News
Quentin Tarantino krytycznie o kinie po pandemii: „Just plain stupid s***”
Quentin Tarantino nie szczędzi ostrych słów współczesnej kinematografii – w swoim najnowszym felietonie surowo ocenił produkcje powstałe po pandemii.
Quentin Tarantino nie szczędzi ostrych słów współczesnej kinematografii. Jak donosi The Hollywood Reporter, legendarny reżyser w swoim najnowszym felietonie dla magazynu Sight and Sound surowo ocenił produkcje powstałe po pandemii.
Twórca Pulp Fiction nie kryje rozczarowania.:
Od czasu pandemii – przynajmniej w moim przypadku – wydaje się niemal niemożliwe, żeby pojawił się nowy film, którego nie rozłożyłbym na czynniki pierwsze. Wady, nieprawdopodobieństwa, schlebianie publiczności, źle dobrani aktorzy albo po prostu zwyczajnie głupie pomysły zazwyczaj zatapiają każdy nowy film wychodzący z tej pozbawionej smaku fabryki kiełbasy, która kiedyś nazywała się Hollywood. W dzisiejszych czasach samo pojęcie filmu częściej budzi we mnie pogardę niż życzliwość. I jest w tym pewna sprawiedliwość, bo na tle produkcji z ostatnich sześciu lat kino lat 80. wygląda niemal jak złota era lat 30. XX wieku.

Tarantino wymienił kilka tytułów, które polubił, jak West Side Story czy Horizon: An American Saga, jednak żaden naprawdę go nie porwał. Wyjątkiem okazał się Łup Joe Carnahana z Mattem Damonem i Benem Affleckiem. Film jest ekscytującym thrillerem policyjnym z oryginalnym założeniem, zachwalał reżyser, podkreślając rewelacyjny scenariusz oraz znakomitą obsadę. To właśnie ta produkcja Netfliksa przywróciła mu magiczną krainę przyjemności, której brakowało mu w ostatnich latach.
Sam Tarantino skupia się teraz na teatrze. Jego pierwsza sztuka The Popinjay Cavalier, opisywana jako hałaśliwa komedia o oszustwie, zadebiutuje na londyńskim West Endzie w 2027 roku.

