Publicystyka filmowa
HORROR W 2018 ROKU. 13 filmów grozy, na które warto czekać
W 2018 ROKU czeka nas horrorowa uczta z nawiedzonymi domami i szaleńcami. Odkryj 13 obiecujących tytułów, które przyniosą dreszcz emocji!
Podsumowaliśmy już 2017 rok w kinie grozy, czas zatem przyjrzeć się, co przygotował dla nas 2018. Przygotowałem listę trzynastu tytułów, które wydają mi się najbardziej obiecujące w nadchodzących dwunastu miesiącach, co nie znaczy, że na nich kończy się stawka. Zanim przejdziemy do zestawienia, warto wymienić filmy, które nie dostały się na listę.
Sporo będzie w tegorocznym roku nawiedzonych domów, począwszy od czwartego Naznaczonego, którego premiera już 5 stycznia, przez Winchester braci Spierig z Helen Mirren, nową ekranizację W kleszczach lęku, ze znanym z Tego oraz Stranger Things Finnem Wolfhardem, po Netfliksowy The Open House oraz Delirium Dennisa Iliadisa. Ten sam reżyser pokaże również He’s Out There, gdzie Yvonne Strahovski będzie bronić swych córek przed psychopatą.
Szaleńców nie zabraknie też w Monster Party oraz Mom and Dad – w tym pierwszym trójka złodziejów dostaje się na elitarne przyjęcie dla miłośników seryjnych morderców, w tym drugim zaś Nicolas Cage i Selma Blair grają tytułowych rodziców, dybiących na życie swoich pociech. A24, studio, które dało nam Czarownicę oraz To przychodzi po zmroku, przygotowało na przyszły rok Slice, horror komediowy o przestępcy wrobionym w morderstwa dostarczycieli pizzy.
Horrorem wojennym Ghosts of War wraca do reżyserii po 14 latach przerwy Eric Bress, współtwórca Efektu motyla oraz scenarzysta sequelów Oszukać przeznaczenie. Nie wiem, ile osób czeka na kolejny film z serii Władca lalek, ale fakt, że scenariusz do Puppet Master: The Littlest Reich napisał S. Craig Zahler (Bone Tomahawk, Brawl in Cell Block 99), jest obiecujący. Inną niewiadomą jest New Mutants, czyli X-Men w wersji horrorowej – czas pokaże, czy bardziej komiks, czy faktycznie kino grozy.
Nie mam wątpliwości, że poza wymienionymi tytułami oraz tymi, które postanowiłem umieścić w zestawieniu, pojawią się inne. Niespodzianki mogące zaskoczyć nawet największych fanów gatunku, doprowadzając do szybszego bicia serca na samą myśl o nich. Oby było takich filmów jak najwięcej. Tymczasem przedstawiam swoją trzynastkę horrorów (lub chociaż zahaczających o ten gatunek) w kolejności alfabetycznej.
THE FIELD GUIDE TO EVIL
Jako wielki miłośników horrorów nowelowych, wiążę z The Field Guide to Evil wielkie nadzieje. Zwłaszcza kiedy spojrzę na międzynarodową listę reżyserów, wśród których znajdują się pochodzący z Turcji Can Evrenol (Baskin), Brytyjczyk Peter Strickland (Berberian Sound Studio), austriacki duet Severin Fiala i Veronika Franz (Widzę, widzę) oraz nasza Agnieszka Smoczyńska (Córki dancingu). Całość dotyczyć ma mitów, legend i baśni, na których ufundowany jest współczesny horror. Brzmi genialnie i bardzo w klimatach polskiej reżyserki, odpowiedzialnej za nowelę o pożeraczu serc z Mazur.
Nie wątpię, że nie wszystkie historie będą udane (taka już przypadłość nowelowej grozy), ale patrząc na sam zestaw reżyserów, należy spodziewać się dzieła oryginalnego i ambitnego, nie tylko dla fanów horroru.
HALLOWEEN
Czy kolejny sequel w serii, która zjadła już kilkukrotnie swój własny ogon, ma sens? Mam wątpliwości, ale przyznam, że jestem zaintrygowany pomysłem, aby nowy Halloween był kontynuacją jedynie oryginału, z pominięciem następnych filmów. Nie jest to nowość w tym cyklu – jubileuszowy Halloween: 20 lat później zignorował części 4-6, te zaś wygodnie pominęły fakt, że w „dwójce” Donald Pleasence zginął. Teraz jednak, po czterdziestu latach od słynnego dzieła Johna Carpentera, nowy Halloween ma wrócić do estetyki i atmosfery tamtego filmu.
Tak przynajmniej zapowiadają jego twórcy, David Gordon Green i Danny McBride, do tej pory lepiej znani z komediowego repertuaru, którym do projektu udało się przekonać nie tylko gwiazdę oryginału, Jamie Lee Curtis, Nicka Castle’a, czyli filmowego Michaela Myersa, ale i samego Carpentera, tym razem poproszonego o napisanie muzyki do filmu.
Green miał wcześniej kręcić nową wersję Odgłosów, ale nic z tego nie wyszło (ostatecznie tegoroczny remake podpisał Luca Guadagnino); najwyraźniej jednak bardzo chce udowodnić swoją miłość do gatunku i tytułów, które zna każdy miłośnik horroru. Zobaczymy, z jakim skutkiem.
HOLD THE DARK
Mała wioska na Alasce. Kiedy trójka dzieci zostaje zabita przez wilki, matka jednej z ofiar prosi o pomoc znanego pisarza i tropiciela. Wkrótce po przyjeździe mężczyzna odkrywa, że nie wszystko jest tym, czym się wydaje.
Niekoniecznie horror, ale to nie znaczy, że pozbawiony będzie grozy i szokujących momentów. Zwłaszcza że za reżyserię odpowiada Jeremy Saulnier, twórca Blue Ruin oraz Green Room, w których przemoc niebezpiecznie blisko podchodziła pod gore. Literacki oryginał Williama Giraldiego porównywany jest do twórczości Cormaca McCarthy’ego, a i z opisu fabuły należy spodziewać się historii surowej i okrutnej. W rolach głównych Jeffrey Wright i Riley Keough, którym partnerują Alexander Skarsgård jako mąż kobiety, James Badge Dale w roli lokalnego policjanta oraz stary znajomy Saulniera, Macon Blair, również scenarzysta filmu. Prawa do Hold the Dark zakupił Netflix, zatem – o ile nie zdarzy się cud – dreszczowiec ten nie trafi do kin, za to będzie go można bardzo szybko obejrzeć w domowym zaciszu.
THE HOUSE THAT JACK BUILT
Kolejna wyprawa Larsa von Triera w kierunku horroru, tym razem do umysłu seryjnego mordercy. Matt Dillon wciela się w tytułowego Jacka, który ze swych okrutnych czynów próbuje uczynić formę sztuki.
Duński reżyser każdym swym dziełem zaskakuje, zatem trudno tak naprawdę orzec, czego należy się spodziewać po The House That Jack Built. Do tej pory ukazały się trzy zdjęcia promujące film – na pierwszej fotografii, do złudzenia przypominającej scenę z Wampira Carla Theodora Dreyera, pojawia się ucharakteryzowany von Trier, na drugiej Dillon z wielkimi okularami na nosie i zwłokami za sobą, na trzeciej zaś raz jeszcze aktor, w malowniczym miejscu, gdzie najwyraźniej postawi swój, wcale nie metaforyczny, dom. Jeśli ktoś ma pomysł, w jaki sposób te zdjęcia się łączą, chętnie posłucham.
THE HOUSE WITH A CLOCK IN ITS WALLS
Wprawdzie pozycja dla najmłodszych, jako że w oparciu o pierwszą z serii książek dla dzieci o przygodach Luisa Barnavelta, ale jednocześnie pełna grozy i magii. 10-letni Luis po stracie rodziców zmuszony jest zamieszkać ze swoim wujem w wielkim gotyckim domu, w którym ukryty jest zegar, wynalazek zmarłego czarnoksiężnika, owładniętego myślą o końcu świata. Wkrótce sam chłopak odkrywa w sobie smykałkę do czarów.
Ktoś może zapytać, co taki film, ewidentnie starający się przejąć schedę po Harrym Potterze, robi na liście horrorów. Odpowiedź jest prosta – Eli Roth. Twórca Śmiertelnej gorączki, Hosteli oraz Kto tam? najwyraźniej stara się poszerzyć swoje emploi, wypuszczając w 2018 roku aż dwa filmy odchodzące od jego ulubionej makabry. O ile jednak jego nowa wersja Życzenia śmierci wydaje się być chybionym pomysłem, o tyle pomysł horroru familijnego od Rotha intryguje.
Zwłaszcza jeśli dodam, że film powstaje dla studia Stevena Spielberga, Amblin Entertainment, zaś w rolach głównych zobaczymy Cate Blanchett, Jacka Blacka oraz Kyle’a MacLachlana. Czekam, głównie po to, aby przekonać się, czy Roth potrafi straszyć dzieci, co wcale nie jest takie łatwe.
IN FABRIC
Ponownie Peter Strickland, ale tym razem z pełnym metrażem. In Fabric ma opowiadać historię… nawiedzonej sukni, która przechodząc z rąk do rąk, przyczynia się do wielu tragedii.
20 lat temu powstały Purpurowe skrzypce, gdzie to tytułowy instrument muzyczny był odpowiedzialny za wielowiekową historię pełną dramatów. Dużo wcześniej Andrzej Strug napisał Dzieje jednego pocisku, w której to książce śledziliśmy, jak śmiercionośny przedmiot przynosi pecha każdemu, kto się z nim zetknie. Pomysł Stricklanda nie należy zatem do nowych, choć znając charakterystyczny styl reżysera oraz jego zamiłowanie do formalnych eksperymentów, i wiedząc, że w gruncie rzeczy będzie to opowieść o duchach, trudno nie żywić nadziei względem In Fabric.
KOCHANKA SZAMOTY
Gotycki horror na podstawie opowiadania klasyka gatunku, Stefana Grabińskiego. Notariusz Szamota ma oszacować wartość majątku Różowola, lecz zdjęcie zmarłej przed laty zmysłowej panienki Jadwigi staje się przyczynkiem do odkrywania tajemnic dworku. Wkrótce kobieta nawiedza mężczyznę.
Czy literatura międzywojenna pomoże naszemu kinu grozy? Czemu nie, wszakże najsłynniejsze polskie horrory były albo ekranizacjami prozy z początku XX wieku (Widziadło według Pałuby Karola Irzykowskiego czy telewizyjny Dom Sary w oparciu o opowiadanie Grabińskiego), albo ubierały fabułę w historyczny kostium (Lokis, Wilczyca, Medium). Dzisiaj horror retro to rzadkość (może poza Anglią), stąd Kochanka Szamoty w reżyserii Adama Uryniaka sprawia wrażenie powrotu do przeszłości, do kina grozy, jakie w Polsce kręcono najczęściej.
Zwiastun jest wielce obiecujący. Liczę tylko, że film będzie można obejrzeć w 2018 roku – po opublikowaniu trailera w maju zeszłego roku nie pojawiła się nawet przybliżona data premiery, choć uroczysty pokaz miał już swoje miejsce. Być może powodem tego jest niedługi, „nie kinowy” metraż horroru – Kochanka Szamoty trwa zaledwie 45 minut.
THE LITTLE STRANGER
Rok 1947. Młody lekarz staje się częstym gościem Hundreds Hall, posiadłości należącej do rodu Ayresów, dawniej tętniącej życiem, obecnie pogrążonej w ciszy i niszczejącej. Udaje mu się nawiązać dobry kontakt z każdym z członków trzyosobowej rodziny – matką i dwójką dorosłych dzieci – lecz niepokojące sygnały każą mu mieć się na baczności. Wielkie domostwo ma bowiem swoje tajemnice.
The Little Stranger wylądował na mojej liście praktycznie wyłącznie z powodu nazwisk związanych z tym projektem. Reżyseruje Lenny Abrahamson, dla którego jest to pierwszy film po nagradzanym Pokoju z Brie Larson; scenariusz powstał w oparciu o powieść Sary Waters, autorki literackiego pierwowzoru Służącej Parka Chan-wooka; w rolach głównych występują Domhnall Gleeson, Ruth Wilson, Will Poulter oraz Charlotte Rampling. Jeśli efekt końcowy będzie co najmniej dorównywać talentom twórców, czeka nas rewelacyjne kino grozy w starym, dobrym stylu.
LORDS OF CHAOS
Nowy film Jonasa Åkerlunda, słynnego reżysera teledysków, bierze prawdziwą historię norweskiego zespołu black metalowego Mayhem, koncentrując się na postaci Øysteina Aarsetha, znanego jako Euronymous.
Samobójstwo, satanizm, palenie kościołów, a w końcu morderstwo – tego możemy się spodziewać w Lords of Chaos, gdyż wszystko to miało miejsce. Åkerlund wydaje się mieć ułatwione zadanie, grozę odnajdując w samych faktach. W rolach głównych Rory Culkin (Znaki), Emory Cohen (Brooklyn), Jack Kilmer (syn Vala), piosenkarka Sky Ferreira i Valter Skarsgård (kolejny syn Stellana). Film będzie miał swoją premierę już za kilka tygodni, na festiwalu Sundance.
[Wcześniej w tekście pomyliłem Åkerlunda z André Øvredalem, reżyserem Łowcy trolli oraz Autopsji Jane Doe. Zainteresowanych za wprowadzenie w błąd przepraszam.]
THE NUN
Kolejny film ze wspólnego uniwersum Jamesa Wana. Po dwóch częściach Obecności i również dwóch odsłonach Annabelle przyszedł czas na przygody zakonnicy z piekła rodem, której mogliśmy się już bać w Obecności 2. Wiadomo, że akcja będzie rozgrywać się we Włoszech, a w roli głównej zobaczymy Taissę Farmigę, siostrę Very. Tytułową zakonnicę zaś ponownie gra Bonnie Aarons, która lata temu przeraziła wszystkich w potwornym epizodzie w Mulholland Drive Davida Lyncha.
Jestem zaskoczony tym, w jaki sposób filmy, które reklamowane są opartymi na faktach, bardzo szybko stały się fundamentem dla serii nie mającej nic wspólnego z rzeczywistością. Nikt oczywiście nie ogląda horrorów wyreżyserowanych lub wyprodukowanych przez Wana, aby zobaczyć, jak było naprawdę, ale Australijczyk trafił na żyłę złota, inspirując się sprawami Warrenów, w których wcielają się Vera Farmiga i Patrick Wilson. W The Nun ich nie zobaczymy, bo i film Corina Hardy’ego (The Hallow) ma rozgrywać się przed wydarzeniami z Obecności 2.
I choć sama demoniczna zakonnica jest właściwie tym samym ukochanym przez Wana potworem, którego reinkarnację podziwiamy w kolejnych jego produkcjach (Mary Shaw z Martwej ciszy, kobieta w czerni z Naznaczonego), trudno nie poczuć dreszczu na samą myśl o niej. Była wszak najbardziej przerażającym elementem poprzedniego filmu – zasłużyła sobie na własny horror.
A QUIET PLACE
Film, który wskoczył na listę zaraz po obejrzeniu zwiastuna. W skrócie – czteroosobowa rodzina mieszka w domu, gdzieś na odludziu, w kompletnej ciszy. Posługują się językiem migowym, chodzą jedynie po miejscach oznaczonych, tak aby nie hałasować, i nawet gdy wykonują najprostsze czynności, nie towarzyszy temu żaden dźwięk. Najwyraźniej bowiem coś potwornego kryje się w pobliżu i może ich znaleźć tylko, jeśli ich usłyszy.
Koncept oryginalny i dający spore możliwości do wywołania grozy i napięcia. W rolach głównych małżeństwo Emily Blunt oraz John Krasinski, dla którego jest to również wyzwanie reżyserskie. Aktor od jakiegoś czasu stara się przekonać publiczność, że jest kimś więcej niż sympatycznym Jimem z amerykańskiej wersji Biura, ale ani rola komandosa w 13 godzinach: Tajnej misji w Benghazi Michaela Baya, ani nadchodzące nowe wcielenie Jacka Ryana w serialu pod tym samym tytułem jakoś tego nie zmieniły.
A Quiet Place wydaje się doskonałym materiałem, aby zaprezentować się z innej strony, jak również udowodnić swój reżyserski talent. Być może nawet sukces na tym drugim polu będzie dla Krasinskiego bardziej znaczący.
SUSPIRIA
Nowa Suspiria już z miejsca powinna być odrzucona jako najbardziej niepotrzebny remake, nie tylko dlatego, że oryginał wciąż pozostaje jednym z najbardziej żywych i niesamowitych horrorów w historii kina. Wizja Daria Argento jest jednak tak niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju, że jakakolwiek próba kopiowania go musi zakończyć się klęską. Ale…
Reżyserem nowej wersji jest Luca Guadagnino, twórca posiadający własny styl, czarujący sensualnością i erotycznym napięciem (Nienasyceni), potrafiący również ubrać swoje opowieści w sposób wizualnie uderzający (Jestem miłością). Na dodatek z dużymi szansami na worek nagród w tym sezonie za Tamte dni, tamte noce, co z pewnością przysłuży się zainteresowaniu remakiem Odgłosów. Sam reżyser uspokaja fanów, że nowa wersja bierze tylko podstawowe elementy fabuły oryginału, starając się opowiedzieć nieco inną historię, a jego celem jest przede wszystkim wywołanie w widzu tych samych emocji, jakie towarzyszyły jemu podczas pierwszego spotkania z filmem Argento. Karkołomny to pomysł, ale chcę wierzyć, że jest na co czekać. W rolach głównych Dakota Johnson, Tilda Swinton, Chloë Grace Moretz, Mia Goth oraz gwiazda pierwowzoru, Jessica Harper.
UNSANE
Steven Soderbergh to reżyser, któremu nie można ufać, choć na jego filmy warto czekać. Twórca zarówno wielkich hollywoodzkich produkcji, małych offowych projektów oraz eksperymentów, nierzadko udających klasycznie wyglądające kino. Nigdy wcześniej nie nakręcił horroru, choć ślady tego gatunku można było u niego znaleźć dawno temu w znakomitym Kafce. Teraz jednak zabiera się za popularny motyw osoby uwięzionej w szpitalu psychiatrycznym, która nie potrafi odróżnić prawdy od własnej wyobraźni. A może potrafi?
13 lat temu Soderbergh wyprodukował Obłęd, w którym to Adrien Brody stał się ofiarą leczenia w ośrodku dla umysłowo chorych, zatem amerykański reżyser miał już styczność z tematem. Oryginalność Unsane nie kryje się jednak w fabule, a w oprawie – całość została nakręcona iPhonem. Wcześniej na ten sam pomysł wpadł Sean Baker, kręcąc Mandarynkę, ale jestem ogromnie ciekaw, jaki rezultat osiągnie Soderbergh, dodatkowo w nowym dla niego gatunku. Występują Claire Foy, Juno Temple oraz Amy Irving.
korekta: Kornelia Farynowska
