News
Seria NIGHTFLYERS, horror SCI-FI od autora Gry o Tron – niczym Event Horizon
George R.R. Martin, twórca Pieśni lodu i ognia, stanowiącej podstawę Gry o tron, ma na swoim koncie także horror science fiction – Nightflyers.
George R.R. Martin, twórca Pieśni lodu i ognia stanowiącej podstawę Gry o tron, ma na swoim koncie także horror science fiction, który w ocenie ScreenRant zasługiwał na znacznie dłuższe życie. Nightflyers – bo o nim mowa – nowela opublikowana w 1980 roku – doczekała się adaptacji (nie pierwszej, o czym za chwilę) w 2018, z Martinem jako producentem wykonawczym. Serial miał premierę na Syfy i Netfliksie, ale został anulowany po zaledwie 10 odcinkach, stając się nieco zapomnianym przedstawicielem gatunku.
Nightflyers przenosi widzów do roku 2093, gdzie grupa naukowców i telepata wyrusza na misję w głąb kosmosu statkiem Nightflyer. Ich cel to nawiązanie pierwszego kontaktu z obcą rasą, która może pomóc ocalić umierającą Ziemię. Gdy na pokładzie zaczynają dziać się tajemnicze (i gwałtowne) wydarzenia, załoga musi walczyć nie tylko o ukończenie misji, ale i o własne przetrwanie.

Pomimo solidnej obsady i intrygującej koncepcji, Nightflyers zebrało słabe recenzje – 38% na Rotten Tomatoes. Krytycy docenili niepokojący klimat, ale zarzucali serialowi zbyt niski, jak na ambicje, budżet produkcyjny, płytkie postaci i rozciągnięcie krótkiej noweli do dziesięciu odcinków. Mimo to serial miał potencjał – nie byłby pierwszym, który po słabym pierwszym sezonie odnalazłby swój rytm. Drugi sezon, uwolniony od ograniczeń materiału źródłowego, mógłby stworzyć oryginalną historię i lepiej oddać ducha noweli.
Jakub Piwoński na naszych łamach był umiarkowanie krytyczny, ale pisał o nim tak: Prócz intrygującego punktu wyjściowego moją uwagę zwróciły także surowe zdjęcia, które stanowiły dla oka miłą odmianę. […] To bowiem wyjątkowo mroczna opowieść, wykorzystująca założenie, że jednym z największych naszych wrogów w kosmosie, wyłaniających się podczas długiej międzygwiezdnej wędrówki, jesteśmy dla siebie my sami, a dokładnie, nasza nieustannie płatająca figle psychika. […] Jeśli zatem miałbym do czegoś porównać klimat serialu produkcji SyFy, to byłby to film Ukryty wymiar. Podobieństwa widoczne są jednak tylko we wstępnych założeniach i atmosferze.

Tu ciekawostka – adaptacja SyFy nie była pierwsza – w 1987 powstali Nocni jeźdźcy, których na naszych łamach recenzował Tomasz Bot.

