News
Carrey opowiedział o koszmarze na planie „Grincha” Rona Howarda
Z okazji 25. rocznicy premiery filmu Grinch: Świąt nie będzie Jim Carrey wziął udział w rozmowie z magazynem Vulture, w której opowiedział o kulisach filmu Rona Howarda. Produkcja z 2000 roku zarobiła na świecie 346 mln dolarów, ale dla Carreya okazała się jednym z najtrudniejszych doświadczeń w karierze.
Carrey już wcześniej mówił, że praca w charakteryzacji Grincha była trudna, teraz jednak ujawnił szczegóły: aktor spędzał nawet osiem godzin dziennie na fotelu charakteryzatorskim, nie mógł oddychać nosem, nosił pełne soczewki kontaktowe ograniczające pole widzenia, sztuczne zęby utrudniające mówienie oraz kostium z bardzo swędzącej sierści jaka. Jego palce miały ponad 25 centymetrów długości, przez co nie mógł nawet się podrapać. Wiązało się to z atakami paniki; po pierwszym dniu Carrey był gotów oddać miliony gaży i odejść z filmu.

Sytuację uratowało zatrudnienie… specjalisty szkolącego wojskowych i agentów CIA w znoszeniu tortur. To on nauczył aktora technik radzenia sobie z bólem i stresem. Carrey przyznał też, że podczas charakteryzacji słuchał całej dyskografii Bee Gees, która pomagała mu zachować spokój.
Carrey nie wyklucza powrotu do roli Grincha, ale tylko pod jednym warunkiem: z wykorzystaniem technologii motion capture, a nie fizycznej charakteryzacji.

PatrykRozgwiazda
16 grudnia, 2025 at 23:46
Ale już dolary zielone które mu sowicie płacono nie wywoływały w nim alergii czy smutku?