w double feature z Przed zachodem słońca, a oba te dzieła komponują się ze sobą w sposób rzadko w kinie spotykany. Jesse i Celine to para, za którą ściskam kciuki do dziś – pokochałem ich niemal tak mocno, jak oni siebie nawzajem.

Łukasz Budnik: Tak oto po raz kolejny piszę o tym filmie na łamach tej strony. Jeden z moich absolutnie ulubionych, wyjątkowy, romantyczny, doskonale napisany i zagrany. Nigdy nie wyjdę z podziwu, jak pięknie Hawke i Delpy odnaleźli się w swoich rolach, jak wielka jest między nimi chemia i jak wspaniale między nimi iskrzy. Scena ze słuchaniem Come Here to czołówka moich ukochanych kinowych momentów. Polecam przy okazji spacer po Wiedniu śladami Jessego i Celine!

Na przedmieściach (1996)

Filip Jalowski: Mimo tego, że scenariusz filmu wydostał się spod pióra Erica Bogosiana, który miał oprzeć go zresztą o własne doświadczenia związane z dorastaniem na obrzeżach Bostonu, Na przedmieściach można nazwać gorzkim spin-offem Uczniowskiej balangiW obu obrazach pojawia się sklep, w którym zazwyczaj kupuje się niedrogi alkohol, w obu bohaterowie opierają się o jego ścianę i toczą ze sobą trwające całe noce rozmowy. Jedyną różnicą jest fakt, że w filmie z roku 1993 wszyscy rozmawiają o przyszłości, snują plany – aż chciałoby się zanucić Dylana, bo w trakcie tej letniej, ciepłej nocy czuć, że czasy się zmieniają, że nadchodzi coś nowego. W Na przedmieściach Bob szarpnął już ostatni akord i, mimo ekscytacji i wielkich nadziei, nic się nie zmieniło. Jest ciemno, wciąż mieszkamy na obskurnych przedmieściach, wciąż mamy swoje problemy i co noc podpieramy plecami ścianę sklepu, pod którym marzyliśmy o wielkich karierach. [fragment artykułu]

Dawid Myśliwiec: Linklater jak mało kto potrafi opowiadać o młodych ludziach – zwłaszcza o ich nadziejach, tych świeżo zrodzonych i tych zawiedzionych. W Na przedmieściach mowa o tych drugich – o tym momencie, gdy wciąż jeszcze młodzi ludzie zdają sobie sprawę, że przespali najlepsze chwile swojego życia i nie czeka ich już nic lepszego. Smutne to, ale w niektórych sytuacjach wyjątkowo prawdziwe.

Bracia Newton (1998)

Dawid Myśliwiec: Nie będę się nad Richardem znęcał, gdyż za bardzo go lubię, ale ta próba zmierzenia się z kinem gatunkowym po prostu mu nie wyszła. Filmy gangsterskie powinien cechować pewien rodzaj dynamiki, który Linklaterowi był i chyba wciąż jest zupełnie obcy. Dlatego fajnie było zobaczyć w tej konwencji kilka znajomych twarzy (Hawke, McConaughey), ale Braciom Newton daleko do choćby dobrych filmów gangsterskich, o arcydziełach tej kategorii nie wspominając.

Filip Jalowski: (…) Po filmie poruszającym się po takiej tematyce można spodziewać się pościgów, wystrzałów oraz akcji prącej do przodu z prędkością kuli wystrzelonej z pistoletu rabusia. Linklater gra jednak na przekór przyzwyczajeniom widza. Jego bandyci traktują pracę tak, jak urzędnicy, którzy co rano wstają, aby zasiąść za niegdyś dębowymi, a dzisiaj przytachanymi z Ikei, biurkami. W ich wielkich skokach nie ma nic ekscytującego – ot, rutyna. Większość czasu spędzają panowie na nieustających rozmowach dotykających wszelkich możliwych aspektów sztuki obrabiania państwowych sejfów. Na początku to nawet zabawne, z czasem zaczyna jednak nudzić niczym przeciągająca się wizyta w urzędzie. [fragment artykułu]

Ostatnio dodane