Connect with us

Recenzje

LŚNIĄCE DZIEWCZYNY, thriller SCI-FI inny niż wszystkie

Serial Lśniące dziewczyny, będący ekranizacją powieści Lauren Beukes, ma wiele atutów. Pierwszy z nich to znakomita obsada.

Published

on

LŚNIĄCE DZIEWCZYNY, thriller SCI-FI inny niż wszystkie

Serial Lśniące dziewczyny, będący ekranizacją powieści Lauren Beukes, ma wiele atutów. Pierwszy z nich to znakomita obsada. Elisabeth Moss i Wagner Moura jako duet poszukujący sprawcy zbrodni wypada niezwykle przekonująco. Poza nimi, także akcja rozgrywająca się w różnych dekadach wygląda niesamowicie dzięki wspaniałej scenografii i charakteryzacji. A gdy dodać do tego dobry wyjściowo pomysł, serialowy thriller brzmi obiecująco.

Advertisement

Niestety twórcy Lśniących dziewczyn nie dotrzymują wszystkich obietnic. To nie jest typowy thriller, w którym poszukujemy mordercy i zastanawiamy się nad tym, dlaczego to zrobił. W produkcji Apple TV od początku jesteśmy skazani na skoki po różnych osiach czasu. Początkowo poznajemy Kirby (w tej roli Elisabeth Moss) i razem z nią próbujemy zorientować się, co i jak. Dziewczyna mieszka z matką w Chicago i pracuje jako archiwistka w jednym z miejscowych dzienników Chicago Sun-Times. Jest 13 kwietnia 1992 roku.

Lśniące dziewczyny

Dziennik głównej bohaterki

Dlaczego Kirby codziennie zapisuje w dzienniku co robi, jak wygląda jej pokój, czy ma psa albo kota i gdzie usytuowane jest jej mieszkanie? Dowiadujemy się, że sześć lat wcześniej padła ofiarą napaści, została ranna, do dzisiaj ma wiele blizn na ciele, ale mimo tak poważnego ataku, sprawcy nie zatrzymano. Bohaterka zmaga się z traumą i zanikami pamięci. Bardzo trudno jej ogarniać życie gdy co chwilę traci wątek i nie wie, kim i gdzie jest. To co początkowo wygląda jak efekt traumatycznego napadu, z czasem okazuje się bardziej skomplikowaną historią z elementami sci-fi, jaką przygotowali dla nas twórcy.

Advertisement

W redakcji dziennika Chicago Sun-Times jeden z redaktorów pracuje nad sprawą zamordowanej kobiety. Kirby przygotowuje dla niego archiwalne materiały i odkrywa, że ten sam mężczyzna, który napadł na nią, może być odpowiedzialny za morderstwo Julii Madrigal (Karen Rodriguez). Zaczynają o tym rozmawiać i szukać odpowiedzi na pytanie, kim jest człowiek odpowiedzialny za zbrodnię. Kirby zna tylko brzmienie jego głosu.

serial lśniące dziewczyny

Lśniące dziewczyny w pułapce czasu

W tym momencie Lśniące dziewczyny mogłyby się rozwinąć w złożoną psychologicznie opowieść o mordercy i jego motywacjach. Para samozwańczych śledczych mogłaby poznać lepiej samych siebie, a widownia obserwować ich przemianę na odcinku z punktu A do punktu B. Niestety sprawy się skomplikowały, ponieważ serial idzie zupełnie inną drogą. Twórców nie interesuje chronologiczne opowiadanie przyczynowo-skutkowej narracji. Produkcja łączy w sobie wiele gatunków, od kryminału po science fiction, z elementami dramatu psychologicznego i historii o traumie.

Advertisement

Otrzymujemy kilka nitek fabularnych, każda z nich zakorzeniona jest w innym momencie historycznym. Akcja główna toczy się w 1992 roku, ale mamy też skoki do 1964, a nawet do 1920. Spoiwem dla nich jest postać mordercy żyjącego poza czasem i przestrzenią. Dla wielbicieli prawdopodobnych i realistycznych opowieści, ta kwestia może być nie do przeskoczenia. Jednak serial, mimo że w pewnym momencie traci rozpęd i staje się zupełnie inną, oderwaną od realiów opowieścią, nadal jest wciągający, tylko już z innych powodów.

Lśniące dziewczyny

Kim jest Harper Curtis?

Poznajemy różne bohaterki (w tym m.in. Klarę z 1920 roku i dzięki niej ruszamy w podróż sto lat wstecz), ale i mordercę oraz jego ścieżki życia. W roli złoczyńcy, czyli Harpera Curtisa, występuje Jamie Bell i radzi sobie świetnie. Jego bohater funkcjonuje poza naszym tu i teraz. Ubrany uniwersalnie w zamszową marynarkę i spodnie, albo dżinsową koszulę, nie rzuca się w oczy, ale gdy ktoś przyjrzy się uważniej, dostrzeże że mężczyzna jest nieco staroświecki, jakby nagle pojawił się na ulicy w ubraniach, które długo leżały w szafie. Sprawia uprzejme wrażenie, ale tylko do momentu gdy small talk nie wyczerpie swojej formuły. Zaraz po krótkiej wymianie zdań zaczyna przekraczać granice rozmówczyni i pokazywać, że rozmowa z nim to błąd.

Advertisement

Jest w nim coś niewytłumaczalnie niepokojącego, mimo że robi wszystko, żeby wzbudzić zaufanie. Jest pewny siebie w niezrozumiały sposób, ponieważ nikomu niczego nie oferuje, nie deklaruje swoich umiejętności, ani nie składa żadnych propozycji. Po prostu jest i z czasem napawa coraz większym przerażeniem.

Lśniące dziewczyny

Lśniące dziewczyny i kilka historii

Serial Lśniące dziewczyny składa się z kilku opowieści, które samodzielnie mogłyby stanowić zamkniętą całość i dawać widzom sporą satysfakcję. Niestety połączone w jedno, stają się niewykorzystaną okazją. Śledztwo w sprawie mordercy osadzone w Chicago lat 90. samo w sobie jest atrakcyjnym materiałem na serial. Podobnie jak Harper Curtis i jego historia. A trzecia opowieść, czyli skoki w czasie – również mogłaby stanowić punkt wyjścia do samodzielnej całości. Wszystko razem przytłacza i nie pozwala podążać za jednym bohaterem. Mamy tutaj co najmniej trzy interesujące postacie, które potrzebują więcej przestrzeni na pełne rozwinięcie.

Advertisement

Serial warto obejrzeć, ale z zastrzeżeniem, że nie daje pełnej satysfakcji dla widza oczekującego rasowego thrillera. W drugiej połowie tempo spada i gubi się w nadmiarze wątków. Dla widza, który szuka odpowiedzi na pytanie kto i dlaczego, może być to problematyczne. Seria Lśniące dziewczyny dostępna jest w Polsce na Apple TV.

Lśniące dziewczyny

Piszę o serialach, streamingu i kulturze, która nieustannie się zmienia. Łączę analityczne spojrzenie badaczki z dziennikarskim zacięciem do opowiadania o świecie popkultury. Od 2009 roku piszę o rynku telewizyjnym i rozwoju streamingu, z uwzględnieniem nowych zjawisk, trendów i sposobów narracji. Pamiętam czasy, gdy debiutował „Dexter”, „Dr House” czy „Breaking Bad”, a „Trawka” uchodziła za kontrowersyjną komedię. Na przestrzeni lat stworzyłam setki recenzji, analiz i esejów dotyczących ewolucji gatunków, formatów oraz zachowań widowni. Interesuje mnie to, jak popkultura odbija nasze emocje, lęki i fascynacje. Jestem współautorką książki „Władcy torrentów. Wokół angażującego modelu telewizji” (Wydawnictwo UG, 2014), jednej z pierwszych polskich publikacji poświęconych zjawisku neoserialu. W kolejnych latach współtworzyłam „Pomiędzy retro a retromanią” (WN Katedra, 2018) oraz „Wydzieliny” (WN Katedra, 2019), interdyscyplinarne studium cielesności i tabu w kulturze. Na co dzień publikuję w mediach branżowych i naukowych, biorę udział w debatach o serialach i kulturze mediów.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *