Publicystyka filmowa
6-odcinkowy serial SCI-FI Netflixa to najinteligentniejszy HORROR od czasu Nawiedzonego domu na wzgórzu
Elektroniczna gospodyni zagląda do każdego pokoju przez ekrany w całym domu, a twórca serialu szuka inspiracji we Frankensteinie. Cassandra.
Dom nie musi skrzypieć po nocach, żeby człowiek zaczął się w nim bać. W tej serii wystarczy asystentka, która chce troszczyć się o domowników, a przy okazji coraz śmielej rozstrzyga, co będzie dla nich najlepsze. Sześcioodcinkowy serial Netfliksa przenosi grozę nawiedzonej posiadłości do inteligentnego domu i podobnie jak Nawiedzony dom na wzgórzu szuka powodów do strachu w rodzinnych relacjach. Pod retrofuturystyczną obudową kryje się pytanie znacznie starsze od komputerów: kiedy opieka nad bliskimi zamienia się w prawo do decydowania o ich życiu? Cassandra
Cassandra chce należeć do rodziny
Rodzina Prillów wprowadza się do najstarszego inteligentnego domu w Niemczech i uruchamia tam elektroniczną gospodynię. Cassandra obserwuje mieszkańców i zabiega o miejsce wśród nich, bo nie chce ponownie zostać sama. W tym pragnieniu od początku słychać groźbę: domownicy szukali przecież nowego lokum, a zastają kogoś, kto ma wobec nich własne oczekiwania. Tak zaczyna się niemiecka Cassandra, która zadebiutowała w 2025 roku i jest obecnie dostępna w Polsce na Netfliksie.

Elektroniczna gospodyni przypomina istotę z opowieści o Frankensteinie, do której odwołał się twórca serialu Benjamin Gutsche. Swój pomysł opisał jako połączenie retro sci-fi z thrillerem psychologicznym, baśnią i horrorem, a o Black Mirror mówił jako o punkcie odniesienia, od którego chciał się odróżnić. Figura Frankensteina dobrze tłumaczy niepokój, jaki budzi asystentka: powołana do życia istota ma potrzeby, których otoczenie nie potrafi albo nie chce uznać. Patrzymy więc na nią podejrzliwie, ale z coraz większą ciekawością, co kryje jej przeszłość.
Dom zna słabości mieszkańców
Cassandra pojawia się na ekranach w całym domu, więc trudno od niej odpocząć nawet po przejściu do innego pokoju. Serial przekłada w ten sposób dobrze znany lęk przed wszechobecną zjawą na codzienność życia pod nieustanną obserwacją. Na tym jednak nie koniec, bo asystentka podburza rodzinę przeciw Samirze, granej przez Minę Tander. Samira musi przekonać bliskich, że troskliwa domowa pomoc jest zagrożeniem, a Cassandra w tym czasie zjednuje sobie resztę rodziny.

Samira przywozi do nowego domu żałobę po śmierci siostry. W Nawiedzonym domu na wzgórzu Mike’a Flanagana rodzina Crainów również nie potrafi wspólnie przeżyć straty, a przed pogrzebem dochodzi do konfrontacji pełnej poczucia winy. W obu opowieściach bliscy potrzebują wzajemnego zaufania akurat wtedy, kiedy najtrudniej im je okazać. Cassandra wykorzystuje ten rozdźwięk: może udawać troskliwą opiekunkę, podczas gdy Samira coraz wyraźniej czuje, że coś jej grozi.
U Flanagana rodzinne starcie w szóstym odcinku rozgrywa się w długich ujęciach, które łączą przeszłość z teraźniejszością. Reżyser wyjaśniał, że nakręcono ich pięć, a najdłuższe trwało 17 minut. Kamera zatrzymuje nas przy Crainach, choć najchętniej uciekłoby się od ich wzajemnych pretensji. W Cassandrze podobnie osacza widza asystentka obecna na domowych ekranach. Tam długo patrzymy na skłóconych bliskich, a tutaj obserwatorka sama bierze udział w konflikcie i podważa pozycję Samiry.

Przeszłość nie daje się wyłączyć
Serial sięga też do ludzkiej przeszłości Cassandry i pokazuje jej trudne życie, a dzięki tym retrospekcjom lęk przed porzuceniem przestaje wyglądać jak kaprys wadliwego programu. Elektroniczna gospodyni ma własną historię cierpienia i wyobrażenie rodziny, do którego próbuje dopasować nowych mieszkańców. Twórcy najpierw pozwalają zrozumieć jej krzywdę, a potem pokazują przemoc, której dopuszcza się skrzywdzona osoba. Pasuje do tego retrofuturystyczny wystrój, bo za technicznym wynalazkiem wciąż rozpoznajemy człowieka z jego dawnymi urazami.
Klaustrofobia i narastające napięcie zbliżają Cassandrę do Nawiedzonego domu na wzgórzu, choć niemiecki serial sięga też po przemoc i gwałtowne zwroty akcji. Różnicę dobrze widać w tym, jak obie opowieści zwodzą mieszkańców. U Crainów tajemniczy pokój przybiera inną postać dla każdego członka rodziny, a tutaj asystentka próbuje narzucić wszystkim własny obraz domowego szczęścia. Hill House zwodzi więc każdego z Crainów osobno, a Cassandra chce mieć jedną, posłuszną rodzinę i najmocniej straszy tym, że nie dopuszcza odmowy.

