Publicystyka filmowa
Serialowy thriller SCI-FI, który łączy izolację COŚ z bio-zagrożeniem ANDROMEDA STRAIN
Serial zaczyna się jak thriller o epidemii, ale szybko zmienia się w historię pełną tajemniczych eksperymentów genetycznych i spisków. Helix.
Co się stanie, gdy naukowcy badający nieznany wirus odkryją, że zagrożenie jest znacznie większe, niż początkowo przypuszczali? Serial zaczyna się jak thriller o epidemii, ale szybko zmienia się w historię pełną tajemniczych eksperymentów genetycznych i spisków. To jeden z tych seriali science fiction, które nie zawsze potrafiły utrzymać równy poziom, ale miały dość odwagi, by regularnie wywracać swoją własną formułę. Helix.
Serial zadebiutował 10 stycznia 2014 roku na amerykańskim kanale Syfy. Stworzył go Cameron Porsandeh, a wśród producentów wykonawczych znaleźli się Ronald D. Moore, znany z Battlestar Galactica, oraz Steven Maeda, który pracował wcześniej przy Z Archiwum X i Lost. Główną rolę zagrał Billy Campbell jako doktor Alan Farragut. W obsadzie znaleźli się również Hiroyuki Sanada, Kyra Zagorsky i Jordan Hayes. Helix doczekał się dwóch sezonów i 26 odcinków. Serial niegdyś był dostępny w Polsce na Netfliksie, był również emitowany przez AXN, ale obecnie trzeba się trochę pogimnastykować, żeby położyć na nim rękę.

Wirus w arktycznej stacji badawczej
Punktem wyjścia jest wyprawa specjalistów z amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób do odizolowanej arktycznej placówki badawczej należącej do korporacji farmaceutycznej. Na miejscu pojawił się tajemniczy wirus, a zespół Alana Farraguta ma ustalić, jak się rozprzestrzenia i czy istnieje sposób na powstrzymanie epidemii. Sytuację komplikuje fakt, że wśród zakażonych znajduje się Peter, brat Alana. Badacze szybko odkrywają, że choroba nie przypomina żadnego znanego im patogenu – zakażeni zmieniają się w niebezpieczne istoty, a kolejne zgony ujawniają, że ktoś w placówce wie znacznie więcej, niż chce przyznać.
Walka o przetrwanie staje się więc jednocześnie śledztwem – naukowcy muszą ustalić, kto mówi prawdę, jakie eksperymenty prowadzono za zamkniętymi drzwiami i czy epidemia rzeczywiście była wypadkiem. Z czasem serial rozszerza tę perspektywę, porzucając część początkowych założeń na rzecz znacznie dziwniejszej opowieści.

Helix to coś więcej niż biologiczny thriller
Największą zaletą pierwszego sezonu jest atmosfera izolacji. Śnieg, mróz, sterylne korytarze i świadomość, że pomoc może nie nadejść, budują poczucie zagrożenia. Bohaterowie nie mogą po prostu uciec, a zaufanie do współpracowników staje się równie ważne jak znalezienie lekarstwa. Helix wyróżnia się również strukturą. Poszczególne odcinki obejmują kolejne dni kryzysu, a fabuła stopniowo odsłania nowe informacje, zmieniając ocenę wcześniejszych wydarzeń. Zamiast ograniczać się do walki z wirusem, serial wprowadza własną mitologię: tajemnice korporacyjne, eksperymenty na ludziach i pytania o granice naukowej odpowiedzialności.
Nie wszystkie zwroty akcji są równie przekonujące, a niektóre pomysły sprawiają momentami wrażenie, jakby pochodziły z zupełnie innej produkcji, jednak właśnie nieprzewidywalność stanowi część jego uroku. Helix potrafi zaskoczyć nawet wtedy, gdy zaczynamy już rozumieć reguły przedstawionego świata.

Coś + Andromeda Strain
Porównanie narzuca się samo – najlepszym rozpoznawczym zestawieniem będzie tutaj połączenie Coś Johna Carpentera z Andromedą – zarówno powieścią Michaela Crichtona, jak i jej ekranizacjami. Z filmu Carpentera serial bierze arktyczną izolację, nieufność wobec współpracowników i grozę biologicznego zagrożenia, które może przybrać niemal dowolną postać. Z Andromedy – naukowe śledztwo dotyczące obcego patogenu oraz przekonanie, że wiedza nie zawsze wystarcza, by opanować sytuację.
W przeciwieństwie do obu tych historii jednak, Helix nie próbuje się tak konsekwentnie trzymać realizmu. Z czasem coraz mocniej skręca w stronę spiskowego science fiction i biologicznego horroru. To kierunek, który części widzów przypadł do gustu, a innych zniechęcił.

Przyjęcie Helix
Pierwszy sezon spotkał się z dość przychylnymi recenzjami. Krytycy doceniali napięcie, niepokojącą atmosferę i pomysł na historię rozgrywającą się w zamkniętej placówce. Chwalono również Billy’ego Campbella, który nadał Alanowi Farragutowi odpowiednią mieszankę profesjonalizmu, uporu i osobistych słabości. Drugi sezon otrzymał jeszcze lepsze recenzje krytyków na Rotten Tomatoes, ale nie przełożyło się to na wzrost popularności. Oglądalność spadła, a finał drugiej serii przyciągnął zaledwie około 440 tysięcy widzów. Syfy zdecydowało się więc nie zamawiać kolejnych odcinków.
Jako największy problem Helix jednak należałoby chyba ocenić zmianę kierunku między sezonami. Pierwsza seria koncentruje się na epidemii i walce o przetrwanie w arktycznej bazie, druga przenosi akcję w zupełnie inne miejsce i wprowadza nową historię, Taki reset miał odświeżyć formułę, ale osłabił też ciągłość opowieści.

Helix nie jest więc arcydziełem i nie każda jego decyzja scenariuszowa się broni, jest to jednak rzadki przykład telewizyjnego science fiction, które zaczyna od jednego pomysłu (tutaj zagrożenia biologicznego), a potem coraz śmielej przekracza granice gatunku. Wciąż najlepiej działa jednak jako klaustrofobiczny thriller, który nawet w bardziej chaotycznych momentach zachowuje własny charakter.

