Krótkie spięcie

BOŻE CIAŁO Jana Komasy. Film o fałszywym księdzu

Autor: Berenika Kochan
opublikowano

Idąc tegoroczną procesją Bożego Ciała, przypomniałam sobie scenę z filmu Małgośki Szumowskiej W imię… “Nasza procesja z boku musi wyglądać zupełnie jak ta prowadzona przez księdza Chyrę” – pomyślałam. “Kolorowo i przaśnie”. Najnowszy film Jana Komasy też opowiada o księdzu. Niewyświęconym, bo niedawno wyszedł z poprawczaka.

Boże Ciało Komasy oparte jest na historii prawdziwej. Research pokazuje, że średnio raz na kilka lat jakiemuś młodziakowi udaje się wdziać szaty liturgiczne i dla żartu spowiadać ludzi. W rolę 20-letniego Daniela wciela się Bartosz Bielenia, doceniony na niszowych festiwalach za rolę w średnio przyjętym przez publikę thrillerze Wojciecha Kasperskiego Na granicy. Jako nastolatek Daniel wszedł w konflikt z prawem. Po kilku latach w placówce resocjalizacyjnej dla nieletnich, młodzieniec zostaje warunkowo zwolniony i skierowany do pracy w stolarni. Zamiast do stolarza, idzie do… kościoła. Dzięki staraniom i zrządzeniom losu, pod nieobecność zaprzyjaźnionego księdza zaczyna pełnić posługę. Niestandardowe metody Daniela wzbudzają z początku nieufność wiernych, jednak charyzma i życiowe podejście do problemów otwierają mu drogę do serc owieczek. Nietrudno domyślić się punktu kulminacyjnego tej opowieści.

Obok Bieleni, na planie filmowym zlokalizowanym w podkarpackich Jaśliskach (wieś położona w Beskidzie Niskim), pojawili się Tomasz Ziętek (Kamienie na szaniec, Carte Blanche, Cicha noc), Eliza Rycembel (Klara z Carte Blanche, Luiza Długosz z Belfra), Aleksandra Konieczna (Ostatnia rodzina) oraz znani ze znacznie większej liczby filmowych ról Łukasz Simlat i Leszek Lichota. Za scenariusz odpowiedzialny jest początkujący twórca, Mateusz Pacewicz.

Po gęstej atmosferze Sali samobójców i Miasta 44, Komasa przenosi akcję Bożego Ciała do wsi spokojnej, wsi wesołej. Mam nadzieję, że, portretując wciąż nienaruszoną pozycję duchownych na południowo-wschodniej prowincji, nie zrezygnuje jednak z kontrowersyjnych rozwiązań.

“My pewnie moglibyśmy kręcić film gdzieś niedaleko Warszawy, bo tak byłoby praktyczniej i taniej. Ale jak tutaj przyjechaliśmy, to się okazało, że [to miejsce – przyp. red.] ma taką magiczną atmosferę, której w okolicach Warszawy nie sposób znaleźć. (…) Ludzie nie z innego czasu, bo wyglądają dokładnie tak samo, jak ci w Warszawie, tylko w jakimś innym rytmie żyją, czymś innym żyją niż ludzie w dużych miastach. My się fascynujemy tymi ludźmi” – powiedziała TVP3 Rzeszów Aleksandra Konieczna. Potwierdzam, mieszkam nieopodal. A gdy patrzę na powyższy fotos z bliskim mi widokiem w tle, nie mogę się doczekać premiery.

Ostatnio dodane