Zestawienie

HORRORY IDEALNE na WALENTYNKI

Autor: Gracja Grzegorczyk
opublikowano

Dla niektórych walentynki to kwintesencja konsumpcjonistycznego stylu życia, gdzie nawet miłość i uczucia okazują się na sprzedaż. Dla innych to z kolei okazja do zrobienia tego pierwszego kroku, sprawienia, by druga osoba poczuła się naprawdę wyjątkowo, czy spędzenia wspólnego czasu w kinie. A przecież wcale nikt nie powiedział, że w ten dzień konieczne jest obejrzenie komedii romantycznej. Horror może być równie dobrym pomysłem na walentynkowy seans.

Moja krwawa walentynka (1981)

Po średnio udanym remake’u z 2009 roku warto wrócić do klasyki z 1981 roku, która to nawet po tylu latach jawi się jako ciekawe dzieło, a do tego idealne na walentynki. To absolutnie zakręcona historia miłosna, chociaż mocno naciągana nawet jak na slasherowe standardy. Całość ogląda się jednak wręcz wybornie, przede wszystkim dzięki pomysłowym scenom gore, hektolitrom krwi oraz dużej dawce humoru. Dodajmy jeszcze do tego zamaskowanego górnika powracającego z martwych, który morduje nastolatków w walentynki i za pomocą kilofa wycina im serca, a otrzymamy wręcz idealny horror do obejrzenia w dzień zakochanych.

Reanimator (1985)

W klimaty walentynkowe wpisuje się także klasyczny już Reanimator, który znany jest nie tylko fanom twórczości H.P. Lovecrafta, ale i wszystkim maniakom pokręconego kina gore. Całość koncentruje się na szalonym pomyśle młodego naukowca, by ożywiać zwłoki. Widz będzie oczarowany zarówno samą fabułą, jak i klimatem, w który nie sposób nie wczuć się już od pierwszych minut. Wrażenie robi nie tylko wykorzystanie ponad 90 litrów sztucznej krwi, ale także charakteryzacja oparta na podręcznikach do medycyny sądowej, dzięki czemu możemy wyobrazić sobie, jak nasz ukochany bądź ukochana będzie wyglądać za kilkadziesiąt lat. To prawdziwa perełka kina klasy B, która jest krwista, niepokojąca, a momentami groteskowa.

Nekromantik (1987)

Nekromantik to połączenie horroru i romansu, gdzie z ekranu, aż wylewają się emocje w miłosnym trójkącie łączącym dwójkę ludzi ze zwłokami. Film, który kiedyś szokował, dziś coraz częściej rozpatrywany jest w kategorii ciekawostki. Niestety tematyka nekrofilii nie wydaje się współcześnie aż tak szokująca jak pod koniec lat 80. Powtórny seans udowadnia, że poza sentymentem nie pozostało prawie nic. Razi niezwykle tandetna realizacja, która znajdzie uznanie wyłącznie wśród hardcorowych fanów, gra aktorska zaś absolutnie nie istnieje. Jest to jednak interesujący pomysł na seans walentynkowy, może natchnąć bowiem do tego, by w romantyczny sposób podziękować ukochanemu, iż nie przynosi do domu ludzkich zwłok.

Martwe zło 2 (1987)

Sam Raimi przestrzega przed samotnymi wyprawami do lasu z ukochaną osobą, bo może się tak zdarzyć, że w ręce wpadnie wam Necronomicon, a wasza druga połówka straci przez to głowę. Co prawda druga część Martwego zła pełni funkcję pełnoprawnego sequela, jednak większość fanów podzieliła się na dwa obozy. Jedni uznają wyłącznie część pierwszą, podczas gdy drudzy to pasjonaci dwójki, która została nakręcona z większym rozmachem i za większe pieniądze. Film okazuje się jednak idealnym pomysłem na seans walentynkowy, gdyż w sequelu pierwowzór, pełen gore i przemocy, został nieco ugrzeczniony, a duszna i gęsta atmosfera została rozwiana za pomocą wstawek komediowych. Prawdziwym fanom mocnych emocji polecam jednak oryginał z 1981, który w moim mniemaniu można uznać za jedno z arcydzieł kina grozy.

Ostatnio dodane