Connect with us

Recenzje

Seria HELIX: hipnotyzujący horror SCI-FI inny niż wszystko, co znasz ze streamingu

Podstawa pierwszego sezonu Helix jest prosta. Zespół szybkiego reagowania CDC zostaje zrzucony do arktycznej bazy (brzmi znajomo?) po wybuchu epidemii.

Published

on

Seria HELIX: hipnotyzujący horror SCI-FI inny niż wszystko, co znasz ze streamingu

Czas by wrócić wrócić do jednego z najdziwniejszych (i najciekawszych) ukrytych klejnotów horroru science fiction. W Helix widać odcienie wszystkiego: trochę Coś, trochę Obcego, nawet trochę Z Archiwum X.

Advertisement

Podstawa pierwszego sezonu Helix jest prosta. Zespół szybkiego reagowania CDC zostaje zrzucony do arktycznej bazy badawczej (brzmi znajomo?) po wybuchu epidemii spowodowanej wirusem, który działa bez rozpoznawalnej logiki. Sam budynek — długie korytarze, zamknięte laboratoria, okna wychodzące na biel śnieżycy — jest niepokojący w swojej pustce, trochę przypomina maszynę. Gdy wirus zaczyna naginać biologię, serial zmienia się z medycznego science fiction w horror.

Group of seven researchers in a high-tech lab posing for a team photo, facing the camera.

Każdy odcinek dociska bohaterów coraz bardziej, niszcząc zaufanie drobnymi, ale uporczywymi pęknięciami. A arktyczna sceneria robi robotę, jakiej żadne CGI nie da rady. Ciekawym posunięciem serialu jest to, że wirus nie porusza się według żadnej dającej się zidentyfikować zasady. Większość historii o epidemii to zasadniczo inkubacja i objawy. Helix porzuca ten schemat. Każda infekcja wydaje się nową gałęzią tego samego koszmaru — biologiczną, psychologiczną, czasem będącą całkowitym odwróceniem motywacji bohatera. Ta nieprzewidywalność to prawdziwa siła serii.

Advertisement

Drugi sezon wyrywa cię z butów. W jednej chwili tkwisz uwięziony na arktycznym pustkowiu, a w następnej w niepokojąco żywym świecie, w którym seria sama uczy się poruszać. Nowe otoczenie otwiera inny smak paranoi, groza wydaje się bardziej osobista. I dzięki tej tonalnej wolcie serial może wreszcie ujawnić pomysł, który pierwszy sezon tylko sygnalizował: prawdziwą epidemią nie jest wirus — jest nią strach.

To, co sprawia, że Helix jest dziś warte ponownego obejrzenia, to bezczelny sprzeciw wobec jednoznaczności współczesnej telewizji gatunkowej. Helix nie ma w sobie coś specyficznego, idzie do przodu z nerwową energią, jaką miał kiedyś Lost, gdy sypał dziwnymi pomysłami na prawo i lewo, albo wczesny Fringe: Na granicy światów, a z współczesnych seriali chyba najbliżej byłoby Stamtąd.

Advertisement

Niektóre odcinki sprawiają wrażenie, jakby scenariusz był tylko z grubsza zarysowany, a reszta jest trochę eksperymentem. Po prostu idzie na całość, zakładając, że nadążysz. To rzadka rzecz, ale serial przypomina przypadkowe, nocne odkrycie na kablówce niż produkt ery streamingu.

Scientist in a white cleanroom suit and face shield extends a gloved hand in a laboratory setting.
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *