News
EAGLE EYE, odświeżający SCI-FI-cyber thriller aktualniejszy niż kiedykolwiek
Eagle Eye wciąga widza w rozrastający się spisek, w którym każde urządzenie, kamera, ekran i system ruchu drogowego staje się elementem zagrożenia.
Film wyreżyserowany przez D.J. Caruso (a przypomniany przez Collidera) Eagle Eye to jeden z tych błyszczących produktów hollywoodzkiego studia, które powstały w czasach, gdy przemysł filmowy był zafascynowany inwigilacją, kontrolą rządową i przerażającą wizją wszechobecnej technologii. Przeczytawszy to zdanie człowiek sobie uświadamia, że nic się nie zmieniło. Deep state, technologia i inwigilacja posunęły się nawet bardziej, a prywatność zniknęła nie tylko za sprawą social mediów.
Eagle Eye wciąga widza w rozrastający się spisek, w którym każde urządzenie, kamera, ekran i system ruchu drogowego staje się elementem zagrożenia. Film eskaluje z zawrotną prędkością – od relatywnie spokojnego początku po całkowity systemowy chaos – nadając historii przyjemne poczucie rozpędu, nawet gdy fabuła staje się, delikatnie mówiąc, przerysowana. To właśnie ta samoświadoma niedorzeczność i pełne w nią zaangażowanie sprawiają, że ten thriller wciąż potrafi bawić.

Maciek Poleszak przed laty pisał o nim na łamach film.org.pl w ten sposób: Czego w tym filmie nie ma: jest Siedem (widziana już na zwiastunie scena z drogą przez pustkowie i słupy wysokiego napięcia; furgonetka też jest), wspomniany już Matrix, Ja, Robot, a nawet 2001: Odyseja kosmiczna i (na upartego) Szklana pułapka 4.0. Poczucie deja vu towarzyszyło mi przez cały seans[…] Jak widać, inspiracje najlepszymi dokonaniami science-fiction i thrillera są ewidentne.
Dziś Eagle Eye wydaje się dziwnie odświeżający, ponieważ takie średniobudżetowe thrillery przestały powstawać w Hollywood, bo trudno sprzedać je w kinach. Drugim aspektem „świeżości” tego filmu, wspomnianym już na początku, jest fakt, że jest aktualniejszy niż kiedykolwiek, bo wszędobylskich kamer w czasie prawie 20 lat od premiery filmu przybyło pewnie o rząd wielkości, o AI nawet nie wspominając.

Mimo niewątpliwych krytycznych uwag słusznie doń kierowanych, Eagle Eye pozostaje przykładem rozrywkowego thrillera, który dokładnie wie, jak bardzo jest niedorzeczny. To ten rodzaj produkcji, którą obejrzałoby się bez zastanowienia któregoś wieczoru, niekoniecznie oczekując arcydzieła, ale solidnej rozrywki w stylu, o którą trudno dziś w multipleksach.

