Felietony - Cykle
Witajcie w Krainie Mroku! Oto 11. edycja SPLAT!FILMFEST
Powrót zza grobu, czyli po krwawym jubileuszu Splat!FilmFest znów atakuje.
Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że historia Splat!FilmFest dobiegła końca – budżet, jakim dysponowali organizatorzy, nie pozwalał na stworzenie programu, który spełniałby ambicje i standardy poprzednich edycji. Niemal w ostatniej chwili nadszedł ratunek ze strony Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. W ramach drugiego naboru Programów Operacyjnych zostało przyznane dofinansowanie w kwocie 100 tysięcy złotych, co pozwoliło kontynuować festiwalową tradycję prezentowania kina dziwnego, niepokojącego i przełamującego gatunkowe schematy. Podróż po światowych festiwalach – od Cannes i Wenecji przez Toronto, Locarno i Sitges – przyniosła wiele perełek współczesnego kina gatunkowego. Harmonogram jest ułożony tak, że niestety nie da się obejrzeć wszystkiego, a w moim przypadku możliwe jest zaliczenie maks. 17 tytułów, co jest dobrym wynikiem (w sumie znajduje się w programie 38 filmów pełnometrażowych, w tym trzy „kultowe klasyki”).
Groza bez znieczulenia
Tradycyjnie filmy zostały pogrupowane w sekcje, które pozwalają wyraźnie rozróżnić ton, podejście i nastrój prezentowanych filmów. Dla miłośników horrorów najwięcej do zaoferowania ma sekcja Strach i terror. Najpopularniejszym twórcą, który prezentuje tu swój film, jest Steven Soderbergh. Od dawna nie miał wprawdzie hitu na miarę Ocean’s Eleven: Ryzykownej gry (2001), ale wciąż nie próżnuje, tworząc zróżnicowane produkcje. Obok znanych z naszych ekranów Szpiegów (Black Bag) zrealizował ostatnio również ghost story pt. Presence (pl. Obecność), oba według scenariusza Davida Koeppa (Jurassic Park, Mission: Impossible).
Ich nietypowa opowieść o duchach z Lucy Liu na pierwszym planie od premiery w Sundance Film Festival w 2024 zaliczyła wiele imprez filmowych na świecie, od Kanady po Niemcy, docierając wreszcie do Polski. Zapowiedzi sugerują, że należy spodziewać się więcej psychologizowania i sugestii niż efektownego straszenia.
Niejednokrotnie pod negatywnymi recenzjami filmów można natknąć się na komentarze w stylu: „Skoro jesteś taki mądry, to sam nakręć film!” Chris Stuckmann, popularny recenzent i youtuber, potraktował to wyzwanie dosłownie. Już pierwszego dnia festiwalu odbędzie się seans jego debiutanckiego horroru pt. Miasteczko Shelby Oaks, będącego odpowiedzią na tego rodzaju zarzut – próbą przejścia z roli komentatora do roli twórcy. W ostatnim czasie recenzował takie tytuły jak Good Boy i V/H/S/Halloween, ocenił je bardzo pochlebnie, a to w końcu są teraz jego konkurenci do podboju serc fanów gatunku. Wszystkie te trzy tytuły zawalczą również o uwagę i sympatię bywalców Splat!FilmFest.
Wspomniany Good Boy w reżyserii debiutującego w pełnym metrażu Bena Leonberga to kolejny intrygujący tytuł ze splatowego repertuaru. Wyróżnia się niecodziennym pomysłem – przedstawia bowiem mroczne wydarzenia z punktu widzenia psa, retrievera z Nowej Szkocji o imieniu Indy (zabawne, bo Indiana Jones miał imię właśnie po psie). Właścicielami zwierzaka są reżyser i jego żona Kari Fischer (także producentka filmu). W wywiadzie Leonberg przyznał, że wszystkie sceny z psem nakręcił w ciągu trzech lat z przerwami (w sumie wyszło ponad 400 dni zdjęciowych). Co więcej, w filmie występuje jeszcze jeden czworonożny aktor, golden retriever o imieniu Max.
Good Boy to ambitne wyzwanie, choć oparte na prostym koncepcie – psa wyczuwającego coś, czego człowiek nie może dostrzec. Mimo iż nie jest to długi film (trwa 72 minuty) to oczywiście mam pewne wątpliwości, czy jest to materiał na pełnometrażowy film. Czy scenariusz jest na tyle interesujący, by utrzymać ciekawość widza do samego końca? Czy bardziej jest to film dla fanów horrorów, czy może dla miłośników zwierząt?
Groza ludzkiego umysłu
Sekcja Strach i terror to jednak nie tylko pełnokrwiste horrory, lecz także bardziej przyziemne dramatyczne historie. Pod tym względem ciekawy może być thriller kryminalny W potrzasku (The Snare), wyreżyserowany i napisany przez Merlina Camozziego, który będzie także gościem festiwalu i weźmie udział w sekcji Q&A. Podczas Cinequest Film Festival, gdzie film miał światową premierę, został wyróżniony Nagrodą Publiczności.
Inną propozycją, ale też należącą do tych bardziej realistycznych „straszaków” jest Ważka (Dragonfly) Paula Andrew Williamsa, która zostanie zaprezentowana na otwarcie imprezy. Można z góry założyć, że ten brytyjski film cechuje się świetnym aktorstwem Andrei Riseborough i Brendy Blethyn, najważniejsze pytanie więc brzmi, czy w parze ze świetną obsadą idzie również wartościowy scenariusz. I czy w ogóle to jest dobry pomysł na film otwarcia, czy ma w sobie tę siłę, by zaostrzyć apetyt na więcej, czy jest dobrym wprowadzeniem w nastrój przedhalloweenowy. Podobnie jak w przypadku poprzednich filmów otwarcia (Robactwo, Zwierzę), zdecydowano się na zwierzęcy tytuł, co przynajmniej w moim odczuciu jest dobrą wróżbą.
Kto przegapił w kinach nowy polski horror 13 dni do wakacji w reż. Bartosza M. Kowalskiego, będzie mógł go nadrobić w ramach festiwalu. Na poprzedniej edycji można było oglądać jego Ciszę nocną z ostatnią rolą Macieja Damięckiego. Tym razem reżyser spróbował sił w konwencji home invasion, która mimo kameralności daje wiele możliwości do kreatywnego straszenia widza. Swoich fanów ma również cykl antologii V/H/S, utrzymany w konwencji „found footage”, w klimacie starych kaset wideo. V/H/S/Halloween, który wspomniany Chris Stuckmann ocenił pozytywnie, zostanie pokazany na zamknięcie imprezy, czyli rzecz jasna w Halloween.
Granice absurdu
Duże nadzieje pokładam w tajlandzkim filmie Pożyteczny duch (A Useful Ghost), w którym pojawia się m.in. nawiedzony odkurzacz. Ten motyw sprawia, że w ciemno można go skategoryzować w sekcji Strasznie śmiesznie lub WTF, gdzie swoje miejsce mają zabawne, oryginalne i dziwne pomysły. Ale tu niespodzianka – film został postawiony w jednym szeregu z rasowymi straszakami. Tymczasem faktyczna komediowa kategoria zawiera takie tytuły, jak Portal do piekła (Portal to Hell) Woody’ego Bessa, Wypadek fortepianowy (L’accident de piano) Quentina Dupieux, Mr.
Melvin Michaela Herza i Lloyda Kaufmana, czyli odświeżona wersja Toksycznego mściciela, a także dwie europejskie produkcje wampiryczne: hiszpańska Cisza Eduarda Casanovy i polskie Życie dla początkujących Pawła Podolskiego (ten ostatni trafi niebawem na ekrany kin, wcześniej był pokazywany na festiwalu w Gdyni).
Z pewnością miłośnicy absurdalnego humoru czekają na nowy film Quentina Dupieux pt. Wypadek fortepianowy, zapowiadany jako satyra na influencerów i współczesne media. Poprzednie dzieła tego twórcy – w tym moje ulubione Deerskin (2019) i Mandibules (2020) – były doskonałą odskocznią od poważnego repertuaru i skutecznie bawiły festiwalową publiczność podczas poprzednich edycji. Tym razem na pierwszy plan została zaproszona Adèle Exarchopoulos, najbardziej znana z wyjątkowego wyróżnienia w Cannes – otóż reżyser Steven Spielberg, będący przewodniczącym jury, wyróżnił Złotą Palmą nie tylko sam film Życie Adeli, ale też trzy osoby, reżysera i dwie aktorki (drugą jest Léa Seydoux)… Wracając do Quentina D.
– nakręcił on wcześniej dwie produkcje z Adèle Exarchopoulos w wyrazistej roli drugoplanowej (Mandibules, Palenie powoduje kaszel) i gdy w kolejnym jego filmie (Drugi akt) jej zabrakło, można było poczuć rozczarowanie. Na szczęście powraca, by udowodnić, że jej komediowy temperament, poczucie humoru i autoironia jeszcze się nie wyczerpały.
Łowcy i potwory
Zadbano również o miłośników fantastyki. Arcyciekawie zapowiada się szczególnie Kraina mroku (Dust Bunny) w reż. Bryana Fullera. Człowiek odpowiedzialny za dwa zróżnicowane wizualnie seriale, Gdzie pachną stokrotki i Hannibal, połączył siły z odtwórcą roli Hannibala Lectera Madsem Mikkelsenem, tworząc hybrydę fantasy, horroru, klimatów rodem z kina Jeana-Pierre’a Jeuneta oraz relacji na wzór tej z Leona zawodowca. Obok wspomnianego Mikkelsena w obsadzie znajduje się także Sigourney Weaver, ale wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że całe show skradła 10-letnia Sophie Sloan.
Kolejnym łowcą, którego poznamy podczas festiwalu, jest Deathstalker. Ponad 40 lat temu powstał pierwowzór o takim tytule, zrealizowany pod okiem Rogera Cormana. Dzieło kultowe w pewnych kręgach, należące do nurtu conansploitation, czyli filmów miecza i magii czerpiących garściami z Conana Barbarzyńcy (1982) Johna Miliusa. Takich filmów już dziś się nie robi, więc tym bardziej warto czekać na tę nową odsłonę heroicznego fantasy. Reżyserem remake’u jest Steven Kostanski, który wcześniej zajmował się sztuką tworzenia makijażu protetycznego, więc można z góry założyć, że największą atrakcją filmu będą właśnie tego typu zabiegi – kreacje potworów, krwawe rany oraz praktyczne efekty specjalne, nadające produkcji namacalną, autentyczną fizyczność, coraz rzadziej spotykaną w erze CGI.
Boorman i Kaufman – dwie drogi do piekła
Na ostatnim przystanku podczas festiwalowej podróży czekają dwaj kultowi twórcy. Pierwszym jest John Boorman, który – choć nie stworzył nowego filmu od dekady – stał się ostatnio bohaterem produkcji dokumentalnej Boorman i diabeł (Boorman and the Devil) w reż. Davida Kittredge’a. To właśnie ten tytuł będzie można obejrzeć podczas Splat!FilmFest. To niezwykły dokument, bo nie opowiada o sukcesach reżysera, lecz o jego największej porażce twórczej. Mowa o horrorze Egzorcysta II: Heretyk (1977), który ma wybitną ścieżkę dźwiękową autorstwa Ennia Morricone, miał też reżysera o wielkich ambicjach. Ale coś nie wyszło, najwidoczniej Diabeł nie pozwolił, by po raz kolejny go szkalować.
Drugim kultowym filmowcem, który zaszczyci Warszawę (już nie tylko duchowo, ale i fizycznie), będzie Lloyd Kaufman, założyciel wytwórni Troma, specjalizującej się w niskobudżetowych filmach eksploatacji. Twórca Toksycznego mściciela (1984) wraz z żoną Pat Swinney Kaufman byli gośćmi Splat!FilmFest już w 2018 roku, siedem lat temu – teraz powracają i zabierają ze sobą córkę Lily Hayes Kaufman w związku z premierą jej filmu dokumentalnego Napad na Cannes! (Occupy Cannes!). Powróci również cykl Kultowe klasyki, w ramach którego zostaną zaprezentowane Troma’s War (1988) i Sierżant Kabukiman (1990). Natomiast w sekcji komediowej pojawi się nowszy produkt, choć oparty na sztandarowym dziele z Tromaville – Mr. Melvin (reż. Michael Herz, Lloyd Kaufman) o powrocie toksycznego mutanta.
Tego typu wydarzenia, gdzie rządzą twórcy niepokorni, niepoprawni politycznie i szaleńczo kreatywni, coraz trudniej znaleźć na mapie kinowych festiwali – finansowe wsparcie dla nich bywa ograniczone, a każda kolejna edycja może okazać się ostatnią. Nawet mimo opinii jednego z najlepszych festiwali kina gatunkowego i przynależności do elitarnej Federacji Méliès (pisałem o niej pod tym linkiem). Dlatego tym bardziej warto wziąć udział i na własne oczy przekonać się, jak wygląda kino wolne od kompromisów, granic i utartych schematów. Pełny program znaleźć można na stronie splatfilmfest.com/program.
Klip promujący tegoroczną odsłonę festiwalu:
