Wywiad
Agnieszka Podsiadlik: „Moja bohaterka niesie w sobie tajemnicę. To delikatne światło, którego nie pozwala zgasić”
W serialu „Czarna śmierć” Agnieszka Podsiadlik ponownie spotyka się na planie z Kubą Czekajem. Ich czwarta współpraca to powrót do mrocznej historii epidemii czarnej ospy w Polsce lat 60. Aktorka gra Łucję – bohaterkę enigmatyczną, pełną sprzeczności, uwikłaną w skomplikowaną moralnie układankę. O budowaniu postaci z tajemnicą, o zaufaniu, mroku i świetle, a także o filmie, który mógłby powstać o niej samej, rozmawia Martyna Janasik.
Martyna Janasik: Co zobaczyłaś w historii „Czarnej śmierci” jeszcze zanim przeczytałaś scenariusz?
Agnieszka Podsiadlik: Między momentem, kiedy otrzymałam rolę a rozpoczęciem zdjęć było niewiele czasu. Wiedziałam tylko, że taka epidemia miała miejsce we Wrocławiu w 1963 roku. Myślałam więc o realiach tamtych lat, o atmosferze, w jakiej toczyły się te wydarzenia.
Czy po tylu wspólnych projektach Kuba Czekaj wciąż potrafi cię zaskoczyć?
Zawsze. Człowiek się zmienia, rozwija, interesują go inne rzeczy, dojrzewa – zmieniają się też nasze spotkania, za każdym razem odkrywamy coś nowego.

Twoja bohaterka żyje w świecie, który pęka – rodzina, relacje, moralność. Jak tworzy się tak enigmatyczną postać?
Powoli, stopniowo, od zewnątrz do wewnątrz. To kobieta, która nosi w sobie tajemnicę, ale nie może jej ujawnić. Bohaterka ma wiele twarzy, które zmienia w konfrontacjach z różnymi ludźmi, jednocześnie mając wewnętrzny dylemat. Człowiek często ma w sobie dużo większą wiedzę, niż pokazuje, i bywa, że czasem postępuje wbrew sobie – to mnie w niej fascynowało.
Czego ta bohaterka cię nauczyła?
Nauczyła mnie, że warto walczyć do końca i ufać swojej intuicji. Łucja jest wielokrotnie wystawiana na próbę, a mimo to idzie dalej.
Serial jest mroczny, ale – jak mówią psycholodzy – każdy z nas ma w sobie i mrok, i światło. Gdzie znalazłaś w Łucji to światło?
W jej delikatności, nie pozwala temu światłu zgasnąć.

Z czym chciałabyś, aby ten serial zostawił widzów?
Z refleksją nad ceną naszych wyborów. Nad podążaniem za sobą i chronieniem tego, co ważne. Samotność bywa konsekwencją naszych decyzji, ale nie musi oznaczać braku nadziei.
Gdybyś spotkała Łucję na ulicy, co byś jej powiedziała?
Nic. Spojrzałybyśmy na siebie i wszystko byłoby jasne.
Gdyby powstał film o tobie – kto powinien cię zagrać?
Zagrałoby mnie wiele osób.
Jak brzmiałby jego tytuł?
„Zaskoczenie’’.
