News
SOUTHLAND TALES: kultowy SCI-FI aktualniejszy niż kiedykolwiek
Southland Tales jest przesadzone, krzykliwe i niedorzeczne – i właśnie w tym tkwi jego geniusz.
Niedawno sami pisaliśmy o zbliżającej się rocznicy kultowego (i nie dotąd niezrozumianego) filmu Southland Tales (u nas pod tytułem Koniec świata), a tu SlashFilm zwraca uwagę na niezwykłą drogę tego filmowego dzieła Richarda Kelly’ego, które z kasowej klapy przeobraziło się w kultowy manifest współczesności. Film może pochwalić się obsadą godną hollywoodzkich blockbusterów: Dwayne Johnson (wówczas odcinający się od scenicznego pseudonimu The Rock), Sarah Michelle Gellar, Mandy Moore, Justin Timberlake, Seann William Scott, Amy Poehler, Kevin Smith, Christopher Lambert. Nazwiska wywołują zawrót głowy.
Southland Tales jest przesadzone, krzykliwe i niedorzeczne – i właśnie w tym tkwi jego geniusz. Na początku lat dwutysięcznych wizja rządowej organizacji inwigilującej każdego obywatela wydawała się orwellowską karykaturą Patriot Act. W 2026 roku brzmi to jak zrealizowana przepowiednia.

Wątki o katastrofie ekologicznej wywołanej przez technologiczne giganty, bezsensownych wojnach służących interesom korporacji czy kampanii prezydenckiej pod wpływem szantażu zawierającego intymne szczegóły nagrania każą zastanowić się, czy Kelly nie dysponował kryształową kulą. W wywiadzie z 2021 roku reżyser wyjaśnił, że po wyborach z 2016 roku wielu widzów zmieniło zdanie o filmie. Po prostu żyjemy w tej odklejonej nowej erze, w której wszystko jest możliwe – stwierdził Kelly.
O czym właściwie jest Southland Tales? Gwiazdor filmowy Boxer Santaros (Johnson) traci pamięć i romansuje z byłą gwiazdą porno Krystą Now (Gellar), co komplikuje sytuację, bo jest mężem córki kandydata na prezydenta. Neo-Marksiści planują obalenie totalitarnego rządu. Złowroga korporacja zamierza czerpać energię z oceanu, ryzykując apokalipsę. Z narracją Timberlake’a jako rannego weterana, fałszywymi segmentami telewizyjnymi przypominającymi RoboCopa i teledyskiem w środku filmu, Southland Tales nie ma sobie równych.

Nie bez powodu w tym kontekście przywoływany jest Terry Gilliam ze swoim Brazil, a Maciek Kaczmarski na naszych łamach pisał o nim tak: Nie ma drugiego takiego filmu jak Koniec świata – dzieło, które przez krytyków i publiczność nie mogło być należycie docenione w chwili premiery, bo za bardzo wyprzedzało swoje czasy.


Zdzich
15 kwietnia, 2026 at 11:23
to ten film bez fabuły? znaczy zlepek scen powstałych po mocnym nać..niu?