Recenzje
AMULET. Gotycki HORROR z feministycznym sznytem
Chcę, żeby widzowie czuli szok, obrzydzenie, a może nawet złość. I chciałabym, żeby mogli się też pośmiać – powiedziała Romola Garai, autorka filmu Amulet.
Chcę, żeby widzowie czuli szok, obrzydzenie, a może nawet złość. I chciałabym, żeby mogli się też pośmiać – powiedziała Romola Garai, autorka filmu Amulet z 2020 roku. Film rzeczywiście wzbudza odium i wywołuje śmiech, ale chyba nie o taki rodzaj wesołości chodziło Garai.
Tomaz był niegdyś żołnierzem stacjonującym przy leśnym punkcie granicznym podczas konfliktu zbrojnego w niezidentyfikowanym kraju. Po przejściu do cywila (lub dezercji) mężczyzna emigruje do Londynu, zamieszkuje w schronisku i zarabia na życie jako budowlaniec. Pewnego dnia Tomaz dostaje ofertę pracy od zakonnicy imieniem Claire: otrzyma wikt i opierunek w zamian za dokonywanie drobnych napraw w zaniedbanym domu zajmowanym przez Magdę – młodą kobietę, która opiekuje się schorowaną matką. Stopniowo na jaw wychodzi makabryczna prawda na temat mieszkańców domostwa.

Amulet to pełnometrażowy debiut reżyserski Romoli Garai – cenionej angielskiej aktorki znanej m.in. z takich filmów jak Vanity Fair. Targowisko próżności (2004) Miry Nair, Dirty Dancing 2 (2004) Guya Ferlanda, Scoop – gorący temat (2006) Woody’ego Allena, Jak wam się podoba (2006) Kennetha Branagha, Angel (2006) François Ozona oraz Pokuta (2007) Joego Wrighta. Garai sama napisała scenariusz pod roboczym tytułem Outside, który określiła mianem współczesnego horroru gotyckiego. Producent filmu Matthew J. Wilkinson dodał, że Amulet to też feministyczny horror, który stawia na głowę politykę genderową.
Zdaje się, że Garai wyświadczyła środowiskom feministycznym niedźwiedzią przysługę, ponieważ Amulet jest filmem tak nieudolnie zrobionym, że przywołuje na myśl półamatorską produkcję w duchu Eda Wooda lub kiepską etiudę studencką rozciągniętą do ponad dziewięćdziesięciu minut projekcji. Co gorsza, nic właściwie nie zapowiada takiego obrotu spraw, wręcz przeciwnie: początek jest wcale obiecujący. Gęsty las, dziwna figurka zakopana w ziemi, potem przenosiny do Londynu i zapuszczona posiadłość w stylu obskurnej chaty z doskonałego, choć niedocenionego Possum (2018) Matthew Holnessa.

Później jest już tylko ciąg niezgrabnych scen połączonych szczątkową fabułą, irytująco zmontowanych i rozpisanych na fatalne dialogi podawane przez niezłych aktorów (Carla Juri, Alec Secareanu i Imelda Staunton). Ale nawet oni nie są w stanie odciągnąć uwagi widza od słabego scenariusza. Na dobitkę Amulet, rzekomo inspirowany dziełami Dario Argento, jest filmem całkowicie wyzutym z własnego stylu i pozszywanym z innych utworów. To wszystko wzbudza (u)śmiech politowania, a jeżeli kryje się tam jakiś przekaz, został on całkiem pogrzebany pod nieprofesjonalnym wykonaniem.

