Publicystyka filmowa
10 filmów, które trzeba zobaczyć podczas 16. edycji FESTIWALU KAMERA AKCJA
Już 23 października w Łodzi rozpocznie się największe święto krytyki filmowej w Polsce – Festiwal Kamera Akcja.
Już 23 października w Łodzi rozpocznie się największe święto krytyki filmowej w Polsce – Festiwal Kamera Akcja. Jak zwykle w programie imprezy znalazło się mnóstwo interesujących pozycji: zarówno tych współczesnych, importowanych z najbardziej prestiżowych festiwali na świecie (Berlinale, Cannes, Wenecja), jak i tych klasycznych, zakorzenionych mniej lub bardziej głęboko w historii kina. Jako że każdy wyjazd na festiwal filmowy to w pierwszej kolejności sztuka selekcji, przygotowałem dla was krótką listę tytułów, którym warto poświęcić szczególną uwagę.
„Zazie w metrze” i „Do zobaczenia chłopcy”
Jak co roku w programie festiwalu odnajdziemy solidną porcję klasyki filmowej znad Sekwany – a to wszystko za sprawą bliskiej współpracy z działającym w Polsce Institut Français. Tym razem padło na pakiet filmów Louisa Malle’a, reżysera zaliczanego czasem do grona nowofalowców, choć debiutującego w pełnym metrażu na dobrych kilka lat przed Godardem, Truffautem czy Rohmerem. W ramach festiwalu będzie można zobaczyć Do zobaczenia chłopcy, quasi-autobiograficzny dramat wojenny osadzony w realiach katolickiej szkoły z internatem, oraz Zazie w metrze – szaloną, wyzwoloną formalnie adaptację powieści Raymonda Queneau o niesfornej dziewczynce, której wybryki stawiają funkcjonowanie Paryża do góry nogami.
„Łobuz”
Podczas tegorocznego festiwalu w Cannes mogliśmy obejrzeć kilka debiutów reżyserskich hollywoodzkich aktorów. Kristen Stewart przyjechała na Lazurowe Wybrzeże z Chronologią wody, Scarlett Johansson – z Eleanor Wspaniałą, Harris Dickinson – z Łobuzem. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie Anglik – relatywnie najmniej znany z całej trójki – okazał się najbardziej obiecującym twórcą. Łobuz to brytyjskie kino społeczne najwyższej próby, wyrastające z tradycji filmowej Mike’a Leigh – wymuskane formalnie, z wyjątkowo ambiwalentnym bohaterem, którego co prawda dość trudno polubić, ale któremu nietrudno współczuć i kibicować w skazanych na porażkę dążeniach do resocjalizacji.
Trylogia Daga Johana Haugeruda
Dag Johan Haugerud zadebiutował jako reżyser bardzo późno, bo dopiero w wieku 48 lat, ale jak się rozkręcił, to już na dobre. W przeciągu ostatnich 2 lat w programach największych europejskich festiwali można było znaleźć aż 3 nakręcone przez niego filmy, składające się na trylogię, którą w anglojęzycznej terminologii zwykło określać się mianem „Oslo Stories Trilogy” albo „Sex Love Dreams”. Seks, Miłość i Sny o miłości to filmy wyjątkowe – rozgadane, queerowe opowiastki o współczesnych relacjach międzyludzkich, przypominające pod względem elegancji i inteligencji najlepsze projekty Érica Rohmera.
„Błysk diamentu śmierci”
Zastanawialiście się kiedyś, jak mogła wyglądać starość agenta 007? Hélène Cattet i Bruno Forzani, belgisjko-francuski duet reżyserski, mają dla was odpowiedź: luksusowy hotel na Lazurowym Wybrzeżu, wygodny leżaczek, w dłoni szklanka ulubionego napoju wyskokowego, a na horyzoncie młode, kobiece ciała w bikini. Sytuacja ulega nagłej komplikacji, gdy na terenie hotelu – bohater jest tego pewien – pojawia się jego dawna nemezis. Błysk diamentu śmierci to kino ekspresyjne, brawurowe formalnie, pochłaniające widza w całości – więcej w recenzji.
„Zmartwychwstanie”
Dla innych twórców wirtuozerska Długa podróż dnia ku nocy byłaby zwieńczeniem kariery reżyserskiej – dla Bi Gana była jedynie rozgrzewką. Chińczyk przeskoczył poprzeczkę, jaką sam sobie postawił, dostarczając nam jednego z najpoważniejszych pretendentów do tytułu „filmu roku”. Zmartwychwstanie to monumentalna – rozciągnięta do 3 godzin i 5 nowel – podróż przez historię kina, udowadniającą mimochodem, że najważniejszym filmem w historii wcale nie była Podróż na księżyc czy Wyjście robotników z fabryki, ale Polewacz polany braci Lumière. Pozycja obowiązkowa, do oglądania wyłącznie na dużym ekranie – więcej w recenzji.
„Śmierć w miękkim futerku”
W programie Kamery Akcji nie mogło zabraknąć zwichrowanego kina klasy B, wyświetlanego pod szyldem VHS HELL. W tym roku na dużym ekranie będziemy mogli obejrzeć Śmierć w miękkim futerku – groteskowy horror, w którym pierwsze skrzypce odgrywa radioaktywny kot mordujący pasażerów podczas rejsu jachtem. Seansowi towarzyszyć będzie – jak zwykle – lektor na żywo, improwizujący dialogi na poczekaniu, stanowiący atrakcję samą w sobie. Jestem pewien, że ma już w zanadrzu kilka siarczystych sucharów na temat śmiercionośnego sierściucha.
„Ministranci”
Na koniec film, którego od zeszłego miesiąca wszyscy gorąco wyczekujemy. O Ministrantach zrobiło się głośno po raz pierwszy w listopadzie ubiegłego roku, niestety w kontekście pozafilmowym, związanym z aferą w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej. Za projektem Piotra Domalewskiego ciągnęła się od tego czasu zła sława, nie przeszkodziło mu to jednak w zwycięstwie podczas tegorocznego festiwalu w Gdyni. Jury pod przewodnictwem Magnusa von Horna nagrodziło Ministrantów, przyznając w uzasadnieniu, że to „świetna rozrywka, która jednocześnie potrafi opowiadać o tym, jaką ogromną moc i jak wielki wpływ może mieć religia na młody, otwarty umysł”. Ostatniego dnia Kamery Akcji – seans Ministrantów i połączone z nim spotkanie z reżyserem zamknie 16. edycję festiwalu – będzie można sprawdzić, czy to wszystko prawda.
Pełen program imprezy dostępny na stronie internetowej festiwalu [KLIK].
