News
OUTER RANGE: niedoceniony (i za mało oglądany) SCI-FI western
Outer Range, czyli po naszemu Peryferia należy do tych paru niedocenionych perełek, które powstały w następstwie sukcesu Yellowstone.
Outer Range, czyli po naszemu Peryferia (swoją drogą po przetłumaczeniu tytuł traci cały swój fantastycznonaukowy powab) należy do tych paru niedocenionych perełek, które powstały w następstwie sukcesu Yellowstone. Mimo dwóch sezonów, nie doczekał się zasłużonej uwagi.
Serial rozpoczyna się jako klasyczny neo-western z Joshem Brolinem w roli ranczera z Wyoming, który walczy o utrzymanie ziemi i rodziny. Gdy przygarnia tajemniczą wędrowczynię (Imogen Poots), na jego pastwisku otwiera się dziwna czarna otchłań, która zmienia prostolinijny western w pokręcony dramat science fiction gdzieś na granicy Dark i Twin Peaks. Produkcja połączyła staroświeckie motywy westernu ze współczesnymi tajemnicami rodem z sci-fi, tworząc coś świeżego i wyjątkowego.

Outer Range spotkał się z mieszanymi recenzjami w pierwszym sezonie, ale prawdziwie odnalazł swoją tożsamość w sezonie drugim – świetnie widać to po ocenach na Rotten Tomatoes, gdzie pierwszy sezon dostał 79%, a drugi już 92% – i właśnie wtedy Amazon postanowił podciąć serialowi skrzydła. To jeden z najciekawszych eksperymentów gatunkowych ostatnich lat: honor, rodzina i pogranicze miesza się z nadprzyrodzoną tajemnicą, gdy niewytłumaczalna czarna dziura wciąga bohaterów w spiralę zdarzeń godnych Lost.
Od anulowania Outer Range minęło parę lat, ale produkcja zaskakująco dobrze się starzeje. Według ScreenRant zazwyczaj przedwcześnie zakończone seriale nie sprawdzają się przy późniejszych seansach przez niedomknięte wątki. Jednak osobliwa mieszanka science fiction i neo-westernu oraz przekonująca rola Brolina sprawiają, że Peryferia oglądają się świetnie. Seria, ponieważ ma tylko 2 sezony, idealnie nadaje się na weekendowy binge, a w Polsce jest dostępna na Prime.

Przemek Mudlaff pisał u nas o tej serii w ten sposób: Najdziwniejsze jednak w całym tym szalonym pomyśle Briana Watkinsa jest to, że ta pokręcona mozaika, szalony miszmasz po prostu działa i cholernie wciąga. […] zapomina się o fantastycznonaukowej czarnej dziurze i skupia się uwagę na bardziej przyziemnych rodzinnych dramatach. […] Peryferia to hipnotyzujący, wciągający i świetnie zrealizowany serial, który w niewłaściwych rękach mógłby przemienić się w totalny bałagan, o jakim rozmawialibyśmy wyłącznie w kategoriach guilty pleasure.

