News
SANKTUARIUM: zapomniana perełka SCI-FI zasługuje na remake
Sanktuarium łączył wiktoriańską estetykę z futurystycznymi pomysłami, tworząc coś autentycznie wyjątkowego, a nawet wyprzedzającego swoje czasy.
W czasach, gdy stacja Syfy dostarczała widzom takie hity jak Battlestar Galactica czy Ucieczka w kosmos, ten czterosezonowy serial sci-fi o dr Helen Magnus – genialnej naukowczyni chroniącej dziwne stworzenia ukryte przed okiem ludzkości – pozostał w cieniu bardziej rozpoznawalnych tytułów. Emitowane w latach 2008–2011 Sanktuarium łączył wiktoriańską estetykę z futurystycznymi pomysłami, tworząc coś autentycznie wyjątkowego, a nawet wyprzedzającego swoje czasy, o czym przypomina ScreenRant.
Serial bez wysiłku łączył estetykę steampunku, opowieści o potworach, historię alternatywną i własną mitologię. W epoce, gdy telewizja kablowa zachowywała ostrożność wobec science fiction, Sanktuarium stawiał na zaawansowane budowanie świata i mocno oderwane od rzeczywistości koncepcje. Seria rozumiała co znaczy wielosezonowa emisja – rozłożone na całe sezony tajemnice, ewoluujące relacje między postaciami, międzysezonowe wątki – zanim stało się to standardem gatunku. Niestety, mniejsza popularność i nietypowy styl wizualny sprawiały, że umykał gdzieś w cieniu popularniejszych rzeczy, a poźniej to inne tytuły Syfy zyskały nową popularność dzięki streamingowi.

Niewiele seriali z lat 2000. wydaje się bardziej zasługiwać na współczesny remake. Oryginał kipiał fascynującymi pomysłami, ale dostępna technologia (i budżety) nie była w stanie sprostać rozmachowi, który był do tego potrzebny. Dzisiaj ukryte miasta, wymyślne istoty i ogromne podziemne sanktuaria mogłyby w końcu nabrać namacalności. Współczesna telewizja udowodniła już, jak skutecznie fantastyczne koncepcje można przełożyć na ekran przy odpowiednich zasobach.
Motywy Sanktuarium są dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Misja Helen Magnus polegająca na ochronie marginalizowanych istot przed wykorzystywaniem i zastraszaniem ma oczywiste współczesne paralele. Serial eksplorował uprzedzenia, instytucjonalną korupcję i skłonność do demonizowania nieznanego – idee rezonujące z widzami silniej niż dekadę temu. Remake mógłby przekształcić Sanktuarium z zapomnianej ciekawostki w kultowy fenomen.

