Wywiad
Sonia Mietielica o serialu SOR: „Czy warto było szaleć tak?”
W rozmowie z film.org.pl Sonia Mietielica opowiada o ważnych momentach swojego życia, mierzeniu się z lękami i potrzebie bycia częścią wspierającej grupy.
Czy jedna decyzja może zmienić całe życie? Jaką rolę w drodze zawodowej Soni Mietielicy odegrała jej mama? I co aktorka odkryła o sobie podczas pracy na planie serialu SOR, wspólnej produkcji Prime Video i TVP? W rozmowie z Martyną Janasik dla portalu film.org.pl Sonia Mietielica opowiada o ważnych momentach swojego życia, mierzeniu się z lękami i potrzebie bycia częścią wspierającej grupy. Poczułam, jak bardzo tego potrzebuję — przyznaje.
Martyna Janasik, film.org.pl: W materiałach promujących serial SOR pojawia się hasło, że to miejsce, w którym każda sekunda może decydować o ludzkim życiu. Stąd moje pierwsze pytanie: pamiętasz jakiś moment w swoim życiu, jakąś sekundę, która zaważyła na jego dalszych losach? Była punktem zwrotnym?

Sonia Mietielica: Myślę, że takich punktów zwrotnych miałam kilka, ale nie wiem, jak głęboko chcemy teraz w to wchodzić i czy rozmawiamy całkiem poważnie, czy jednak z przymrużeniem oka.
Tak, jak czujesz.
Urodziłam się w Rosji, a do Polski przeprowadziłam się, kiedy miałam siedem lat. Myślę, że to na pewno był jeden z takich momentów. Drugi, bardziej związany z moim życiem prywatnym, sprawił, że szczególnie teraz, patrząc na to, co się dzieje, bardzo się cieszę, że jestem tutaj, a nie tam. Miałam wspaniałe dzieciństwo, byłam kochana i zaopiekowana. Dzisiaj jednak jeszcze bardziej doceniam decyzję mojej mamy o przeprowadzce i jestem jej wdzięczna za to, jak potoczyły się nasze losy.
Aż się wzruszyłam! Proszę, jaki początek wywiadu! Drugi punkt zwrotny był związany z moją drogą zawodową, a właściwie również z mamą. Kiedyś zobaczyła w telewizji informację, że szukają dziewczyny do filmu Handlarz cudów i dobrze byłoby, gdyby mówiła po rosyjsku. Bardzo chciała, żebym poszła na casting. Mieszkałam wtedy w Warszawie i chodziłam do szkoły baletowej, a mama mieszkała w Krakowie.

Dzień wcześniej pytała mnie przez telefon: Sonia, pójdziesz na ten casting?. Odpowiadałam: Nie wiem, może… Jak jakaś koleżanka ze mną pojedzie. Podejrzewam, że gdyby następnego dnia nie przyjechała do Warszawy i nie poszła ze mną za rękę na ten casting, po prostu bym się tam nie pojawiła. Myślę, że to był kolejny punkt zwrotny, dzięki któremu siedzimy dzisiaj tutaj i rozmawiamy.
Naprawdę mogłabyś nie pojawić się na tym castingu? Nie chciałaś zostać aktorką czy powstrzymywała cię nieśmiałość?
Miałam wtedy dwanaście lat. Nie wiedziałam jeszcze, czego chcę. Chodziłam do szkoły baletowej i byłam wtedy chyba dość zahukana, nieśmiała, wstydliwa. Mama dostrzegła we mnie jakiś potencjał i zawalczyła o moją przyszłość, którą dziś żyję. To był kolejny punkt zwrotny. Myślę jednak, że każdy dzień może być takim momentem. Wystarczy przeczytać jakieś zdanie, usłyszeć coś od drugiej osoby, żeby zmienić swoje podejście czy sposób myślenia.
Każdy dzień jest nowym początkiem.

Trochę brzmi to jak frazes, ale jeśli spojrzeć na to z wdzięcznością za sam fakt, że kolejny dzień jest nam dany, rzeczywiście coś w tym jest.
Zaskoczyłaś mnie tą odpowiedzią, szczególnie opowieścią o drugim punkcie zwrotnym. Na mojej liście pytań do ciebie prowadzi ona właściwie do ostatniego pytania, które miałam zadać. Wyobraź sobie, że możesz dziś spotkać młodszą Sonię — tę dwunastoletnią dziewczynkę, która dopiero stawiała pierwsze kroki w zawodzie. Co chciałabyś jej powiedzieć z perspektywy miejsca, w którym jesteś dzisiaj, przy okazji premiery SOR-u?
Myślę, że mogłabym jej powiedzieć tylko tyle, że wszystko robiła dobrze, skoro dotarła tutaj, gdzie jestem teraz. Gdybym miała powiedzieć jej coś, co mogłoby wpłynąć na mnie dwunastoletnią, chyba bałabym się ingerować w bieg wydarzeń. Ostatecznie jestem zadowolona z miejsca, w którym się znalazłam. Bywało różnie, zdarzały się trudne momenty. Okres nastoletni nie był łatwy, chociaż pewnie dla każdego jest to wymagający czas. Mogłabym więc powiedzieć sobie: Rób tak, jak czujesz. Z drugiej strony było w moim życiu wiele sytuacji, w których ktoś namówił mnie do czegoś, czego początkowo nie czułam, a ostatecznie byłam zadowolona z efektów. Chyba właśnie tyle chciałabym sobie przekazać.
Wróćmy do wdzięczności, o której wspomniałaś na początku. Za co jesteś wdzięczna ekipie serialu SOR?

Za spotkania ze wspaniałymi ludźmi, których poznałam. Ale również za to, że po raz kolejny dostałam szansę, by samej sobie coś udowodnić. Mam różne lęki i obawy. Ta praca pozwoliła mi przekonać się, że one oczywiście istnieją, ale ostatecznie potrafię sobie z nimi radzić.
Wyobraź sobie, że możesz usiąść ze swoją bohaterką z SOR-u po wyjątkowo ciężkim dyżurze. Masz okazję zadać jej jedno pytanie, ale nie jako lekarce, tylko po prostu jako drugiemu człowiekowi. O co byś ją zapytała?
To zależy, o którym momencie historii rozmawiamy — czy na początku serialu, czy już po dwunastu odcinkach. Załóżmy jednak, że spotykam ją na początku naszej opowieści. Zapytałabym ją wtedy, czy jest szczęśliwa.
A gdybyś mogła spotkać ją ponownie po finale, nie zdradzając oczywiście widzom, jak kończy się historia, z jakim pytaniem chciałabyś ją zostawić?

Trochę żartobliwie mogłabym zapytać: Czy warto było szaleć tak?.
Martyna Janasik: To chyba najlepsza rekomendacja i zachęta, żeby obejrzeć serial! Czy warto było szaleć tak?.
Zostawmy to. Niech będzie naszą najlepszą rekomendacją.
Czego nauczyła cię ta rola — jako kobietę i jako aktorkę?

Pokazała mi, że jestem silna. Nie wiem, czy rzeczywiście mnie tego nauczyła, ale na pewno potwierdziła pewne moje przypuszczenia. Czasami myślę, że jestem silna, a innym razem mam co do tego wątpliwości. Ta rola pomogła mi to sobie uświadomić. Podczas zdjęć bardzo doceniałam również to, że jestem częścią zespołu. Mam na myśli nie tylko całą ekipę filmową, wśród której przecież zazwyczaj pracujemy, ale przede wszystkim nasz aktorski trzon, główną grupę. Bardzo dobrze mi robi bycie częścią takiej bliskiej grupy.
Lubisz kolektyw artystyczny?
Nie wiem, czy nazwałabym to kolektywem artystycznym. Po prostu poczułam się częścią grupy ludzi, którzy się wspierają. Takiej czułej, mądrej ekipy, złożonej z dobrych osób. Poczułam, jak bardzo mi tego czasami brakuje. Jak bardzo tego potrzebuję.
W takim razie życzę ci, żebyś miała w przyszłości jak najwięcej takich grup. Dziękuję ci za rozmowę!

Nowy, realistyczny i emocjonujący serial SOR od 20.10.2026 r. we wtorki o 21:50 w TVP 2 i TVP VOD oraz w serwisie Prime Video, gdzie 12 odcinków udostępnionych zostało jednocześnie w dniu premiery.

