Connect with us

Recenzje

BAW SIĘ DOBRZE I PRZEŻYJ. Wyloguj się do życia! [RECENZJA]

Cięta satyra na AI sama przypomina momentami film, który mógłby zostać wygenerowany.

Published

on

baw się dobrze

Facet wchodzi do baru, wskakuje na stół i ogłasza, że pochodzi z przyszłości, w której władzę nad światem przejęła sztuczna inteligencja. Albo dołączycie do rebelii, albo czeka was wszystkich zagłada. Brzmi jak początek kiepskiego dowcipu? I trochę tak jest. Gore Verbinski, powracający do pełnego metrażu po prawie 10 latach przerwy, zafundował nam coś na kształt filmowego żartu. Dowcip, jak to dowcip, pełen jest twistów, fałszywych puent oraz, mniej lub bardziej zawoalowanych, smaczków dla wtajemniczonych. Reżyser mnoży wątki, wprowadza na scenę kolejnych bohaterów, co rusz komplikując i tak już zagmatwaną sytuację. Wszystko po to, aby nas zabawić, zwieść, zaskoczyć, no i przestrzec – tak, ten kawał ma charakter dydaktyczny. Cóż jednak z tego, jeżeli na sam koniec odbiorca zamiast pokładać się w fotelu ze śmiechu, wzrusza jedynie lekko ramionami. Niestety, Baw się dobrze i przeżyj okazuje się najgorszym typem żartu: takim, który dobrze się opowiada, ale którego gorzej słucha.

Advertisement

Powodów takiego stanu rzeczy jest co najmniej kilka. Przede wszystkim: kilka razy już ten kawał słyszeliśmy. Scenariusz Matthew Robinsona trafił na biurko Verbinskiego w 2020 roku. Dwa lata przed wypuszczeniem na rynek pierwszej wersji ChatuGPT. Trzy lata przed narodzinami Groka. Od tego czasu AI zdążyło wkroczyć z buciorami do mainstreamu, zadomawiając się w popkulturze na dobre.

baw się dobrze

Powstały niezliczone filmy i seriale eksploatujące motyw sztucznej inteligencji, zazwyczaj utrzymane w ponurym, dystopijnym klimacie – prym w tej dziedzinie wiedzie, rzecz jasna, Czarne lustro. Przez większość seansu Baw się dobrze i przeżyj wygląda zresztą jak kompilacja kilku odcinków serialu Charliego Brookera. I to tych ze średniej półki.

Advertisement

Takiemu porównaniu sprzyja epizodyczna struktura filmu – co jakiś czas na ekranie pojawia się imię jednego z bohaterów, a następnie kilkunastominutowa retrospekcja, skoncentrowana wokół kolejnej, okropnej nowinki technologicznej. Aplikacja zamieniająca nastolatków w zombie? Jest. Tajemnicza agencja zajmująca się klonowaniem dzieci? Jest. Gogle VR sprawiające, że przestajemy odróżniać świat prawdziwy od wirtualnego? Są. Sami widzicie: żaden z tych pomysłów raczej nie grzeszy świeżością w 2026 roku. No, może poza klonami, które obudowano fenomenalnym, tragikomicznym kontekstem strzelanin szkolnych.

baw się dobrze

Choć tematycznie trąci nieco myszką, Baw się dobrze i przeżyj próbuje być filmem na wskroś nowoczesnym pod względem formalnym. Verbinski otwarcie nawiązuje tu do poetyki gier wideo. Konstatuje ją już oryginalny tytuł filmu (Good Luck, Have Fun, Don’t Die) odnoszący się do słynnego pozdrowienia graczy komputerowych, a wzmacnia perspektywa podróżnika w czasie. Grany ze swadą przez Sama Rockwella mężczyzna przybywa bowiem do przeszłości po raz 117. Wszystkie poprzednie próby ocalenia świata zakończyły się klęską. W dłoni ściska przycisk, za którego pomocą może zresetować dotychczasowe wydarzenia fabularne i rozpocząć misję (rozgrywkę) od początku.

Advertisement

Kolejne przeszkody, które napotykają na swojej drodze bohaterowie, to przecież nic innego jak coraz bardziej wymagające poziomy. Wprowadzane co jakiś czas retrospekcje – misje poboczne, które poszerzają naszą wiedzę o świecie i zaludniających go postaciach. W związku z rosnącym poziomem trudności liczba uczestników wyprawy sukcesywnie się zmniejsza, ale podróżnik nic sobie z tego nie robi. Jako jedyny dysponuje w końcu zapisanym stanem gry – wszyscy kompani są w jego oczach zaledwie mięsem armatnim. NPC-ami, których można poświęcić pro publico bono.

baw się dobrze

Poetyka gier wideo działałaby tu nawet sprawnie, gdyby tylko Verbinski i Robinson zadbali o rzecz najbardziej podstawową – spójną konstrukcję świata przedstawionego. Panowie wykrzaczają się jednak w tym kluczowym aspekcie spektakularnie. Im bliżej finału, tym reżyserowi i scenarzyście coraz mocniej plączą się nogi. Kolejne twisty stają w sprzeczności z ustalonymi wcześniej zasadami, wewnętrzna logika świata powoli zaczyna się rozpadać. W końcu pada nawet sugestia, funkcjonująca niczym karta wyjścia z więzienia, że wszystko, co oglądaliśmy na ekranie, jest jedynie symulacją – halucynacją przebiegłej sztucznej inteligencji. Zamiast tę sugestię potwierdzić albo obalić, Verbinski wciska nonszalancko przycisk reset i tworzy klamrę kompozycyjną. Po linii najmniejszego oporu.

Advertisement

Taktyka na walkę ze sztuczną inteligencją jest w Baw się dobrze i przeżyj jasna: pokonać wroga jego własną bronią. Szybki montaż, zaskakujące (ktoś inny powiedziałby: randomowe) zwroty akcji, epizodyczna struktura, model narracji zaczerpnięty z gier wideo – te wszystkie elementy znajdują się tutaj nie bez powodu. Cały szkopuł w tym, że cięta satyra na AI sama przypomina momentami film, który mógłby zostać wygenerowany – brakuje w nim logiki, a jego trzon stanowią banalne, przemielone przez popkulturę klisze.

baw się dobrze

„Wylogujcie się do życia!” – krzyczy w swoim filmie Verbinski, a w towarzyszących mu wywiadach opowiada, że już niedługo sztuczna inteligencja zacznie uprawiać za nas seks i oddychać. Nie mam wątpliwości, że w czasach, w których powstają takie potworki jak produkowany przez studio Darrena Aronofsky’ego On This Day, potrzebujemy głośnych i stanowczych głosów sprzeciwu. Życzyłbym sobie jedynie, aby objawiły się one światu pod postacią nieco lepszych filmów.

Advertisement

Absolwent poznańskiego filmoznawstwa, swoją pracę magisterską poświęcił zagadnieniu etyki krytyka filmowego. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska oraz francuska, a także piłka nożna - od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony (ze wszystkich tej decyzji konsekwencjami). Od 2017 roku jest redaktorem portalu film.org.pl, jego teksty znaleźć można również na łamach miesięcznika "Kino" oraz internetowego czasopisma Nowy Napis Co Tydzień. Laureat 13. edycji konkursu Krytyk Pisze. Podobnie jak Woody Allen, żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym. E-mail kontaktowy: jan.brzozowski@protonmail.com

Advertisement
1 Comment

1 Comment

  1. rickenbacker

    20 lutego, 2026 at 09:10

    AI,AI, EjAj, Ojojojojoj, Srajajajajaj. To co teraz się nam tak wciska z AI nie ma to nic wspólnego, są to zwykłe boty z algorytmem do analizy językowej, które nie mają zielonego pojęcie o tym jakiej odpowiedzi udzielają i w dodatku bardzo często się mylą.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *