Recenzje
Miniseria ZAPROSZONA: hipnotyzujący thriller ze 100% pozytywnych recenzji
Zaproszona zostaje z widzem na dłużej, okazała się czymś znacznie więcej niż dobrze skonstruowanym thrillerem psychologicznym.
Każdy z nas chce być przez kogoś zauważony. Chce usłyszeć, że jest ważny, że ma w sobie coś wyjątkowego, że zasługuje na więcej, niż dotychczas dawało mu życie. Problem zaczyna się wtedy, gdy odpowiedzialność za zaspokojenie tych pragnień oddajemy drugiemu człowiekowi. Gdy wierzymy, że to on nada naszej codzienności sens, wartość czy kierunek. Wtedy relacja przestaje być spotkaniem dwóch osób, a zaczyna przypominać wymianę braków. Właśnie dlatego Zaproszona okazała się czymś więcej niż dobrze skonstruowanym thrillerem psychologicznym.
Zaproszona to czteroodcinkowy thriller psychologiczny BBC autorstwa Matthew Barry’ego i w reżyserii Ashleya Waya. Serial emitowany jest w BBC First w ramach wakacyjnego pasma Zabójczo dobre lato. Do finału pozostał już tylko ostatni odcinek, dlatego to dobry moment, by dołączyć do seansu lub nadrobić wcześniejsze epizody i to nie tylko dlatego, że seria ma 100% pozytywnych opinii krytyków na Rotten Tomatoes.

Zaproszona to nie tylko opowieść o manipulacji, tajemnicach i klasowych różnicach. To przede wszystkim historia o tym, jak łatwo – często zupełnie nieświadomie – zaczynamy budować relacje na oczekiwaniach, że druga osoba wypełni w nas coś, czego sami jeszcze nie potrafimy odnaleźć.
Ria (Gabrielle Creevy) żyje od wypłaty do wypłaty. Pracuje jako sprzątaczka, a jej codzienność niewiele ma wspólnego z poczuciem bezpieczeństwa czy perspektywą zmian. Fran (Eve Myles) wydaje się jej przeciwieństwem – pewna siebie, zamożna, odnosząca sukcesy bizneswoman, która sprawia wrażenie kobiety mającej pełną kontrolę nad swoim życiem. Kiedy ich drogi się przecinają, między bohaterkami szybko rodzi się nić porozumienia. Z początku wygląda ona jak historia o drugiej szansie. O kimś, kto wreszcie wyciąga pomocną dłoń. Ale Zaproszona bardzo szybko podpowiada, że relacje rzadko bywają tak proste.

Największą siłą serialu jest to, że nie pokazuje manipulacji jako czegoś oczywistego. Nie ma tu jednego momentu, w którym możemy powiedzieć: od tej chwili wszystko się zmieniło. Matthew Barry doskonale rozumie, że prawdziwa manipulacja niemal nigdy nie zaczyna się od przemocy czy otwartego przekraczania granic. Najczęściej rodzi się tam, gdzie spotykają się ludzkie braki, lęki i potrzeby. Bo czego tak naprawdę szukają obie bohaterki?
Ria pragnie uwierzyć, że może żyć inaczej. Że ktoś w końcu dostrzegł w niej potencjał. Fran z kolei zdaje się odnajdywać w tej relacji coś, czego również jej brakowało – poczucie wpływu, bycia potrzebną, a może nawet możliwość zbudowania własnej wartości poprzez ratowanie drugiego człowieka. I właśnie tutaj serial staje się najbardziej interesujący.

Najciekawsze jest jednak to, że Zaproszona nie szuka prostych winnych. Nie pyta wyłącznie o to, kto manipuluje, ale skąd bierze się przestrzeń, w której manipulacja może zakiełkować. Podpowiada, że bardzo często rodzi się ona tam, gdzie spotykają się niezaspokojone potrzeby – potrzeba akceptacji, uznania, wpływu czy poczucia bezpieczeństwa. Sama potrzeba nie jest niczym złym. Problem pojawia się wtedy, gdy próbujemy zaspokoić ją kosztem drugiego człowieka albo oczekujemy, że to właśnie on zdejmie z nas ciężar własnych lęków i braków.
W tym sensie manipulacja nie jest tu pokazana jako cecha złych ludzi, ale jako jeden z destrukcyjnych sposobów radzenia sobie z bardzo ludzkimi potrzebami. I właśnie dlatego bohaterowie Zaproszonej są tak niejednoznaczni. Trudno ich jednoznacznie potępić, ale równie trudno całkowicie usprawiedliwić.

Jednocześnie serial ani na chwilę nie zapomina, że ma być przede wszystkim thrillerem. Ashley Way cierpliwie buduje atmosferę niepokoju, nie uciekając się do tanich sztuczek. Napięcie wynika przede wszystkim z relacji między bohaterkami i ciągłego podważania tego, co wydaje się oczywiste. Zamiast zasypywać widza kolejnymi zwrotami akcji, twórcy stopniowo odsłaniają kolejne warstwy historii, zmuszając go do nieustannego kwestionowania motywacji bohaterów i zadawania sobie pytania, komu właściwie można zaufać.
Ogromną siłą serialu są również aktorki. Gabrielle Creevy znakomicie oddaje zagubienie Rii. Nie robi z niej naiwnej dziewczyny, którą łatwo zmanipulować. Pokazuje bohaterkę inteligentną, ale jednocześnie zmęczoną życiem i spragnioną szansy, by wreszcie uwierzyć, że zasługuje na coś więcej. Dzięki temu nawet decyzje, które z perspektywy widza mogą wydawać się ryzykowne, pozostają emocjonalnie wiarygodne.

Równie imponująca jest Eve Myles jako Fran. Aktorka tworzy postać jednocześnie charyzmatyczną, fascynującą i niepokojącą. Z odcinka na odcinek coraz mocniej odsłania kolejne warstwy swojej bohaterki, sprawiając, że trudno jednoznacznie określić, czy mamy do czynienia z kobietą pragnącą pomóc drugiej osobie, czy z mistrzynią manipulacji. Być może właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że Fran zostaje w pamięci na długo po zakończeniu seansu.
Na uwagę zasługuje również sama Walia, która nie jest tu jedynie malowniczym tłem wydarzeń. Surowe krajobrazy, imponująca posiadłość Fran i wszechobecna cisza współtworzą atmosferę osaczenia, wzmacniając napięcie i poczucie, że pod powierzchnią pozornego spokoju nieustannie dzieje się coś niepokojącego.

Nie dziwi mnie, że BBC First pokazuje Zaproszoną w wakacyjnym paśmie Zabójczo dobre lato. Paradoksalnie lato – choć kojarzy się z odpoczynkiem i złapaniem oddechu – często daje nam również przestrzeń na zatrzymanie się i spojrzenie na własne życie z większym dystansem. A kiedy w codziennym biegu pojawia się chwila ciszy, łatwiej dostrzec również to, co do tej pory skutecznie zagłuszaliśmy.
Być może właśnie dlatego Zaproszona zostaje z widzem na dłużej. Nie dlatego, że zaskakuje kolejnymi zwrotami akcji, ale dlatego, że podsuwa niewygodne pytania. Czy naprawdę budujemy relacje z drugim człowiekiem, czy czasem próbujemy jedynie wypełnić nimi własne braki? Czy szukamy bliskości, czy raczej kogoś, kto nada naszemu życiu wartość?

Nie wiem, czy twórcy chcieli opowiedzieć właśnie o tym. Ja jednak po seansie przede wszystkim zobaczyłam historię o ludziach, którzy rozpaczliwie pragnęli zostać dostrzeżeni. A kiedy oczekiwanie, że druga osoba uleczy to, czego sami w sobie nie przepracowaliśmy, zderza się z rzeczywistością, bardzo łatwo o rozczarowanie, wzajemne pretensje i manipulację.
I być może dlatego Zaproszona okazuje się nie tylko dobrze napisanym thrillerem, ale też celnym studium współczesnych relacji – takich, w których granica między troską a kontrolą, pomocą a zależnością oraz sprawcą a ofiarą bywa znacznie mniej wyraźna, niż chcielibyśmy wierzyć.

